Autor Wątek: Pokerowa zagrywka.  (Przeczytany 673 razy)

Luty 06, 2018, 09:49:09 pm
Przeczytany 673 razy

Penturion

  • Pentruion.2697
  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 304
  • "Kto często działa z zaskoczenia, często wygrywa."
    • Karta Postaci
Było zimno. Awijczycy marzli wędrując do umówionego miejsca spotkania. Pod wyraźnym przewodem Ascarda do obozu Serafinów w Ossencrest udali się Nassan, Latharna oraz nowicjuszka Respecta. Na miejscu spotkali mężczyzn. Odziani w pancerze Serafinów ogrzewali się w blasku i żarze ogniska. Mieli ze sobą alkohol. Nassan i Respecta poczęstowali się trunkiem, ale Nassan wypił go najwięcej. Niestety alkohol był zatruty. Nassan poczół się słabiej. W międzyczasie Ascard udał się w kierunku północnym za wyżyny, a Latharna zaczęła przeszukiwać płaszcz, który znalazła na tyle namiotu. Nie minęło kilka chwil, kiedy okazało się, że Awijczycy wpadli w pułapkę.
Nassan instynktownie postanowił okryć siebie i sojuszniczkę niewidzialnością. Osłabienie organizmu niestety sprawiło, że zniknął dosłownie na ułamek sekundy. Próba ukrycia się rozjuszyła celujących do Popielców strażników. Wypalili z muszkietów. Nassan oberwał w łapę i w nogę. Respecta natomiast bacznie obserwowała całe wydarzenie i w ostatniej chwili przetoczyła się unikając rozstrzelania. Ołowiany pocisk jedynie drasnął jej bark.
Dźwięk wystrzału i to, co zobaczył Ascard sprawiło, że Norn zawrócił. Chciał poinformować awijczyków o swoim znalezisku, ostrzec ich, tym bardziej, że cały czas coś mu nie pasowało. Na wierzchołkiem, bowiem ujrzał on kilka zarżniętych i nagich ciał leżących na czerwonej połaci śniegu. Słysząc huk wystrzałów stworzył kilka lodowych figur i obiegł obóz. Tam stworzył kolejne.
- Jesteście otoczeni! – Wrzasnął awijski mag wody, kiedy kula świsnęła zahaczając o jego ucho.
Rozpętało się piekło. Awijczycy walczyli wraz z mężczyznami, którzy przygotowali na nich pułapkę. Zaobserwowali jednak, że część poddała się pod wpływem lodowych figur myśląc, że bohaterowie faktycznie mają wsparcie. Ascarda zszokowało jednak, że ci, którzy opuścili broń po chwili toczyli pianę z ust i padali w drgawkach.
W końcu udało się jednak pokonać wrogów. Został jedynie łucznik. Ten, który ich tu sprowadził. Ascard przytomnie stworzył wodne łańcuchy oraz kostkę lodu by mężczyzna nie mógł zacisnąć zębów. Zbadał jego jamę ustną i wyjął cztery ampułki z trucizną przytwierdzone do zębów jeńca. Dopiero wtedy kostka zamarzniętej wody zniknęła umożliwiając mówienie.
Zaczęto przesłuchanie. Bohaterowie zadawali pytania jednak łucznik nie parał się do odpowiedzi. Całkowicie zszokowało ich to, kiedy jeniec awijczyków wypluł z ust połowę swojego języka i zaczął krztusić się własną krwią. Ascard starał się podtrzymać go przy życiu. Wtedy do grupy podbiegł Kechosha.
Sylvar przyłożył dłoń do głowy mężczyzny bez języka i starał się odczytać jego myśli, kiedy Ascard powoli zwiększał energię kinetyczną cząsteczek cieczy w jego organizmie sprawiając, że powoli krew podnosiła swoją temperaturę. Sylvarski mesmer padł na śnieg, kiedy temperatura krwi ofiary podniosła się do tego stopnia, że dookoła naczynek w oczach białko zaczęło się ścinać.
Kechosha powiedział im, co widział. Wróg był niedaleko i można było ostatecznie uciąć łeb hydrze. Udali się do namiotu, w którym siedział Sthal Lean. Był sam. Siedział w fotelu nakryty kocem. Awijczycy obmyślili plan. Kechosha miał wejść okryty iluzją, jako jeden z jego ludzi i pokazać odcięty łeb. Ten okryto tak by przypominał głowę Wardena Mathre. Nassan niestety zasłabł i nie był w stanie kontynuować przygody.
Mesmer zbliżył się do Sthala, ale ten przewidział jego plan. Rozległ się huk, a koc zerwał się z kolan mężczyzny w monoklu, ukazując leżący na nich obrzyn. Sylvari odleciał ładnych kilka metrów zanim wylądował. Ascard i Popielka ruszyli na mężczyznę. Latharna szybko zniknęła w niewidzialności. Nie spodziewała się tego, co nastąpiło. Mimo mesmerskiej magii kolejny grad śrutu poszybował właśnie w nią. Mężczyzna szybko odrzucił obrzyn i chwycił strzelbę, która stała obok jego fotela. Ascard szarżował zmienił się w biegu w wilkołaka, ale mężczyzna wstał z gracją z fotela i odszedł małym krokiem w bok. Wilkołak z impetem zarył w fotel, za którym znajdowały się srebrne kolce. Te wbiły się w jego udo zadając potworny ból i osłabiając. Sthan oddał strzał ze strzelby w Respectę. Ta oberwała i została odrzucona. Wilkołak machnął łapą i trafił swój cel w twarz. Zdjął z niego monokl spadł na ziemię. Jego soczewka rozbiła się na kawałki. Mężczyzna zaczął biec w stronę Respecty i Letharny z wycelowaną w popielicę strzelbą. W biegu kopnął Sylvariego w głowę. Na szczęście wilkołakowi udało się wyrwać wreszcie z kolców i ruszyć z całą furią na Sthala. Mężczyzna jednak zdołał wystrzelić w popielkę. Ta miała szczęście, a gdyby wierzyła w bogów to właśnie dziękowałaby im. Śrut jedynie muskał jej futro przelatując całkowicie obok ciała. Ta zaś oddała celny strzał szybko dobywając ukrytego pistoletu. Zraniła mężczyznę w brzuch, a zaraz po tym wilkołak dopadł go zwijając się z nim w kulkę, która przeleciała trafiając w locie w popielkę a następnie stoczyła się po zboczu. Pod koniec Wilkołak powoli wracał w nornską formę. Przytomnie i ostatkiem sił Ascard ustawił ciało wroga tak, by to ono zaabsorbowało uderzenie o pobliskie, skaliste wzgórze.
Awijczycy w towarzystwie Kechoshy powoli zaczęli zchodzić zboczem by dołączyć do Ascarda i ich celu na dole. Kechosha na miejscu przyłożył dłoń do głowy Sthala.
- Zostawmy go. Jutro popełni samobójstwo. Nic tu po nas. Zmywajmy się stąd. On nie będzie nawet pamiętał, co się stało. – Powiedział Sylvari po chwili.
Ruszyli w stronę obozu zostawiając Sthala nieprzytomnego z połamanym kręgosłupem na mrozie. Ich drogę zagradzali strażnicy Serafinów. Tym razem prawdziwi. Mieli już puścić awijczyków i podziękować im za pomszczenie zamordowanych pobratymców, kiedy Ascard zawrócił. Postanowił nie zostawić niczego. Zabrał sakwę Sthala, w której było 100 sztuk złota, zbity monokl, strzelbę oraz obrzyn. Na dole udusił mężczyznę.
Serafinowie skalibrowali w tym czasie drogowskaz przy obozie. Następnie pożegnali bohaterów, a ci zniknęli w błysku ponownie otwartego węzła komunikacji.

Udało się zakończyć tę chorą grę. Sthal Lean nie żył.

Dziękuję za uczestnictwo w całym cyklu eventów.




There are no comments for this topic. Do you want to be the first?