Forum

Archiwum => Archiwalne Kroniki => 2017 => Wątek zaczęty przez: Rheged Burningblood w Lipiec 18, 2017, 03:21:26 am

Tytuł: Tajemnica Zaklętego Przedmiotu [Kronika]
Wiadomość wysłana przez: Rheged Burningblood w Lipiec 18, 2017, 03:21:26 am
♫♫♫ (https://www.youtube.com/watch?v=tUVqnXD4C5U)
Tajemnica Zaklętego Przedmiotu (http://forum.aiwe.eu/index.php?topic=9402.msg90618#msg90618)

Tartak
(https://imagizer.imageshack.us/v2/1236x532q90/922/fk1V13.jpg)
Wykonania misji zleconej przez Luisa Blankleya, podjęli się mesmerka Latharna Rivaux, zabójczyni Penturia oraz Kapitan Straży Warden Mathre.
Zadanie nie wyglądało na wielce skomplikowane. Polegało na dotarciu do domu zleceniodawcy, przejęciu magicznego artefaktu i bezpiecznym powrocie do siedziby.
Miejscem do którego przeniósł ich drogowskaz, był tartak w Queen's Forest.
Drużyna od razu przeszła do omówienia misji i wyboru trasy. Zanim jednak zdecydowali się na jakikolwiek ruch, podszedł do nich jeden z pracowników tartaku. Odziany był w typowe ubranie robocze. Przesiąknięte było smrodem wydobywającym się ze skrzyń które reszta pracowników ładowała na wóz. Nie podobało mu się to że trójka uzbrojonych ludzi odwiedza to miejsce. Im dłużej Aiwe tu przebywało, tym bardziej nerwowy się robił. Cała ta sytuacja wydawała się nieco podejrzana, gdyż Warden od początku uspokajał drwala i zapewniał że nie ma on powodów do paniki.
Niespodziewanie, jedna ze skrzyń spadła z wozu, niedaleko rozmówców. Poczuć mogli potworny odór wydobywający się z jej wnętrza.
W tym momencie pracownik z którym rozmawiali, zaczął panikować i wyganiać stąd nieproszonych gości. Gdy tylko zdał sobie sprawę że jedna z dziewczyn towarzyszących Wardenowi zniknęła, zacisnął dłoń na rękojeści domagając się natychmiastowego opuszczenia tartaku.
Brakującą osobą okazała się Penturia, która za pomocą swoich zdolności, niepostrzeżenie znalazła się tuż przy skrzyni. Skupiwszy się, usłyszała wymianę zdań dwójki pracowników. Z ich rozmowy wywnioskowała że osadnicy prędzej czy później pozbędą się nieproszonych podróżników jeżeli wiedzą o kuli. Wygląda na to że drwale zdawali sobie sprawę z istnienia artefaktu.
Penturia, chcąc odwrócić uwagę pracowników, rzuciła bombę dymną w stronę jeziora. Po chwili, przy brzegu pojawił się wielki obłok dymu który skupił uwagę drwali. Dwóch z nich poszło to sprawdzić. Zabójczyni zaś wzięła się za dyskretne otwieranie skrzyni.

(https://imagizer.imageshack.us/v2/1236x532q90/923/6SCEae.jpg)

W międzyczasie Warden i Latharna, wykorzystali ich chwilę nieuwagi i schowali się za budynkiem. Obchodząc go dookoła, zajęli dobrą pozycję nieopodal wozu, a dzięki mesmerce byli niewidoczni dla reszty.

Penturia z sukcesem otworzyła skrzynię. Niestety, ludzkie zwłoki które z niej wypadły, przyciągnęły uwagę pracowników. Dziewczyna czuła na sobie złowieszczy wzrok drwali, którzy natychmiast dobyli broni. Jeden z nich zaczął na nią wściekle szarżować. Ta jednak ograniczyła widoczność napastnika dzięki bombie dymnej. Nasłuchując kroków, ustaliła jego pozycję i rzuciła ostrzem. Sztylet wbił się między oczy wroga, a z jego kieszeni wypadła kartka. Latharna zauważyła to i podtrzymując swoją niewidzialność, ruszyła przed siebie, aby zabrać przedmiot. Udało jej się. Jednak gdy próbowała czmychnąć z powrotem, potknęła się o gałąź, upadając na ziemię.
Dwójka przeciwników biegnących od strony jeziora, została ogłuszona przez Kruka i Wronę - kompanów przybyłych na polecenie Penturii.
Ostatni agresor który wymierzał cios w stronę usłyszanej Latharny, został powalony, a następnie ogłuszony przez Wardena, który bez problemów ocalił towarzyszkę.
Ogłuszeni napastnicy zostali zamknięci w barierze Strażnika i w późniejszym czasie odebrani przez oddział Seraph.
Gdy było już po wszystkim, mesmerka pokazała reszcie swoją zdobycz. Była to wiadomość z dokładnym opisem napaści i kradzieży artefaktu. Zleceniodawca podpisał się imieniem Emi.
Okazało się, że nagie ciała w skrzyniach to prawdziwi pracownicy, a ludzie którzy zaatakowali członków gildii byli przebranymi najemnikami.
Warden przeszukawszy jednego z ogłuszonych bandytów, znalazł list o tej samej treści. Zachowawszy go, ruszył razem z resztą bezpieczną ścieżką w stronę domu Luisa. Dzięki rozstawionym portalom mesmerki, skrócili sobie trasę o połowę.






Mieszkanie Luisa Blankleya
(https://imagizer.imageshack.us/v2/1236x532q90/922/kS0D2R.jpg)
Gdy drużyna dotarła na miejsce, przed ich oczyma ukazało się całkiem zacne domostwo.
Nim weszli do środka, Latharna i Warden postanowili przeszukać teren. Chcieli się w ten sposób upewnić czy nic więcej ich nie zaskoczy. Nie znalazłszy nic podejrzanego, powrócili do Penturii która w tym czasie nasłuchiwała głosów dobiegających z pomieszczenia. Brzmiało to jak rozmowa jakichś ludzi.
Dziewczyna otworzyła drzwi. W środku, drużyna zastała grupkę przyjaciół Luisa. Podszedł do nich niski blondyn ze strzelbą na plecach - Grismettle. Gdy tylko dowiedział się że podróżnicy są członkami Aiwe, przedstawił resztę swoich przyjaciół i wyjaśnił powód dla którego się tu znajdują. Jedną z ich towarzyszek była Emi. Ekipa od razu zorientowała się że to jej podpis widniał na wiadomości bandytów. Nie dali jednak po sobie poznać że wiedzą o jej planie.
Gdy Grismettle wraz z  Wardenem udali się schodami w dół gdzie znajdowała się pracownia Luisa, nie dostali się do środka. Drzwi były zamknięte na klucz, a badacz nie odpowiadał na wołania przyjaciela. O wyważeniu wejścia nie było mowy, gdyż użyto na nim arcymistrzowskiego zaklęcia. Nawet Dowódca Straży nic by nie wskórał. Blondyn polecił Wardenowi rozmowę z Bry - najlepszym przyjacielem Blankleya.
(https://imagizer.imageshack.us/v2/1236x532q90/924/ORTLsO.jpg)
Wróciwszy na górę, Strażnik dosiadł się do owego towarzysza. Został nawet przez niego poczęstowany dobrej jakości piwem, którego oczywiście Warden nie odmówił. Po chwili spytał się umięśnionego domownika czy wie, gdzie Luis mógł ukryć zapasowy klucz. Po otrzymaniu wskazówek, Mathre, wraz z Rivaux udali się do kuchni, w poszukiwaniu przedmiotu. Strażnik zaczął od sprawdzenia zawartości garnka w którym bulgotał przyjemnie pachnący wywar. Nie było tam jednak nic więcej. Poplamił sobie tylko zbroję. Mesmerka natomiast, wpadła na pomysł przeszukania... wnętrza ryb. Jej dłoń była pokryta rybimi trzewiami. Niestety, nie znalazła tego czego szukała.
(https://imagizer.imageshack.us/v2/1236x532q90/924/K4ZkbU.jpg)
Warden, czyszcząc swój pancerz, dostrzegł że coś błyszczącego co leży pod piecem. Sięgnął po przedmiot który okazał się być złotym kluczykiem. Udając się do gabinetu, z powodzeniem otworzył drzwi. Teraz wiadomo było, dlaczego Luis nie odpowiadał na wcześniejsze wołania. Badacz był ogarnięty mrozem, który wydobywał się z kuli. Zdołał jedynie wskazać Strażnikowi miejsce gdzie znajdowała się fiolka ze specyfikiem. Warden szybko zabrał buteleczkę i wylał jej zawartość na artefakt. Kula, powoli przestawała emanować chłodem, a Luis powoli wracał do siebie dzięki mocnemu trunkowi od wybawcy.

W tym samym czasie Penturia wraz Lathraną uważnie przyglądały się Emi. Dziewczyna niespecjalnie interesowała się tym co one robią. Zajęta była rozmową z Cartem - jednym z towarzyszy. Nawet gdy Penturia próbowała zagadnąć do niej, ta swoją uwagę skupiała cały czas na Carcie.
Zignorowana zabójczyni postanowiła udać się na piętro w celu znalezienia jakichś dokumentów mających pomóc w całej sprawie. Nie znalazła papierów, lecz zgarnęła spory mieszek złota znajdujący się na półce. Następnie wróciła do mesmerki z którą kontynuowała obserwacje.

(https://imagizer.imageshack.us/v2/1236x532q90/922/mg14g8.jpg)

Gdy Kapitan Straży tłumaczył Luisowi co planowała jego przyjaciółka i jakich czynów się dopuściła, do pracowni weszła Emi. Warden natychmiast zamknął ją w barierze, a zapłakany Luis poprosił Strażnika, aby nie robił jej krzywdy i zamknął w lochu.
Dzięki mocy Wardena, dziewczyna została ogłuszona. Wziął ją na ramię, odebrał artefakt i pożegnał badacza zapewniając go że bezpiecznie odstawi zbrodniarkę do celi.
Gdy grupa opuściła mieszkanie, ruszyli w stronę drogowskazu.






Droga Powrotna
(https://imagizer.imageshack.us/v2/1236x532q90/923/WECIuk.jpg)
Wydawało się że droga powrotna okaże się bezproblemowa. Do czasu, aż towarzysze nie zaczęli słyszeć tajemniczego głosu. Wygląda na to że dziwne dźwięki dochodziły z kuli którą niosła Latharna. Zaniepokojeni tym faktem, przyspieszyli kroku by jak najszybciej dotrzeć do siedziby. Niestety gdy zbliżali się do drogowskazu, ich stopy za sprawą artefaktu zaczęły przymarzać do ziemi. Warden tracąc równowagę, upuścił Emi, która poleciała prosto na Latharnę. Było to szczęście w nieszczęściu, gdyż mesmerka uwolniła się z lodu. Niestety, upuściła kulę. Ta z kolei, uderzając z impetem o ziemię, rozbiła się, tworząc na gruncie lodową powłokę.
(https://imagizer.imageshack.us/v2/1236x532q90/924/Mme7hF.jpg)
Ze śniegu i szronu zaczęła formować się postać ludzkiej postury. Bohaterom ukazał się mag. Przypuszczali że mają do czynienia z elementalistą wody, lecz czarodziej nie wyjawił nic więcej niż swoje imię - Xeantis. Odziany był w srebrno-granatowe szaty i złote pierścienie na palcach. Samo jego groźne spojrzenie ukazywało jego prawdziwą naturę. Uzbrojony w kościany kostur, z maniakalnym śmiechem przywołał z nieba ogromny sopel lodu który wbił się w ledwo przytomną Emi. Stożek uśmiercił ją na miejscu. Gdy Latharna to zobaczyła, w panice zaczęła kopać stopy Wardena, aby uwolnić go z lodu. Udało jej się wyzwolić strażnika, lecz przy okazji zwichnęła mu stopę. Penturia - do której podbiegła mesmerka -  jako że była najdalej kuli, bez trudu zdołała się uwolnić z małą pomocą Rivaux. Towarzyszki stanęły w pozycji obronnej, gotowe na atak.
Warden, dobywając miecz, postawił pod stopami Xeantisa znak gniewu, zwiększający siłę Strażnika. Oślepiwszy maga, teleportował się do niego, próbując zadać cios. Niestety, czarodziej wyczuł jego obecność i natychmiast aktywował osłonę, chroniącą go przed uderzeniem. Kapitan Straży jednak zawzięcie próbował przebić się przez barierę. Dopiął swego ostatnim ciosem z serii ataków. Zranione plecy wroga natychmiastowo zostały pokryte lodem, a sam Xeantis w gniewie wyzwolił swoją potężną aurę. Odepchnęła ona Wardena jak i Penturię która przedtem próbowała podbiec do czarodzieja i kopnąć go między nogi. Agresor przywołał Lodową Bestię która skupiła swój gniew na Strażniku. Zaś nad głowami dziewczyn uformował ciemne chmury z których zaczęły spadać lodowe sople.
(https://imagizer.imageshack.us/v2/1236x532q90/923/AQbDaV.jpg)
Kapitan Straży wyjątkowo szybko uporał się z bestią, przyzywając swoje Nero Angelo. Wzlatując w górę, uniósł miecz ponad głowę, a opadając, wymierzył potężny cios który rozerwał kreaturę na dwie części.
Zabójczyni, chcąc uniknąć bycia podziurawioną przez sople, wzięła Lathranę za rękę i dzięki swojej zwinności uciekła wraz z przyjaciółką spod lodowego deszczu. Niestety, jeden z odłamków wbił się w nogę mesmerki, poważnie ją raniąc.
Penturia upewniwszy się że towarzyszce nic nie grozi, dzięki Cienistemu Krokowi przemieszczała się z miejsca na miejsce rzucając sztyletami w czarodzieja. Mimo iż każde ostrze nadlatywało z innej strony, większość z nich zamieniała się w lodowy pyłek. Jeden sztylet jednak, umknął uwadze czarodzieja i ranił go w rękę, przez co upuścił swój kostur.
Strażnik zdawał sobie sprawę że ze zwichniętą stopą nie podbiegnie do przeciwnika wystarczająco szybko. Widząc jednak że czarodziej bez swojej laski osłabł, rzucił hakiem w jego stronę. Nie dość że podpalił maga, to jeszcze przyciągnął go w zasięg strażniczego miecza.
Warden pewnym i precyzyjnym cięciem pozbawił głowy przeciwnika. Jego ciało, zamiast tryskać krwią i paść na ziemię, zamieniło się w lodową figurę która natychmiast rozpadła się na małe kawałki. To samo stało się z głową. Nagle wszystkie lodowe efekty wywołane przez maga, zaczęły być przyciągane w stronę kuli, która po chwili powróciła do swojej pierwotnej formy.
Gdy tylko wszystko się uspokoiło, każdy próbował dojść do siebie.
Po krótkiej chwili zdecydowano, że Penturia wraz z Latharną, która zdołała sama opatrzyć swoją ranę, udadzą się do siedziby i odniosą artefakt. Warden za to, postanowił wziąć ciało Emi i zanieść je do Luisa.






Powrót do Luisa
Gdy Strażnik wszedł do budynku, zastał tę samą kompanię co wcześniej, tyle że bez Carta który gdzieś zniknął.
Wszyscy pobledli gdy zobaczyli martwą towarzyszkę. Zwłaszcza Luis który nie mógł powstrzymać łez. Podziękował on Wardenowi za to że nie zostawił zwłok gdzieś pod drzewem.
Gdy tylko Kapitan Straży namaścił ciało martwej kobiety, pożegnał on domowników i ruszył do siedziby.





OOC
Dziękuję wszystkim za uczestnictwo w evencie i gratuluję tym którzy dotrwali do końca tekstu :)
Obecni na RP
Organizator:
 ♦Rheged Burningblood (http://forum.aiwe.eu/index.php?topic=9200.0)

Uczestnicy:
 ♦Penturia (http://forum.aiwe.eu/index.php?topic=9135.0)
 ♦Warden Mathre (http://forum.aiwe.eu/index.php?topic=8573.0)
 ♦Latharna Rivaux (http://forum.aiwe.eu/index.php?topic=9325.0)