Autor Wątek: Ogrody  (Przeczytany 796 razy)

Marzec 18, 2018, 10:37:33 pm
Przeczytany 796 razy

Wilhelm Fastbow

  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 15
   Ogrody zmieniły się od czasu kiedy zniknął poprzedni gajowy. Za zgodą zarządu Bractwa Aiwe, Wilhelm zabrał się do pracy jak tylko powrócił z lasu Caledon.








  W miejscu gdzie wcześniej stała stara fontanna pojawiła się nowa. Dookoła fontanny była bujna roślinność. Grzyby, które dookoła rosły zostały usunięte i przeniesione bliżej naturalnego habitatu, jakim były podmokłe tereny bractwa na dole. Ławka została przeniesiona a obok niej postawiona druga by zapewnić więcej miejsca do wypoczynku na łonie natury. Nieopodal fontanny stoi pomnik Melandru, bogini natury i ziemi.










  Przy ognisku dostawiono spory stół dający możliwość przygotowywania posiłków czy choćby położenia kiełbasek by na spokojnie można było je przypiec nad ogniskiem. Ławki zostały lekko rozstawione sprawiając wrażenie nieco większej obszerności. Dodatkowo za wielką donicą stała ukryta beczka z Czarnym Trebuszem, co jakiś czas uzupełniana przez pracowników tawerny tak, by nie zabrakło trunku do popijania owego mięsiwa z ogniska. Pod stołami leżał złożony ruszt, w razie potrzeby usmażenia większego zwierza.







  Poza dyniami i kabaczkami nie uchowało się wiele. Zostały posadzone nowe zioła oraz rośliny uprawne. Na grządkach rosły teraz dynie, pomidory, ogórki, kabaczki, marchewki. Kilka z poletek zostało przeznaczone pod uprawę ziół do użytku Wilhelma.








  Tereny podmokłe mieszczące się na dole poniżej ogrodów zostały zasiedlone przez grzyby oraz rośliny bagienne, z których Wilhelm mógł pozyskiwać cenne surowce w celu zarówno przygotowywania trucizn jak i antidotów czy środków leczniczych.
« Ostatnia zmiana: Październik 04, 2018, 09:41:17 am wysłana przez Warden Mathre »

Marzec 19, 2018, 10:08:03 am
Odpowiedź #1

Wilhelm Fastbow

  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 15
- Cholera jasna. – Mruknął pod nosem Wilhelm. – Byłbym zapomniał o najważniejszym. Przecież laicy na roślinach się nie będą znali. Co jak któremuś przyjdzie genialny pomysł do głowy zjedzenia takiego choćby Wrońca Pospolitego. Zgon na miejscu.
Wilhelm zorganizował szybko kilka tabliczek. Każdą postawił przy grządkach roślin opisując nazwę gatunkową, optymalny czas zasadzania, czas wegetacji, oraz czy roślina jest trująca, tak by każdy wiedział, co może zjeść, a czego powinien unikać. Następnie wrócił na jedno z krzeseł w ogrodzie i zaczął pisać list.