Autor Wątek: Buduar Aksumanun Vettin  (Przeczytany 628 razy)

Czerwiec 25, 2017, 02:42:34 pm
Przeczytany 628 razy

Azara

  • Azara Yv.3257
  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 376

Aksumanun od rana krzątała się z meblami i ozdobami w małym zakątku tuż przy głównym placu. Robotnicy z Bractwa pomagali w ustawieniu ścian i wmurowaniu małego  paleniska. Aksu powiesiła obrazy, postawiła kwiaty. Na puchowym dywanie rzuciła kilka dużych miękkich poduch, w rogu ustawiła porcelanową ozdobną wazę w stylu Domu Brauer. W pokoiku znajdowało się też biurko z pozamykanymi na magiczne zamki szufladami i wygodne krzesło. Popołudniu kobieta zasadziła kwiaty w donicach okalających pomieszczenie. Przyniosła swoje instrumenty, nuty, kilka butelek wina i szkicownik. Położyła się na poduchach. Wsłuchiwała w cichy gwar rozmów dochodzących z bazaru, okraszony  szumem wodospadów i fontanny mieszczącej się nieopodal jej tymczasowego obozowiska. 
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 25, 2017, 03:07:06 pm wysłana przez Azara »


Czerwiec 28, 2017, 12:14:34 am
Odpowiedź #1

Azara

  • Azara Yv.3257
  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 376
Wieczór mijał Aksumanun jakoś tak bez pośpiechu, siedziała na poduszkach i medytowała już od kilku godzin w pozycji kwiatu lotosu.  Dla obserwatora z zewnątrz wyglądało to tak, jakby nawet nie oddychała. Trwała nieruchomo, z przymkniętymi powiekami, jedynie między pasmami długich do pasa czarnych włosów przeskakiwał czasem  ni to błysk ni to drobinka energii. W końcu z wnętrza jej dłoni zaczęły unosić się fioletowe, intensywnie błyszczące drobinki, formułujące się powolnie w długie, skomplikowane wzorce mantr, zupełnie jakby malowała je w przestrzeni siłą woli. Po przeznaczonym na magiczny trening czasie mesmerka zasiadła do swego biurka i całą noc kreśliła coś w swoim notatniku. Odbywało się to w towarzystwie dwóch zacnych butelek białego słodkiego wina. Tak zastał tą dziwną trójkę ranek.


Lipiec 07, 2017, 10:50:37 am
Odpowiedź #2

Azara

  • Azara Yv.3257
  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 376
Był wczesny ranek. Aksumanun weszła do swojego pokoiku z naręczem świeżych kwiatów, kilkoma nowymi arkuszami papieru i baniaczkiem wody. Nastawiła w imbryku wodę do podgrzania, wytarła kurze, podlała rośliny, ustawiła kwiaty na biurku, wytrzepała poduszki i dywan. Czysta przestrzeń pozwalała jej skupić myśli i trenować. Zalała miętę i plasterki cytryny podgrzaną wodą. Usiadła na poduszkach wygodnie i podjęła się znowu treningu magicznego.
-Poza najdalszym zachodem, tam gdzie kończą się lądy, mój lud tańczy na skrzydłach innego wiatru - wyszeptała do siebie swoją formułkę na wyciszenie umysłu, przymknęła powieki i dla postronnego obserwatora siedziała nieruchomo kilka godzin.