Autor Wątek: Ścieżka Ognia  (Przeczytany 1024 razy)

Listopad 02, 2017, 01:26:05 pm
Przeczytany 1024 razy

Joy

  • ArtanisJoy.7640
  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 603
  • Ta dzisiejsza młodzież...
    • Karta postaci



Przygotowania do wyprawy na Elonę trwały długo. Zapasy jedzenia, środków medycznych, broni, ubrań i wszelkiego sprzętu ekspedycyjnego została przygotowana i sprawnie zmagazynowana.
Sterowiec zaopatrzony we wszelkie usprawnienia, pionowzlot i broń został załadowany po brzegi i czekał na pasażerów.
Zebrali się w siedzibie przed wyruszeniem, każdy z tobołkiem, plecakiem torbą i naręczem własnych podręcznych rzeczy oraz broni.
Po szkoleniu dodatkowym zaopatrzeni jeszcze w wiedzę czekali na znak do zaokrętowania.
Marius i Ravaell prowadzili wyprawę. Stawiła się też Złata, Joy, Davros, Buszek, Verimpa, Mumifikatorka, Shapogataar, Warden, Kal i Penturia.

Podróż sterowcem przebiegała sprawnie mimo wichury i nadłożeniu z jej powodu kawałka drogi.
Po kilkunastu godzinach ujrzeli wreszcie oblicze Elony. Każdy na swój sposób odbierał ten kraj. Gorąc, piasek bezkresne połacie piasku i monumentalne piramidy na widnokręgu. Ten świat zaprawdę był inny.

Nad brzegiem morza gdzie wylądowali powitał ich człowiek na przedziwnym wierzchowcu. Jaszczur mimo sporych rozmiarów dawał sobą bez problemu powodować i przykuwał uwagę, oraz wywoływał ciekawość większości z pasażerów sterowca.
Człowiek zażądał wyjaśnień kim są i czego chcą.
Po dłuższej rozmowie z Ravem i kilkoma uwagami innych doszli do porozumienia. Jeden z przybyszów miał się udać na rozmowy z owym tubylcem. Oddelegowany został Egzekutor Marius. Pozostali nie nudzili się jednak. Podczas rozmów jedzono lub rzucano się jabłkami, znajdowano kości ze złotem, szperano po okolicy, były też zakusy na kury...

Niedługo potem ze sterowca nadszedł komunikat. Coś się zbliżało. Coś dużego. Był to stalowy kolos i cztery uzbrojone w karabiny postacie.
Ludzie z wioski z dobytkiem zaczęli się kierować ku sterowcowi. I to był błąd. Wpadli wprost na

Joy ostrzelała wrogów, Warden wspierał ją i Złatą, gdzy Mumi zadziałała ogniem, Kal przywołał żywiołaka ognia, a Davros Cienistego Towarzysza.
Rav osłaniał uciekinierów zaś Veri zostając bliżej plaży miała na oku zabezpieczenie ich odwrotu. Shapo czekał na dobry moment gdy Buszek chciał zajść od tyłu strzelca. Penturia skoczyła wprost w środek akcji skokiem cienia...
Buszek, Pent i oba przywołańce trafili pod ostrzał Joy.
Akcja była chaotyczna jak zwykle w wypadku Aiwe.
Penturia oberwała strzałą i na dokładkę kolbą w brzuch. Buszek zaś zaliczył wybuch który poranił mu plecy, na dodatek odrzut przywalił go gruzem.
Walka trwała. Strzelcy jeden po drugim zostawali wyeliminowani. Golem również w końcu musiał pasć pod naporem sił. Wcześniej nieźle poturbował Rava który nie ustępując innym w brawurze i "lekkiej" nieostrożności został ranny i... stracił przytomność. Gdyby nie Shapo było by pewnie z nim gorzej.
Joy również oberwała rykoszetem strzałów.
Buszek został ocalony dzięki pomocy innych i szaleńczo odważnej akcji Shapo który w deszczu ognia wywołanego przez Mumi pędził na ratunek towarzyszowi. Kal i Davros wspomagali ich.
Złata i Joy wzmacniane przez Wardena słały strzałę za strzałą, a Davros słał golemy które atakowały zajadle.
Veri sprawnie organizowała pomoc rannym i oszołomionym tubylcom. Udzieliła też pomocy Penturii która również porządnie ranna wydostała się spod gruzu dzięki Kal'owi i dostała się na plażę.
Kal i Buszek za nimi bezpiecznie dotarli w pobliże sterowca.
Gdy ranni zostali wstępnie opatrzeni, a Rav ocucony od strony miasta przybył bogato odziany posłaniec na raptorze. Doniósł, że i Marius i karawana z którą podróżował również starli się z wojskami Bathazara.
wspólna walka zbliżyła tubylców i przybyłych sterowcem.
Wstępnie uwierzono, że Aiwe chce pomóc.
Rozpoczęły się przygotowania do założenia przyczółku. Pionowzlot zwoził zapasy z Gniewu Aiwe. Broń, amunicję, zapasy. Zajęto się uciekinierami i udzielono pomocy medycznej. Rozdano żywność.
Gdy cały i zdrowy Egzekutor powrócił i zdał raport o ściągających do miasta uciekinierach z wielu stron. Naród czeka na pomoc swego władcy Króla Palawy Joko. Do tego czasu władze będą rozmawiać o sojuszu z przybyszami, o traktacie handlowym i wzajemnym wsparciu.

Początek pobytu na ziemi Elony, okupiony krwią rozpoczął nowy rozdział w dziejach Aiwe.


 
« Ostatnia zmiana: Listopad 05, 2017, 10:03:15 pm wysłana przez Joy »
tekst alternatywny
"Ta dzisiejsza młodzież..."

Listopad 13, 2017, 01:09:23 pm
Odpowiedź #1

Joy

  • ArtanisJoy.7640
  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 603
  • Ta dzisiejsza młodzież...
    • Karta postaci

"Mieliście czasem chęć zamordować swojego zleceniodawcę? A przynajmniej tego z którym zostaliście zmuszeni pracować?
Uczucie gdy ktoś cały czas deprymuje, przygaduje i dogryza. Aż świerzbią palce by mu zasadzić jakiś czar, lub zwyczajnie sprać płazem miecza. Takim towarzyszem i zawiadowcą ładunku był taki właśnie zaj... śmie... wrzód na d..."


Mówisz, że to niepełnoletni mogę przeczytać? Na Grencha. Dobrze juz dobrze. Wykropkuję. Może być? Wracając...

"Drużyna dopisała. Loxley i Davros reprezentowali Popielczy skład, pozostali stanowili człon ludzki Shapogataar i Buszek, nie mniej męczący no, może poza pięknymi paniami w osobach Złatej - egzekutorki i Joy której dokuczały listki... wszędzie. Jedną perełką okazał się Asura - Troll.

Po jak zwykle długich omawianiach przetykanych niepotrzebnymi dywagacjami na tematy wszelakie jak - "Co tu tak śmierdzi?", "Wygrałem kasztany.", "Nie lubię centaurów.", "Powodzenie transportu spada o kolejne 0.13%!" - drużyna ruszyła. Postanowiono iść drogą która rokowała najmniejsze zagrożenie dla cennego i kruchego ładunku jakim były komponenty do nowego drogowskazu. Golem targał sprzęt, a reszta szła obok czujnie. Prowadził względnie znający okolice Shapo.
Po niedługim czasie okazało się, że centaury faktycznie grasują w tej okolicy i nie uniknie się starcia. Na wzgórzu stała katapulta. Nasi dzielni bohaterowie..."



Z czego się śmiejesz ja się pytam? Ma być okraszone estetycznie i wzniośle. Jak by to wyglądało gdyby pisać dokładnie jak było. Bogowie... Gdzie ja to... a już wiem.

"...poradzili sobie z nią wspaniale. Niewielkie potknięcia spowodowane listkami i patyczkami przy strzale z łuku oraz magią ziemi wrażych sił nie zakłóciły niczego. Strach w oczach kopytnych na widok Loxleya uwieńczony jego ostrzem w ich czaszkach. Strzał Davrosa pieczętujący los katapulty. Strzały Złatej w pieszych..."

Ty powiedz mi coś. Czy kopytnych można nazwać pieszymi? Przecież oni są jednocześnie jeźdźcem i zwierzęciem. A nie ważne...

"...obsługujących machinę załatwiły sprawę. Shapo, Buszek i Troll poradzili sobie z nadbiegającymi z lasu za nimi kolejnymi centaurami do spółki z zwierzakami łowczyń.
Niestety część ładunku oraz golem odniosły niewielkie szkody. Oby takie które da się naprawić. Dzięki umiejętnościom Davrosa przynajmniej golemowi przywrócono pełną sprawność.

Ruszyli dalej. W trakcie pochodu w stronę jednego z osiedli przez które planowali przejść wydarzyło się coś na podstawie czego powstała obiegająca aktualnie ploteczka.
Drobna dykteryjka powstała jakoby z powodu wydobytej zza dekoltu Joy puchatej gąsienicy którą zaopiekował się zacny Troll..."


Gąsienicą się zaopiekował, nie Joy idioto. Pani Joy jest żona Egzekutora Roze. Ej! No...już. Chodź Cię klepnę bo się udusisz. Masz popij. No już uspokój się. Przecież na Ciebie nie doniosę. Na czym to ja...

"...nadając jej - gąsienicy - dźwięczne imię "Cycuś"..."

No co ty to akurat śmieszne.  Ej... nagle permanentnie wyleczyłeś się ze śmiechu i w ogóle z poczucia humoru? A niech Cię doljak liźnie...

"Okazało się, że na widok kompanii teraz wzbogaconej przez ożywione magią Davrosa centaury mające stanowić żywą tarczę i osłonę golema, ludzie zamknęli bramy.
Krótka dyskusja i znajomość tutejszych z Shapo ułatwiła przejście przez bramy.

Następnym punktem na drodze było kolejne oddalone osiedle ludzkie. Tam również powitano ich nieprzyjaznymi pomrukami i nie chętnym wzrokiem. Ludzie zebrali się tarasując bramę i przejście.
Tym razem powodem niechęci była obecność Popielców. O ile Serafowie nie mieli nic przeciwko tak większość z rezydentów miała zatargi, żal lub po prostu straciła swoich w walkach z Popielcami. Shapo i tym razem próbował interweniować. Przedstawił się jako szlachcic i swój. Gdy niektórzy deliberowali za obejściem miasta. Joy opowiedziała ludziom w brami z czym idą.
Po chwili z bramy wyszła reprezentacja w postaci starszych i po krótkiej rozmowie uznali naszą grupę. Pozwolono im przejść. Na wszelki wypadek oba Popielce oddały na przechowanie towarzyszom swoją broń by nie prowokować mieszkańców.

Po wyjściu z miasta nadal prowadzeni przez robiącą zwiad Złatą, natknęli się na bandytów. Dostrzeżona przez nich na wzgórzach banda łuczników miała swojego reprezentanta którego wypatrzyła Joy. Po rokowaniach których podjął się Loxley okazało się, że iż rozmawiający z nimi Norn jest w stanie zapewnić nieuszkodzenie drużyny i ładunku, ba, nawet pomóc eskortą. Jednak za opłatą.
Po krótkiej przepychance słownej i chęciom morderczym niektórych, Joy uznała, że czas i ładunek jest ważniejszy. Poza tym tam faktycznie byli łucznicy i mogli oberwać od nich tak czy owak. Zaproponowała szczodrzejszą opłatę i tyle samo po robocie mając nadzieję, że to "po robocie" skusi ich do faktycznej nieagresji.
Okazało się, że przewaga bandytów polegała na kukłach które podwajały ich szeregi. Mimo sarkania drużyny dotrzymali słowa i komponenty dotarły do celu bezpiecznie by umożliwić nawiązanie zapomnianym krainom łączność z prawdziwą cywilizacją..."


Co mówisz? Z korupcją, polityką, zbydlęceniem, fobiami i rasizmem w każdej możliwej postaci klinicznej? Fakt. Ale czy to w kronikach się pisze? Dawaj tę przepalankę. Jak piszę o ich przygodach to na trzeźwo się nie da.
Kto następny...



Prowadzący i uczestnicy:
 

« Ostatnia zmiana: Listopad 13, 2017, 01:12:40 pm wysłana przez Joy »
tekst alternatywny
"Ta dzisiejsza młodzież..."