Autor Wątek: Demony przeszłości (91 dzień Feniksa 1330 AE).  (Przeczytany 452 razy)

Lipiec 01, 2017, 04:03:40 pm
Przeczytany 452 razy

Penturion

  • Pentruion.2697
  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 304
  • "Kto często działa z zaskoczenia, często wygrywa."
    • Karta Postaci
     W odpowiedzi na ogłoszenie Penturii, do pomocy zgłosiła się Ereltana, Addien Rhan, Warden Mathre, Subortis oraz Krognal. Grupa nie mogła liczyć więcej niż pięć osób, gdyż mogliby za bardzo rzucać się w oczy.
     Na miejscu w ostatni dzień sezonu feniksa nie zjawił się Subortis. Jego miejsce zajął Norn. Penturia objaśniła grupie plan. Grupa musiała ustalić sygnał, dzięki któremu będą wiedzieć, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Hasłem wywoławczym po chwili dyskusji miało być zawołanie „Warden, Kolacja!”. W miejscu gdzie roi się od dzieci, a „niejednemu psu na imię burek” wydawało się to nawet rozsądne.
     Ereltana dała Penturii jedną ze swoich pereł, które wywołują stan śmierci klinicznej. Dała również grupie magiczne kamienie na wypadek intoksykacji.
     Drużyna zebrała się i wyruszyła w drogę. Skorzystali z drogowskazu, aby dostać się bezpośrednio pod bramę do dzielnicy Salmy. Nie czekając za długo udali się na miejsce spotkania.
     Ereltana znała się dobrze z opiekunką sierocińca, więc udała się z Addien by z góry obserwować uliczkę. Krognal ustawił się na moście nad uliczką, blokując tym samym jedną z pozycji strzeleckich.
     Warden spotkał tam jednego ze swoich znajomych, z którymi służył pod Orr. Straznicy wspominali przez chwile stare dzieje. Warden poprosił kompana, aby ten w miarę możliwości sprowadził posiłki. Sam zaś ustawił się na tyłach obserwując i nasłuchując.
     Penturia weszła w uliczkę a zbiry „Szeptów” zaczęli pojawiać się jakby znikąd rozstawiając się i zajmując pozycje.
     W tym samym czasie, Warden usłyszał z jednego z domostw płacz i jęk. Postanowił sprawdzić, co się tam dzieje. W mieszkaniu była dwójka mężczyzn. Jeden z nich pilnował drzwi. Drugi mężczyzna był w trakcie bicia małego chłopca. Warden obezwładnił oprawców, ogłuszył ich i zamknął wewnątrz magicznej bariery. Postanowił uspokoić chłopca, który przez ciężki płytowy pancerz i bohaterską postawę wziął strażnika za Balthazara.
     W uliczce toczyła się walka. Penturia skorzystała z kulek dymnych, sprawiając, że wrogowie niewiele mogli zobaczyć. Sama walczyła „na słuch”. Szczury niestety też nie widziały wroga, ale Ereltana skupiła się na tym żeby rozpoznawały cele po zapachu. Elementalistka głównie korzystając z pól elektrostatycznych zatrzymywała wrogów by później z łatwością opiekać ich kulami ognia. Norn będący również nekromantą obezwładnił jednego ze strzelców wykorzystując jego paniczny lęk przed pszczołami. Vex wycofała się, gdy zaczęła się walka. Skorzystała z niewidzialności, lecz podtrzymywała ją o wiele za długo. Kiedy opadł dym, Penturia rzuciła sztyletami za siebie. Cichy, tłumiony dźwięk miękkich kroków zdradził Sabinę. Trzy sztylety zatrzymały się w powietrzu a po chwili niewidzialna łotrzyca klęczała na ziemi z wyczerpania, z ostrzami wbitymi w tors. Nikt z grupy nie odniósł ran poza Penturią. Ta odniosła rany powierzchowne. Draśnięcie kulą w ramie i cięta, płytka rana w nodze. Ereltana leżała wyczerpana masowym transferem sił witalnych.
     Wtedy również zjawił się oddział Seraph. Odebrali dziecko, które Mumifikatorka zaczęła wypytywać o Balthazara. Elementalistka potrząsała chłopcem jakby nie rozumiała, że przeszedł właśnie przez tragiczne przeżycia. Jeden ze strażników odepchnął kobietę i kazał jej się uspokoić. Oddział zabrał również bandytów, których spacyfikował Warden. Ten zaś udał się do uliczki, w której walka była już zakończona.
     W tym samym czasie, Penturia zastanawiała się czy poderżnąć gardło Sabinie. Skończyła na tym, że podcięła jej ścięgna Achillesa. Poprosiła Wardena, aby zaprowadził pokonaną kobietę do oddziału seraphów.
     Penturia, mimo powierzchownych ran zaczęła czuć się słabiej. Jej kamień wysysający truciznę był zielony jak świeża, wiosenna trawa. Nekromantka przeprowadziła rytuał. Zwabiła psa, który przechadzał się po okolicy. Tuciznę z krwi Penturii przeniosła na zwierzaka. Pies stracił sierść i padł w konwulsjach skamląc i wyjąc. Krognal z miłosierdziem wziął swoją siekierę i dobił zwierzę by się nie męczyło.
     Po tym rytuale złodziejka doszła do siebie, a grupa wróciła do swoich zajęć.



There are no comments for this topic. Do you want to be the first?