Autor Wątek: Życzenie Książki - Ogłoszenie  (Przeczytany 528 razy)

Lipiec 08, 2017, 11:54:18 am
Przeczytany 528 razy

Gaedrim

  • Illusionist.2915
  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 93
  • "W wątpliwościach działać nie wolno"
W odpowiedzi na ogłoszenie Gaedrim'a, u szczytów schodów położonych na północ od głównego placu w hali gildyjnej zaczęli gromadzić się ochotnicy chcący wesprzeć kompana w jego niebezpiecznej misji.
Już na początku przy sylvari'm trwała Rinosel, nowa członkini bractwa. Kolejno przybyli.. Pppielec, widmo Rheged Burningblood. Utalentowana medyczka Ereltana. Zawsze pomocny słynny Brodaty Rębacz, Janusz. Krognal, nornski znachor. Fentic Hertwing... "bard". CIągle aktywna najemniczka Latharna Rivaux oraz Lome znana jako.. Lome.
Już w trakcie kompletowania się drużyny zaczęły pojawiać się pytania odnośni celu i sensu całej wyprawy, niepokojenie zmarłych powodowało zgorszenie w szeregach. To jednak nie zachwiało nastawieniem Gaedrim'a.
Kiedy został przedstawiony sposób na przywołanie ducha, ekipa otrzymała rozkaz do wymarszu.
Droga do celu prowadziła przez dzielnicę Rurikton w Diviny's Reach, i znajdującą się tam Bramę Asury prowadzącą do Ebonhawke. Marsza był długi, przyzwyczajony do szybkiego poruszania się drogowskazami tłum zaczął wygłaszać swoje zażalenia, nie wszyscy narzekali na spacer, wykorzystali go do gaworzenia.
Nieugięty i niewrażliwy Gaedrim padł przed siebie i ciągnął wszystkich za sobą, aż trafili do miejsca docelowego, którym był cmentarz położony w mieście.
Sprzeciw dla odprawiania rytuałów niepokojących zmarłych był łatwy do zauważenia.
Janusz wraz z Lome oddalili się od grupy poza teren cmentarza. Kiedy to sylvari oszukany przez swojego informatora nie odnalazł imienia osoby, której chciał wskrzesić, zrozpaczony popadł w obłędy, usilnie błagał towarzyszy o pomoc w przywołaniu ducha przypadkowej osoby.
Nie otrzymawszy uznania, wyrzekł się towarzyszy i wziął sprawy w swoje ręce.
Bez zrozumienia na czym polega rytuał, szargany przez emocje pobudził do życia piątkę zmarłych, tracąc przy tym wszystkie siły, padł na ziemie nieprzytomny. W między powrócił Janusz.
Drużyna widząc pulsującą ziemię poczęła przygotowywać się do starcia.
Na pomoc Gaedrim'owi pognała Rinsoel, nieskutecznie próbując go ocucić.
Po wygrzebaniu się z ziemi cherlawych ożywieńców nadgryzionych przez spory ułamek czasu nastąpiła walka, bardzo krótka. Szkielety nie miały szans, dwa pierwsze od razu zostały rozrzucone przez potężny atak Janusza, Krognal i Rheged wraz z pomocą latającej klingi Rębajły szybko uporały się z pozostałą trójką.
Sprawca zamieszania został lekko poraniony, kamienne schody uszkodzone przez po próbie zatrzymania lecącego ostrza Janusza. Szczęśliwie Erelanta podjęła się pozbierania szczątków zmarłych i odniesienia ich do miejsca im przeznaczonego.
Pomocy Gaedrim'owi udzieli Rheged, Krognal i Erel, dzieląc się z nim energią i odstawiając go do lecznicy.
Gdzie jego przedmioty w postaci księgi i sztyletu zostały mu odebrane, a on sam, został przywiązany do łóżka.

Organizator

Edit : poprawiono link do karty Krognala .... Kae
« Ostatnia zmiana: Lipiec 08, 2017, 08:57:07 pm wysłana przez Kaeiles Mathre »

Lipiec 08, 2017, 03:46:53 pm
Odpowiedź #1

Krognal

  • Krognal.2136
  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 67
  • Cierpienie jest ogniem, w którym hartuje się dusza
    • Karta postaci - Krognal
Krognal obudził się zlany zimnym potem. Ciemna izba, w której zasnął, tonęła w ciemnościach, gdzieniegdzie poprzecinana słabą łuną księżycowego blasku. Norn przetarł twarz dłonią, próbując odgarnąć nie tylko pot ale i woal ciężkich wizji, które nawiedzały go w nocy od czasu wizyty na cmentarzu. Spojrzał przez okno, usiłując sobie ułożyć całe wydarzenie w głowie jeszcze raz. Uporządkować i rozgraniczyć minione wydarzenia, by nie mieszały się z nocnymi marami.

Spotkanie w siedzibie gildii było pełne tajemnic. Sylvari imieniem Gaedrim, na którego wezwanie odpowiedziało kilkoro członków bractwa Leth mori Aiwe, z tylko sobie wiadomych przyczyn, nie był skłonny wyjawić wszystkich szczegółów przedsięwzięcia. Długi marsz jakiego podjęła się drużyna, pomimo braku informacji, prowadził aż przez dwa miasta oraz portal. Miejscem ostatecznej próby okazał się cmentarz w Ebonhawk. Przygnębiająca sceneria w jeszcze bardziej ponurym mieście, gdzie nawet powietrze przywodziło na myśl jałową pustynię.
Obrządek, który chciał przeprowadzić Sylvari miał polegać na przywołaniu zmarłego. Drużyna niestety nie posiadała odpowiednio wysokiego poziomu przygotowania w dziedzinie nekromancji. Mimo wszystko, podstawy teoretyczne, znacząco odradzały przeprowadzanie tego typu eksperymentu wśród wielu szczątków. Gaedrim, pokąsany bezowocnymi poszukiwaniami odpowiedniego nagrobka, poddał się rozpaczy i na własną rękę, wbrew obiekcjom towarzyszy, spróbował dokonać niemożliwego. Oddając ogromną część mocy udało mu się animować kilkoro szkieletów, które wypełzły z grobów z wyraźnym zamiarem dokonania zemsty na odpowiedzialnych za przerwanie ich odpoczynku awanturnikach. Dozorca cmentarza, którego obawiała się Ereltana, nawet nie próbował ingerować. Sylvari na skutek upływu mocy, stracił przytomność.
Krognal przeklinał moment, w którym stanął jak wryty, wpatrując się w ożywione szczątki. Strach i natłok myśli dotyczących zmarłych rodziców sprawiły, że na chwilę zamienił się w kamienny posąg. Trudno powiedzieć jak potoczyłaby się walka, gdyby na miejscu nie było Janusza, którego barbarzyński, lub, jak kto woli, obyty z podobnymi okropieństwami umysł, nie poddał się trwodze. Stal świsnęła rozcinając z łatwością powietrze i kości. Huk magicznej energii, który towarzyszył walce Popielnego, ścierającego się z kolejną ożywioną kukłą, miał podobne – trzeźwiące właściwości.
Norn podczas szamotaniny, do której w końcu dołączył, spróbował odebrać energię trupowi i czym prędzej zwrócić ją Gaedrimowi. Z pobladłą twarzą, pełen wewnętrznej odrazy i obaw, nachylił się nad nieprzytomnym Sylvari i starając się ze wszystkich sił, zaczął zwracać przefiltrowaną przez siebie i trupa energię jej pierwotnemu właścicielowi. Czy to pomogło? Trudno orzec. Nieprzytomnego prowodyra całej sytuacji i tak zabrano do lecznicy.
Krognal pozostał na cmentarzu, zastanawiając się, czemu Przebudzony zaryzykował tak wiele, nie ustępując w obliczu oczywistej klęski. Złością napawał go też fakt, że pozwolił się spetryfikować trwodze oraz samo fisko podjętych działań.

Wyrwany ze snu, siedział w ciasnej izbie, z dala od niebezpieczeństwa i rozmyślał teraz nad losem poszkodowanego Gaedrima. Czy jego też nawiedzają koszmary związane z tym makabrycznym wydarzeniem? Jednego był pewien. O wiele bardziej wolał nie zasnąć już tej nocy, niż znów utknąć w śnie o cmentarzu pełnym rozgniewanych czaszek...

Spoiler