Autor Wątek: Tropem dawnych cieni...  (Przeczytany 577 razy)

Grudzień 18, 2017, 07:04:28 pm
Przeczytany 577 razy

Joy

  • ArtanisJoy.7640
  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 603
  • Ta dzisiejsza młodzież...
    • Karta postaci

Joy otrzymała wiadomość od Mariusa w której oznajmił, że rusza śladem znanego im obojgu przeciwnika który jak się okazało dodatkowo zamieszany jest obecnie w porywanie cywilów.

Nie namyślając się długo chciała podążyć za mężem. Jedynie powaga sytuacji i siła przeciwników powstrzymała ja przed ruszeniem bez wsparcia. Na szczęście w siedzibie spotkała Nassana który zgodził się jej towarzyszyć. Po wzmocnieniu łykiem gorzałki podążyli śladem pozostawionym przez byłego Egezkutora.

Już od drogowskazu w okolicach rancza w Queensdale świat powitał ich ulewnym deszczem i... trupem. Oboje rozglądając się dostrzegli ślady karawany i więźniów, zaś Joy ślad Mariusa który swoją pogoń za wrogiem "okruszkami" ciał dla niej jak by znaczył.
Mimo deszczu spostrzegli ślady odłączającego się po drodze osobnika. Doby słuch uchronił ich przed przyszpileniem strzałą. Okazało się, że człowiek miał zostać i odłowić ewentualny ogon karawany.
Poradzili sobie z nim... dzięki Robaczkowi. Bestyjka ruszyła przodem i spętała przeciwnika siecią, nie będąc od tego by nie skorzystać z okazji i nie popodgryzać go nieco.
Skutecznie spacyfikowany łucznik pod argumentami pająka, efektu "gęba-butelka" od Nassana, kilku konkretnym groźbom i jeszcze konkretniejszym odegraniu "dobrego i złego Serapha" pośpiewał nieco.
Okazało się dzięki opisowi spętanego, że szajkę bandytów, do których należy nieudolny łucznik, wykorzystuje do swoich celów dwójka - znanych Joy - wrogów Mariusa i jej.
Wywożą owi gdzieś porwanych ludzi statkami.
Kilka jeszcze pytań przesłuchujących i spacyfikowany na prośbę Joy przez Nassana osobnik odpłynął z bólem głowy w nieprzytomność. Joy ruszając pierwsza tropiąc dalej, wysłała wiadomość do Straży by przybyli tu i zgarnęli związanego ptaszka. Nassan po chwili dołączył z pokerową miną.

Bandyta faktycznie został zatrzymany tam gdzie wskazywał list. Poobijany z dodatkową raną ciętą uda (której nota bene nikt nie potrafił w ciągu całego zajścia oraz późniejszego przesłuchania wyjaśnić) został przesłuchany i uwieziony. Pytani o stan jeńca Joy i Nassan milczeli zgodnie uśmiechając się wszelako lekko. Milczenie to zamieniło się wybuch szczerego śmiechu łowczyni i "niewinną minę" znad piersiówki Popielca, gdy Strażnicy zapytali ich z lekkim zakłopotaniem o to jaki znak nosiła grupa bandytów i jaką nazwę. Jak się okazało bowiem na czole spętanego w prezencie od tropicieli widniał namalowany udatny rysunek męskich genitaliów. Wszyscy zaś Seraphowie zachodzą w głowę teraz jaka nowa szajka jest tak nieustraszona i butna by zwać się i opowiadać owym znakiem. Czyżby nowe zagrożenie...)

Wracając do pogoni.
Po nie długim czasie odnaleźli lokację i wejście do jaskini wskazanej w liście pozostawionym przez Mariusa, a potwierdzoną przez bandytę. Wejście było zabarykadowane i pilnowane dobrze. Patrolom bandytów nie brakowało czujności. Krótka dyskusja i pomysły jak odwrócić uwagę przeciwnika zakończyło się... raną Robaczka który miał odciągnąć czujki.
Wywiązała się regularna walka na strzały pistolety i granaty. Przeciwnik podniósł alarm i po chwili wysypało się na nich więcej strzelców oraz kilkoro tarczowników.
Ostrzelani Joy i Nassan kryjąc się za drzewami nauczyli się paru rzeczy.
Joy, że tarczownicy są trudnym przeciwnikiem dla dystansowca, a Nassan... że granatów się nie kopie. Na szczęście medalion "zmyłka" i wsparcie rannego pajęczaka dla Popielca którego na szczęście ochroniła zbroja powoli dawało przewagę tropicielom. Nassan wspomagany piersiówką i jej cudowną zawartością w akompaniamencie soczystych przekleństw zdejmował strzałami z pistoletów jednego przeciwnika po drugim. gdy skończyły sią kule, nożem a następnie dobywszy miecza dokańczał dzieła.
Joy zapewniła "rozrywkę" większej części swoich oponentów rewanżując się wybuchowymi grotami. Jednej z par pechowych tarczowników przyszpiliła zadki do siebie. Na szczęście dla nich nie przeżyli by martwić się poniżającą raną.
W tym samym czasie w środku jaskini słychać było walkę, krzyki padających pod ostrzem ludzi i widać było błyski niebieskawego światła migoczącego w świście cięć.
Od strony wewnętrznej barykad uwolniwszy kogo się dało siał spustoszenie Marius.
Walka zakończyła się brakiem poważniejszych ran. Jednak część porwanych cywilów została już zabrana na statek który jak się okazało zmierzał do Elony.
Strażnicy po których wcześniej posłała Joy dotarli do jaskini na czas by pojmać niedobitków i zająć się ocaloną częścią ludzi.
Pozostało zadecydować co dalej...

Prowadzący i uczestnicy:
Prowadzący: Evilberus

Uczestnicy:
Joy
Nassan Hosted

 
tekst alternatywny
"Ta dzisiejsza młodzież..."


There are no comments for this topic. Do you want to be the first?