Autor Wątek: Eskorta  (Przeczytany 415 razy)

Czerwiec 25, 2017, 11:54:24 pm
Przeczytany 415 razy

Kaeiles Mathre

  • Elienta.8029
  • *
  • Information
  • Kandydat
  • Weteran
  • Wiadomości: 1450
  • Czerp z życia garściami, niczego nie żałuj
W dniu ustalonym przez egzekutorkę na placu głównym w siedzibie bractwa Penturia, Mumifikatorka, Ozkat, Janusz, Librist i Rheged czekali cierpliwie na szczegóły czekającej ich misji. Kaeiles była już na miejscu oczekując przybycia wszystkich którzy zdeklarowali się pomóc. Po krótkim przywitaniu oraz przedstawieniu, egzekutorka przeszła do szczegółów misji, wyłuszczyła zebranym dokładnie po co udają się na zimne terytoria Nornów i jak ważne jest to dla bractwa.
Tak przygotowani ruszyli przez drogowskaz by trafić do mroźnej oprószonej śniegiem krainy. Na miejscu udali się do domu przyjaźnie nastawionego Norna Durgara, który ugościł ich ciepłym napitkiem i zaopatrzył w mapę terenu z zaznaczonymi drogami o różnych stopniu niebezpieczeństwa.Drużyna po krótkiej, acz treściwej debacie ustaliła, że idą szlakiem pomarańczowym w ustalonej hierarchii, Rheged na czele karawany, Ozkat i Penturia na zwiadach, a elementaliści Librist i Mumifikatorka po bokach, tylko Kaeiles szła z tyłu zamykając pochód.

Śnieg sypał obficie, zimny wiatr owiewał szczelnie opatulone ciała niektórych członków wyprawy, a mróz szczypał odsłonięte części ich skóry. Widoczność z metra na metr zmniejszała się więc drużyna szła co raz wolniej i ostrożniej, niestety w pewnym momencie zapakowane po same uszy Dolyaki stanęły, a jeden z nich zaczął przeraźliwie muuczeć. Mumifikatorka, która cały czas była przy dolyakach podkarmiając je spojrzała w dół i zobaczyła plamę krwi. Niestety okazało się po chwili, że zwierzę utknęło w pułapce z kolcami, które przebiły kopyto raniąc je. Szybka interwencja Librista i Ozkata uratowała zwierze i postawiło je na nogi. Drużyna mogła iść dalej, jednakże coś ich zaniepokoiło, wyczulony słuch Penturii wyłapał dźwięki bębnów, szybko poinformowała grupę, która podjęła decyzję, że dziewczyna wraz z Ozkatem uda się na zwiady.
Pomimo ciężkich warunków awijczycy byli spokojni i pełni optymizmu co do dalszej podróży, spokojnie czekali aż dwójka gildiowiczów wróci z informacjami, po krótkim postoju Penturia i Ozkat powrócili do towarzyszy informując ich co następuje, dziewczyna dowiedziała się podsłuchując rozmowę, że droga usiana jest pułapkami, natomiast mężczyzna uprzedził o dziesięciu przeciwnikach kierujących się w ich stronę. Po usłyszanych rewelacjach, grupa podjęła decyzję, że Penturia i Janusz pójdą przodem, Norn będzie swoim mieczem sprawdzał śnieg, a Penturia uważnym wzrokiem teren przed nimi. Dalsza droga przebiegłą bez większych zakłóceń korowód poruszał się powoli udało się uniknąć pułapek, oraz ewentualnych przeciwników gdyż nowa trasa, zaproponowana przez Rhegeda, okazała się bezpieczna.

Grupa AIWE zatrzymała się na rozdrożu, do siedziby bractwa w Snowden był jeszcze spory kawałek do przebycia i rozpaliła ognisko by się nieco ogrzać. Janusz doszedł do wniosku, że idzie na rekonesans, sprawdzić co ich może jeszcze czekać, kiedy  nieobecność Norna przedłużała się, Ozkat i Rheged chcieli udać się na poszukiwania na całe szczęście nie było takiej potrzeby, gdyż Janusz pojawił się tuż za nimi informując o potyczce między Seraphami, a centaurami, wtedy też trójka mężczyzn doszła do wniosku, że udadzą się wspomóc w potyczce seraphów.

Mężczyźni wyruszyli tuż za świeżo wysłanymi posiłkami sił Krytańskich. Było słychać bębny nieco ciszej, to oznaczało, że bitwa była już u końca, a trwają ostatnie i decydujące potyczki.
Gdy dotarli na miejsce uderzył ich mocny krajobraz pola bitwy usłanego krwawym dywanem z rozczłonkowanych ciał, zwłok żołnierzy, czy niedobitkami krzyczącymi o pomoc, ale zagłuszanymi przez odgłosy walk. Mogli dostrzec jak dobiegali oddział 50 seraph walczących z nieco liczniejszymi centaurami. Mogli ujrzeć tam Wardena rzucającego barierami i zgniatającego od czasu do czasu pojedynczego wycieńczonego wroga. Gdy posiłki doszły na miejsce małe grupki obu sił nieco się wycofały do tyłu, aby zabrać rannych, lub jak w przypadku centaurów wysłać zwiadowcę do obozu centaurów poprosić o dodatkowe posiłki. Warden wraz z kilkoma Seraph zabrał tych co się da i gdy zauważył posiłki podbiegł do nich, tam rozpoznał swoich towarzyszy oraz był bardzo zdziwiony. Grupa rozdzieliła się nieco później po krótkiej wymianie zdań.

Warden wziął ze sobą Seraph na pole bitwy, gdzie wzmacniał ich barierami i ogniem, po czym wtopili się ponownie w wir walk. Ozkat, Rheged oraz Janusz zauważyli małą grupę centaurów, którzy zboczyli na ukrytą drogę tuż nieopodal bitwy aby uciec i zawiadomić o przebiegu starcia. Gigantyczny Norn za pomocą "Bianki" nie czekał by ich zaatakować, wybiegł wzdłuż drogi i wyskoczył by zadać śmiertelne cięcie wspomagane ciężarem oraz dynamiką ciała. Oręż dosięgnął jednego z dwóch ciężkozbrojnych, którzy osłaniali parę lekko zbrojnych z tyłu, którzy byli informatorami. Niestety "Bianka" nie przeszła tak czysto przez bardzo gruby pancerz wroga, miecz zmienił tor cięcia. Wierna kompanka Janusza opuściła ciało centaura po czym wbiła się z mocnym impetem w glebę, uniemożliwiając szybkie ponowne dobycie broni, więc Janusz zamiast ściąć obu, zabił jednego, ale wystawił się na cios. Ciężkozbrojny obok był przerażony, wykorzystał chwilę słabości Norna i wbił swój oręż głęboko w odsłonięte ramię Norna, paraliżując ją całkowicie. Norn natomiast nie chciał się poddać drugą dłonią przyciągnął do siebie centaura i obdarował go solidnym ciosem z główki, aż oponenta zemdliło, w tym samym czasie Norn mógł ujrzeć przelatujący tuż obok topór, który miał dosięgnąć uciekających z tyłu zwiadowców. Był to Rheged, który zaczepił o ogłuszonego wroga i wbił się swoją mocną w niego zabijając na miejscu, ale jednocześnie zmusił oponenta do mocnego i bardzo nieczystego wyjęcia miecza z poważnej oraz głębokiej rany Janusza, powodując intensywne krwawienie z przeciętej tętnicy. W międzyczasie Ozkatowi udało się postawić runę Nekromanty, która spowodowała, że uciekający przeciwnicy w szoku i przerażeniu zgubili manierę w tupaniu kopytami i wywrócili się.

Janusz po chwili pobudził w sobie bestię "Behemotha", był wściekły, jego rana na moment zasklepiła się pod nową postacią. Gigant ruszył szybko, a za nim towarzysze. Norn rozszarpał obu zwiadowców bez problemu, ale z każdą ofarią obrywał. Po chwili kompani ruszyli w głąb przebiegając zażarcie bitwy. Ozkat rzucał nekromanckimi zaklęciami i osłabiał szeregi wroga, Rheged siekał i dobijał orężem tych co leżeli, Seraphowie tuż przy Wardenie byli w centrum i przebijali się przez siły. Warden na szczęście zauważył rozwścieczonego Janusza, który prawdopodobnie nie rozróżniał swoich od wroga, więc postawił mocną barierę tak by uchronić większość sił seraph. Norn wbiegł w barierę i niczym piłka od ściany odbił się prosto na siły wroga oraz bardzo nielicznych seraph, którzy walczyli z przodu. Bestia w szale rozszarpywała ciała centaurów, ale poważnie obrywał. Starcie w połączonych siłach przesuwało się na korzyść sił Aiwe oraz seraph, którzy wykorzystali okazję i rozgromili poważnie osłabione wojska centaurów. Bitwa się zakończyła, pole było usłane trupami, a kończyny, kawałki pancerza, bronie walały się po ziemi zatopione w dywanie z krwi. Janusz tuż po bitwie zszedł z postaci bestii i był bardzo mocno poszkodowany, całe ciało miał w bliznach oraz ranach, wymagał szybkiej hospitalizacji. Rheged dobijał centaury, które jeszcze zostały na polu, a Ozkat mógł na spokojnie napełnić się mocą, dzięki czemu podtrzymał Norna przy życiu. Seraph zaczęli sprzątać pole bitwy i zbierać się. Warden podszedł do kompanów i skonsultował się z nimi. Wspólnymi siłami przedostali się do starej siedziby, gdzie zajęli się Januszem i gdzie czekała na nich reszta towarzyszy

prowadzący

Kronika napisana przez Kae i Wardena


There are no comments for this topic. Do you want to be the first?