Autor Wątek: Elona - Obóz uchodźców  (Przeczytany 567 razy)

Grudzień 06, 2017, 10:20:01 pm
Przeczytany 567 razy

Joy

  • ArtanisJoy.7640
  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 603
  • Ta dzisiejsza młodzież...
    • Karta postaci

Co dzisiaj mamy do wglądu?
Co mówisz? Kawalerskie u Jormagów. Zwyczaje godowe Asur... Hę!? To one mają jakieś zwyczaje godowe? Ciekawe. I co jeszcze?...
Aiwe w Elonie.
To może te Asury... No dobrze dobrze, dobrze! Żartowałem.
Dawaj naszą dzielną Gildię.
Ekhm. To co tam było tym razem.

"W pięknym porcie w Elonie przy nadbrzeżu gdzie fale rozbijały się niczym sen złoty o jadeitowe bramy jaźni....

Przesadzam? Może. No dobra. Słuchaj. Była tam butelka tego bimbru za... Nie kłam wiem, że była! Jak pisaliśmy poprzednio to czułem jak dodajesz sobie kurażu tą przepalanką. Wyciągaj. Potrzebuję weny.

Grupa dzielnych Awijczyków zebrała się tam na prośbę byłego Egzekutora Mariusa Roze.

Słyszysz? By - łe - go. No co masz taką minę?
No dobra wiem, wiem. To, że nie na stanowisku nie znaczy, że nie ma wpływów. I... co? A tak. I że nie ma ciężkiej ręki. Dobrze...
Trzymajmy się lepiej kronik. Ekhm.


Złata Srebrnooka z nieodłącznym towarzyszem wilkiem Szarym. Kaeiles z... dziećmi?

Ale tak poważnie?! Dawaj łyka.

Którymi opiekował się Popielec Kraylock...

Popielec z dziećmi w Elonie! Na zaśmierdłe pikle! Weź sobie druga flaszkę, a te zostaw mi.

Na szczęście na sugestię Mariusa, Popielec udał się nie do miasta lecz do obozu Aiwe.
Kolejni dołączyli Warden, Davros...


Heh. To musiało się ciekawie rozwinąć.

Ereltana, Regalid Fircepaw...

...jak byk musiało...

Dziewczyny umilały sobie spacer do obozu gdzie miały zostać dostarczone zapasy z miasta Aiwe rozmową o filtrach w kremie przeciw szkodliwym działaniom silnych promieni słonecznych. Mężczyźni o tym co dzieje się w mieście odkąd tu przylecieli. Ogólnie o pogodzie i tęsknocie za domem. Wiadomo, wojaków posyła w świat obowiązek, lub chęć przeżycia przygód, lecz serca ciągnie do domu.
Pogoda dopiekała niemiłosiernym żarem. Już z daleka czuć było smród od strony obozu i słychać było krzyki ludzi.


Ja bym tam się nie dał wyekspediować za żadne skarby.
Co mówisz? Że tobie to żadna różnica? Pffff... no się nie dziwię.
Dobra zaczyna się poważna część.

Zapasy dotarły na miejsce, lecz kordon Kawalerzystów nie dawał już rady naporowi głodnego tłumu. Tłumu, który wołał o leki, wodę i pożywienie. Aiwe w mig pojęło, że sytuacja może się stać wkrótce niebezpieczna. Postanowili, że trzeba zrobić podział na grupy. Dyskusje i pomysły rozwijały się za ustawioną przez Regailda ścianą która na moment powstrzymała tłum.
Popielce wywoływały respekt ludzi których z tym gatunkiem wiązały swoiste wspomnienia.
Kolejna bariera odgrodziła skrzynie z zapasami od napierającego tłumu który zaczynał sie niecierpliwić.
Ereltana próbowała pomagać chorym. Warden starał się kierować całą operacją podziału jak potrafił. Kawalerzyści z chęcia ustąpili ochronę skrzyń przybyłym Awijczykom. Davros emanował popielczą stanowczością i tworzył zaporę dla napierających ludzi. Kae i Złata liczyły skrzynie.
W pewnej chwili ktoś zawołał Wardena do jednego z namiotów gdzie działo się coś podejrzanego.
Pozostawieni sobie towarzysze mieli sporo wątpliwości co do sposobu rozdawania potrzebnych zapasów i co do ogarnięcia tłumu.
Widząc i słysząc, że chodzi o rozdawanie żywności, tłum pokonał obawy wobec popielców i napierał mocniej. Wywołani przez twórcę bariery dzieci i starcy zaczęli się przepychać ku przodowi. Złata i Kae wydawały pierwsze racje, a Ereltana leczyła ludzi jak tylko się dało. Dokarmiała ich również swoimi kanapkami.

W tym samym czasie Warden prowadzony przez niewielką staruszkę doszedł do drgającego namiotu. Przezornie otoczył się barierą. Był czuny jak łasica, nieustraszony jak bulterier.
Dobywszy swojego "Wiecznego"...


Na namiot?... No cóż...
A Ty wiesz co słyszałem o nazywaniu broni przez mężczyzn...
Nie rechocz. Pewnie to samo co ja.
Pisz schludnie i nie paprz na pergaminu. To nie pismo do rady.


Dzielny Kapitan straży i nowo wyniesiony Egzekutor ostrożnie zbliżył się do namiotu w którym ewidentnie coś się działo.
Płachta odrzucona pewnym ruchem odsłania wejście. A przygotowany do odparcia ataku mężczyzna obrywa w twarz... stanikiem.


...o matko...
Już już... przestań! Wystarczy...oooo ... dobra już oddycham...khe, khe...
Stanikiem!... Nie mogę...

Para zajęta chędożeniem została zaskoczona przez dzielnego Wardena. Jak widać miłość kwitnie nie pomna kordonów, granic ni niebezpieczeństw.
Staruszka tłumaczyła się, iż to wąż piaskowy buszuje po namiocie.


Wąż...nie mogę!...
Dobra. Już. Uuuuuuu.....
Swoją drogą nie uważasz, że to fascynujące? Istota ludzka gotowa i zginą,  byle by zażyć wcześniej rozkoszy.
Może by tak jakąś rozprawkę o tym napisać. Nagrodę zebrać...
O czym to ja. A, o bieliźnie na twarzy Kapitana.
Khe, khe... a poważnie miało być... Dobra to może wracajmy do zapasów.

Awijczycy próbowali z rozsądkiem pokierować tłumem w czasie gdy Kapitan miał rozterkę czy odrzucić dodatkowy przyodziewek z twarzy.
Było to zadanie trudne.


Na Dwaynę... ja o podziale zapasów. Nie rechocz tylko pisz.

Historia z drgającym namiotem skończyła się na szczęście dobrze. No, nie licząc buchniętej Wardenowi przez ową przemiłą staruszkę sakiewki.
Tłum nie słuchał ni napomnień, ni krzyków, ni pouczeń.
Chaos się szerzył dość długo. W międzyczasie coś wybuchło na tyłach tłuszczy.
Zaczynało się robić niebezpiecznie, a nasi dzielni bohaterowie tracili wiarę, że uda się im opanować sytuację.
Jednak w końcu wspólnymi siłami magii i rozsądku udało się ustalić względny porządek rozdawania zapasów.
Niestety tylko do chwili gdy została ostatnia skrzynia zapasów. Wtedy tłum ruszył.
Awijczycy każdy na swój sposób próbował jednocześnie odpychać tłum i ratować własną skórę. Dopiero postawa bojowa Davrosa i warczenie Szarego dało efekt.
Zapasy zostały wydane do ostatniego okruszka, a tłum począł się rozchodzić.
Kae próbowała dociec co wcześniej wywołało wybuch na tyłach, lecz dopiero Warden odnalazł ciało człowieka w pancerzu z emblematami Bathazara, oraz ślady krwi ciągnące się na pustynię."


Muszę się zaopatrzyć w większą ilość tej przepalanki. To się zaczyna robić nawet zabawne jak się wspomaga umysł procentami.
Dobra, bierzemy się za te Asury.
Heh... to dopiero będzie intelektualny wstrząs.
"Asury maja bardzo wrażliwe uszy. Szczególnie gdy się..."


Prowadzący i uczestnicy:
 
tekst alternatywny
"Ta dzisiejsza młodzież..."


There are no comments for this topic. Do you want to be the first?