Autor Wątek: Kryształowa Kura  (Przeczytany 442 razy)

Lipiec 08, 2017, 08:33:13 pm
Przeczytany 442 razy

Kaeiles Mathre

  • Elienta.8029
  • *
  • Information
  • Kandydat
  • Weteran
  • Wiadomości: 1450
  • Czerp z życia garściami, niczego nie żałuj
Kryształowa kura

Ten dzień zapowiadał się dość leniwie, jak okiem sięgnąć biały puch pokrywał szlaki, a wierzchołki gór, ukryte pod białą pierzynką, piętrzyły się dumnie spoglądając w niebo, gdzieniegdzie na śniegu, widać było ślady zwierzyny, oraz odbite płozy ogromnych sań. Mróz dawał się we znaki nawet najtwardszym Nornom, a wiatr snuł smutna melodię, wśród białych konarów drzew.

Dwójka wędrowców Kae i Warden stanęła przy drogowskazie rozprawiając o czymś żywiołowo.
Ich nieuwagę wykorzystał nieznajomy, który pojawił się nagle i znikł wtapiając się idealnie w okolicę.
Drogowskaz mignął i pojawiła się kolejna dwójka wędrowców Erel i Subortis, przywitali się serdecznie ze stojącymi już awijczykami i wymienili kilka zdań, by po chwili odwrócić się w stronę domostwa Nornów.
Cichy świst pojawił się znikąd, strzała minęła stojącego w czerni mężczyznę o milimetr i utkwiła w lodzie. Zebrani z iście stoickim spokojem i analitycznym wzrokiem przeszukiwali okolicę, szukając zamachowca, lecz biały puch oraz promienie słońca odbijające się od lodu nie ułatwiały  im tego, w końcu dali za wygraną.

Subortis sięgnął po strzałę i oglądał ją zimnym wzrokiem, gdy zauważył zawiązaną na grocie kartkę, oderwał ja i przeczytał :Chcesz się dowiedzieć, czegoś o swoim bracie udaj się do Ascalonu, do nawiedzonego domu.
Mężczyzna spojrzał na Kae i wyprutym z emocji głosem przekazał jej informację czekając na jej reakcję, decyzję. Dziewczyna nie zastanawiała się długo spytała tylko, czy awijczycy pójdą z nią, czy ma iść sama, ich reakcja była natychmiastowa, cała trójka zdecydowała towarzyszyć Kae. Udali się do drogowskazu, który mignął białym oślepiającym światłem i przeniósł ich do krainy wiecznego słońca, duchoty i gorąca.
Pojawili się na ziemi popielców, gdy ostatnie promienie słońca znikały wśród drzew, gęsty dym dusił w płuca, a gorąc unosząca się z zeschniętej ziemi powodował, że robiło się im słabo.
Nie znali okolicy, nie wiedzieli jak dostać się do domu wspomnianego w liściku, ale każdy był zdeterminowany by dowiedzieć się co w trawie piszczy.

Ostrożnie zbliżali się do szczelnie zamkniętego domu, okrążyli go kilkukrotnie szukając wejścia, lecz drzwi były zabite deskami. Nagle Erel swoimi nekromanckimi zdolnościami wyczuła ducha wołającego o pomoc oraz obiecującego wdzięczność za uwolnienie. Dziewczyna niewiele myśląc zbliżyła się do niego, wysłuchała i ulżyła jego duszy odprawiając ją do ciała, zanim to jednak się stało zdradził kobiecie w jaki sposób dostać się do domku szalonej nekromantki Brie.
Erel podbiegła do towarzyszy i wyjaśniła im gestykulując żywiołowo co powinni zrobić za domem jest drzewo z rozłożystymi konarami, pień jest tak przechylony, że można się bezpiecznie wdrapać, następnie skoczyć na balkon, a z niego wspiąć się na dach w którym znajduje się klapa prowadząca do środka .
Uczynili wszystko zgodnie ze wskazówkami, cała czwórka weszła się na pień, skoczyła na mini taras, a potem na dachówki by powoli kierować się na szczyt dachu. Okno dachowe było uchylone, podważyli je i weszli do środka to co ukazało się ich oczom zmroziło krew w żyłach Kae i Wardena, tylko Sub i Erel stali niewzruszeni widokiem i rozglądali się zaciekawionym wzrokiem po pomieszczeniach.
Podłoga w pokoju, w którym się znaleźli, usłana była czaszkami i porozrzucanymi wszędzie kośćmi, pod ścianą stały regały zastawione w całości książkami i papierami. Sub rozglądał się zimnym wręcz pogardliwym wzrokiem po otoczeniu gdy jego uwagę przykuły książki, niektóre były sfatygowane, a inne wręcz nowe jakby dopiero co tu przyniesione, większość z nich o tematyce wpływu na umysł, bądź jak tego uniknąć.
Nekromanta wyciągając jeden z ciekawszych tytułów natknął się na karteczkę kolejna dostawa (data). Kae otoczona opiekuńczym ramieniem męża nie ruszała się z miejsca zszokowana widokiem.
Erel ze spokojem obchodziłą pokój i zdąrzyła zakomunikować, że niektóre czaszki to jeszcze świeżynki, gdyż "pachniały" rozkładającym się mięsem.

Po sprawdzeniu dokładnie całego pokoju zeszli na dół, pomieszczenie które zobaczyli było uprzątnięte, przy ścianie stał zegar wybijający kolejne godziny i stary zniszczony kufer emanujący dziwnym niebieskim światłem.
Sub obłowiwszy się w ksiązki pierwszy przypadł do kufra sprawdzając jego zawartość znalazł kartkę, a na niej informację
Trzymasz w ręku stary artefakt magazynujący energię życiową.
Tylko wykwalifikowany medyk nekromatna jest w stanie używać pojemnika zgodnie z jego przeznaczeniem.
Lecząca siła wspomoże Cię w najtrudniejszych momentach, gdy najbardziej będziesz jej potrzebować.
Dbaj o niego, a on odwdzięczy Ci się tym samym.
Nie martw się o napełnianie plecaka on sam magazynuje energię z żywych stworzeń.

Sub po przeczytaniu kartki podał artefakt Erel.
W ten oto sposób Nekromantka stała się posiadaczką kryształowej kury, mieniącej sie niebieskim ciepłym blaskiem.

Wychodząc z domu Kae wiedziała, że jeszcze tam wróci .

prowadzenie
« Ostatnia zmiana: Lipiec 09, 2017, 12:54:09 am wysłana przez Kaeiles Mathre »


There are no comments for this topic. Do you want to be the first?