Autor Wątek: As w rękawie  (Przeczytany 798 razy)

Grudzień 19, 2017, 05:44:25 pm
Przeczytany 798 razy

Penturion

  • Pentruion.2697
  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 304
  • "Kto często działa z zaskoczenia, często wygrywa."
    • Karta Postaci
Na prośbę kechoshy zgłosiło się kilkoro awijczyków. Warden Mathre, Yokuruichi Ceres i Latharna Rivuax. Awijczyków miał zebrać Khutef Rhan. Ustalił on bowiem ze zleceniodawcą, że zjawią się w różnym czasie by nie budzić podejrzeń.

Warden niestety nie mógł stawić się na misję. Wtedy znikąd przyszła pomoc. Popielec wędrował przez miasto Aiwe z piersiówką. Nassan dołączył do grupy szykującej się do drogi. Khutef postanowił, że objaśni sytuację dla tych, którzy mogą jej nie znać. Czas jednak naglił. Jeden ze strażników popędził ich. Pretekstem była kalibracja drogowskazu. Nie mogli dłużej czekać. Ruszyli w podróż we wskazane miejsce.

Wyszli z drogowskazu nieopodal garnizonu Upadłego Anioła. W Ebonhawke powietrze śmierdziało smogiem i nawet mogło się wydawać, że smakowało nim. Grupę bohaterów przywitał mężczyzna w płaszczu z kapturem i peleryną. Zaczął prowadzić ich na miejsce po tym jak zweryfikował list Khutefa. Awijczycy mijali grupki separatystów. Gdzieś nawet czwórka ludzi kopała leżącego na ziemi skulonego Popielca. Czy jeszcze żył? Nie wiadomo. Awijczycy uznali, że to nie jest ich problemem.

Dotarli przed domostwo. Mężczyzna ruszył w stronę jednych z drzwi. Kiedy podszedł do trójki pilnujących wejścia zbrojnych i pokazał sygnet, Ci rozstąpili się natychmiast.

Grupa weszła do środka. Wewnątrz nie widać było nic szczególnego, a mężczyzna zaprowadził ich prosto do pokoju. Nakazał im wejść, a sam został pod drzwiami.

W środku nasi bohaterowie zobaczyli przy stole Asurę z bardzo długimi uszami. Był tam również Elończyk. Oboje siedzieli spokojnie. Nie wydawali się zniecierpliwieni. Awijczycy rozglądali się po pomieszczeniu. Dostrzegli poza stołem do gry niewielką półkę, na której stała złota szkatułka.

Po jakimś czasie do pomieszczena wszedł Kechosha. Zasiadł prosto do stołu udając, że nie zna obecnych. A i w istocie znał z nich dwójkę. Khutefa i Latharnę. Zdziwił się, że nie ma z nimi Wardena, ale nie dał po sobie tego poznać.

Kiedy Sylvari zasiadł przy stole do pokoju weszła grupa mężczyzn. Czworo w strojach identycznych jak ten, który przyprowadził awijczyków. Piątym był wielki, przerośnięty Norn (możliwe, że był nawet większy od sławetnego Janusza, a nawet, jeśli nie, to na pewno nie był mniejszy. Ani w kwestii wzrostu, ani masy mięśniowej). Mężczyźni uformowali linię pomiędzy awijczykami i graczami a drzwiami wyjściowymi, które ktoś z zewnątrz zamknął na klucz.

Minęła chwila, kiedy jeden ze zbirów kopnął w stronę bohaterów niewielkie pudełko. Z tego wyłonił się holograficzny obraz. Przedstawiał mężczyznę. Ten był elegancko ubrany. Na głowie miał cylinder, spod którego zaczesana na lewo grzywka zasłaniała jego lewe oko. Prawe było zakryte monoklem. W dłoni trzymał cygaro, a w drugiej szklankę, którą delikatnie obracał w dłoni. Mężczyzna z hologramu nie wydawał się być stary. Raczej na oko miał do trzydziestu lat. Mężczyzna poruszył w końcu ustami a z pudełka wydobył się dźwięk. Słowa, które wybrzmiały powitały zebranych i przedstawiły graczy. Profesor Zessia, Asurańska badaczka z Inquestu, Sirius Nazir, Eloński uchodźca, szermierz i naukowiec. Khutef Rhan. Nekromanta i awijczyk, oraz samotny mściciel Kechosha.

Osoba z obrazu nie pozostała jednak na tym. Zaczęła mówić dalej witając pozostałych awijczyków. Jak to określił: „dodatkowych gości”. Powitał ich nietypowo. Pokazał im, że wie wiele o Awijczykach. Przy witaniu Popielca dodał, że ów lubi łyknąć, ale to dobry konstruktor. Zażartował nawet, że Pan Hosted lubi czasem strzelić w pancerz sojusznika. Później przedstawił Panią Rivaux dodając, że mesmerka potrafi znikać i stać się niewidzialna. Ostatecznie również powitał żartobliwie Panią Ceres. Stwierdził, że dzielna najemniczka jest w stanie rozłupać młotem czaszkę pojmanemu w niewole bandycie.

To już zastanowiło Awijczyków, a w szczególności nekromantę. Obraz w tym czasie zgasł. Po chwili znów pojawił się, ale tym razem pomieszczenie było inne. Na hologramie widniała też osoba w innym stroju. Płaszcz z peleryną i zasłaniającym twarz kapturem. Poza postacią w pokoju, który teraz było widać znajdowali się jeńcy. Czwórka młodych kobiet i troje dzieci w wieku od 8 do 12 lat. Związani w pozycji klęczącej, zakneblowani i z zasłoniętymi oczyma. Z hologramu znów wydobył się głos. Oznajmił on Awijczykom, że choć miał się odbyć turniej pokera postanowiono, że zadecyduje los. Gracze mieli powiem zagrać w kości. Mieli dokonać trzech rzutów trzema sześciennymi kośćmi. Był jeden haczyk. Jeśli Khutef wyrzuci mniejszą liczbę oczek niż 9 w którejś z tur, wtedy jeden z pozostałych Awijczyków miał wyjąć ze szkatułki los. Na losie napisany miał być organ lub część ciała do uszkodzenia i to wyborem ów losującego miało być, jaka będzie tortura. Dodatkowo odejście od stołu miało wiązać się z porażką i zmuszać do dokonania dwóch losowań. Jedyną pociechą było to, że na trzech losach widniała wolność. Zaś na jednym… uśmiercenie. Losów łącznie było dwadzieścia sztuk.

Awijczycy nie chcieli się na to zgodzić, ale byli bezsilni. Z jednej strony wobec chorej zabawy, jaką przygotował im mężczyzna z hologramu. Z drugiej wobec odcinających im drogę jednostek. Rozpoczęła się gra. Kości toczyły się po stole. Awijczycy w tym czasie bacznie obserwowali stół, wrogów i szukali planu na ucieczkę. Nie byli w stanie jednak znaleźć innej drogi wyjścia jak zamknięte drzwi, którymi zostali wprowadzeni.

Latharna w tym czasie podeszła do jednego ze strażników i zaczęła udawać, że źle się czuje. A może faktycznie miała prawdziwe odruchy wymiotne? Tak czy inaczej przekonało to jednego ze zbirów i poprosił swojego przyjaciela, aby wyprowadził kobietę. Wyszli razem na chwilę na zewnątrz. Mężczyzna zapukał nietypowo i prawdopodobnie szyfrem w drzwi, a te otworzyły się i zamknęły znów za kobietą i zbirem. Kiedy już byli na podwórzu Latharna próbowała przekonać zbira żeby pozwolił odejść jej w krzaki i zwymiotować. Mówiła, że za chwile wróci. Drab jednak nie pozwolił jej odejść. Nie bał się widoku wymiocin tak bardzo jak mesmerskich sztuczek. Latharnie nie udało się przekonanie mężczyzny i wrócili do środka.

W tym czasie minęła druga kolejka rzutów. Niestety Khutef miał tym razem pecha. Kości wskazały osiem oczek. Wiązało się to z pobraniem losu. Na początku Awijczycy ociągali się z wydelegowaniem kogoś do losowania. Nikt nie chciał przyjąć na siebie brzemienia wyboru tortur. W końcu jednak Nassan odważył się ruszyć. Podszedł do szkatułki z jednym z bandytów. Zbir otworzył kluczem złote pudełko, a Popielec swoją włochatą łapą wyjął jeden z losów. Na kartce widniało jedno słowo: Język. Nassan oniemiał. Kilkukrotnie został zapytany o to, którą ofiarę wybiera, ale nie był w stanie odpowiedzieć. W końcu głos z hologramu sam zasugerował. „Może w takim razie najmłodszą.” Popielec przytaknął nie wiedząc jeszcze, jaki los gotuje dla ośmioletniej dziewczynki. Padło kolejne pytanie o formę tortury. Zasugerowano przypiekanie, odcięcie, przebicie, wyrwanie, moczenie w kwasie. Nassan chciał wymyślić coś, co może nie przynieść większej szkody. „Może malowanie.” Padło z jego pyska. Hologram zaśmiał się i przytaknął.

Opis tortury dla osób o mocnych nerwach
Jeśli nie chcesz czytać, pomiń ten fragment. Czytając robisz to na własną odpowiedzialność. Ostrzegałem.
Kat złapał dziewczynkę i odkneblował ją. Chciała zawołać pomocy, ale szybko jej język został uwięziony na zewnątrz ust zaciskiem. Kat poszedł po „farbki”. Zjawił się po chwili z kadzią, w której znajdował się ciekły metal. Oczy dziewczynki zamarły z przerażenia. Chciała pewnie błagać o litość, ale nie była w stanie wyemitować żadnego słowa. Jedynie ciche jęki i delikatne piski. Kat podniósł z kadzi czerpak. Na czerpaku znajdowała się solidna porcja roztopionej stali. Powoli stróżka pomarańczowej cieczy ciekła z naczynia pokonując krótką drogę w powietrzu. Już lekko wychłodzony, ale nadal niebotycznie gorący metal dotykając języka spływał po nim z powrotem do kadzi. Dziewczynka pisnęła z bólu nim zemdlała. Oprawca odłożył czerpak do kadzi i pozostawił dziewczynkę z oblanym metalem językiem zabezpieczonym uściskiem tak, by nie połknęła przypadkiem gorącego jeszcze metalu, który związał się teraz z jej mięśniem.

Po tym jak kat wykonał swoje zadanie można było zobaczyć w Awijczykach, ale i w obecnych przy stole graczach pogardę dla metod stosowanych przez gospodarza. Jedno było pewne. Krzyki niosły się echem nie tylko z pudełka emitującego holograficzny obraz, ale też z wnętrza budynku. Asurańska naukowiec stwierdziła nawet, że w Inqueście nie stosuje się takiego bestialstwa, jeśli nie ma to na celu badań naukowych. Elończyk stwierdził, że jego obecność tutaj jest tylko po to by uzyskać recepturę. Mówił, że chce ją wykorzystać do walki z Balthazarem.

Atmosfera była napięta. Wszyscy zdawali się siedzieć jak na bombie zegarowej. Tyle, że nie mogli zrobić nic żeby ją rozbroić. Ostatnia tura rzutów miała nadejść, a wyniki, mimo że korzystne dla Aiwe nie dawały odpowiedniej przewagi. Khutef i Kechosha mieli oboje pierwsze miejsce z wynikami 19 oczek po dwóch turach. Zessia i Sirius mieli natomiast o dwa oczka mniej do prowadzących.

Khutef wpadł na pomysł sabotażu. Podstawił nogę Asurze, gdy ta rzucała kością. Niefortunnie jedna z kości upadła na ziemie, przez co nie mogła zaliczyć się do rzutu. Asura jednak pomimo kości upuściła coś jeszcze. Niewielką niebieską kulkę. Szybko ją zabrała, ale oczy nekrusa zdążyły zaobserwować przedmiot. Sprowokował jednego ze zbirów by przeszukał Zessię. Ta jednak licząc na to, że zobaczy współpracę z jej strony wręczyła mu przedmiot, tak by nie został odnaleziony u niej. Khutef odebrał tajemniczą rzecz. Bandyta niczego nie znalazł i wrócił do szeregu. Asura bardzo cicho szepnęła coś do Khutefa, a ten skinął głową i oddał jej przedmiot tak, by nikt nie widział.

W tym czasie Elończyk i Kechosha rzucili swoimi kośćmi. Pozostał już tylko rzut nekromanty. Ten spytał czy Aiwe chce obserwować rzut. Aluzję podłapała Latharna, która podeszła bliżej. Ustalili, że kiedy wyrzuci mniej niż 9, krzyki kogoś z pojmanych pozwolą zorientować się gdzie Ci się znajdują. Ponadto poinformował kobietę, że asura ma ze sobą granat endotermiczny. Ten ma małe pole rażenia, ale rzuci nim w jednostki przy wyjściu ułatwiając walkę. Kechosha również znał plan dzięki ingerencji w myśli Khutefa. Ten nie zabronił mu wejść do jego umysłu, gdy mesmer położył dłoń na jego udzie. Pretekstem przyjacielskiego klepnięcia było dać znać, że jego kolej. Kechosha skupił się i nałożył iluzję na jedną z kości tak, by wskazywała jedno oczko. Pozostałych nie był w stanie objąć. To jednak wystarczyło. Oczek było osiem. Kolejne losowanie. Tego już mógł podjąć się sam Khutef, jako, że gra przy stole dobiegła końca. Zwycięzcą był Sylvari, który jeszcze przed losowaniem otrzymał od zbira przy szkatułce zwój z recepturą. Schował go pod marynarkę. W tym czasie Khutef wybrał jeden z losów strącając szkatułkę i rozsypując pozostałe. Na kartce widniało słowo „WĄTROBA”. Na pytanie o cel i rodzaj tortury rzucił sucho, że celem chirurgicznego wycięcia organu ma być ta sama dziewczynka.

Kat ocucił dziecko chluśnięciem wody. Dziewczynka zaczęła piszczeć i krzyczeć. W tym czasie Asurka rzuciła niebieską kulę w jednostki pilnujących ich zbirów. Dwoje z nich stało się momentalnie lodowymi dekoracjami w pomieszczeniu. Pozostali zaś ruszyli na członków bractwa dobywając szabli. Elończyk zwinnie przeskoczył stół i zaszarżował z pięściami na Norna. Ten jednak złapał go za głowę i ścisnął sprawiając, że krew z kawałkami mózgu chlapnęła akompaniowana strasznym trzaskiem kości czaszki. Asura wiedząc, że nie jest zdolna do walki wycofała się dając Awijczykom pole do popisu. Ci zaś skutecznie eliminowali zagrożenia. Yoku dzielnie ruszyła szarżując przez wrogów ku drzwiom. Wypadła z nimi przy okazji miażdżąc strażnika za nimi. Latharna zniknęła by za chwile obronić Khutefa, który inkantował klątwę pod szarżujących drabów i norna. Nassan wystrzelił trafiając jednego z ludzi z pałaszami w stopę. Krew wzmocniła klątwę. Norn zasłonił się tarczą. Miała nałożony na siebie czar mający bronić też przed magią, jednak klątwa szybko wyssała energię z tarczy. Norn czuł się słabiej. Mężczyzna z dziurą w stopie w wyniku klątwy padł na ziemię i zwymiotował wijąc się w konwulsjach. Krew z treścią żołądka lała się po jego policzku.

Pozostał im tylko norn. Kechosha dzielnie skoczył na niego i przyłożył do jego twarzy dłoń. Wczepił się w niego mocno i pewnie. Nassan zaatakował mieczem trafiając jednak w płytę pancerza skrytą pod płaszczem. Jego ostrze wygięło się mocno. Latharna zniknęła i po chwili pojawiła się z swoim mieczem wbitym tuż nad udem norna. Miał tam otwory w zbroi, które miały zapewnić nieco mobilności. Khutef dodatkowo osłabiał wielkoluda wysysając z niego siły witalne. Ten nie wytrzymał i aż przyklęknął na kolano osłabiony zmasowanym atakiem.

W tym czasie Yoku znalazła się za drzwiami. Przed nią widziała schody na górę i trójkę zbirów. Bez wahania wymierzyła instynktownie podbródkowy jednemu z nich. Zęby wypadły, żuchwa strzeliła a twarz odkształciła się nienaturalnie. Mężczyzna padł na posadzkę. Dwoje pozostałych jednak zaatakowało kobietę. Jeden, co prawda, chybił i jego szabla utkwiła w framudze drzwi, ale drugi ciął kobietę w ramię i dłoń lewej ręki. Ta z impetem wzięła wymach i wbiła go w ścianę niosąc go chwilę we wściekłości na młocie. Nie czuła bólu ze względu na adrenalinę i furię, która jej się udzieliła. Mężczyzna dociśnięty do ściany kaszlnął krwią i osunął się. Drugi porzucił widząc to miecz i wyjął sztylet rzucając się na kobietę z młotem.

W środku Kechosha poinformował awijczyków żeby biegli na górę. Norn z osłabionym umysłem został przez niego ogłuszony. Mamrotał coś o Dolyaku i mamie. Kechosha postanowił zostać i przesłuchać wielkoluda.

Awijczycy wybiegli na korytarz. Widząc jak Yoku radzi sobie z ostatnim oponentem okładając go młotem i wybijając mu stawy oraz łamiąc niezliczone kości, o których zbir istnieniu pewnie nie miał nawet pojęcia ruszyli na górę. Ceres została na dole wykańczając swój cel w ślepej furii.

Awijczycy znaleźli się na piętrze. Kat zauważył ich i ruszył w stronę okna w celu ewakuacji porzucając operację wycięcia wątroby. Latharna potknęła się w biegu i przewróciła. Nassan przeskoczył nad nią i szarżował na czterech łapach w stronę kata. Ten skoczył przez okno. Popielec w ostatniej sekundzie wbił pazury w jego ciało i wyleciał z nim. W locie Nassan ustawił się tak żeby złagodzić upadek swoim wrogiem. Dodatkowo trafił go raz czy dwa w zęby zaciśniętą pięścią.

Pozostali uwolnili jeńców i kazali im uciekać widząc, że nie są w stanie udzielić żadnych informacji. Yokuruichi skończyła robić puzzle z czaszki oponenta i dołączyła do grupy. Wzięła dziewczynkę z chęcią zabrania jej do lecznicy. Khutef znalazł zaś nadajnik hologramu. Zabrał go. Grupa wyszła na zewnątrz gdzie Nassan i Latharna zajmowali się Katem.

Kobieta połamała mu obie nogi. W piszczelach, których kawałki wesoło wystawały teraz przez skórę. Związała też ręce kata. Ten błagał o litość mówiąc, że powie wszystko, co wie, ale tylko, jeśli będzie miał szanse na przeżycie. Nie był głupi. Wiedział, że podanie informacji teraz wiąże się z tym, że któreś z nich poderżnie mu gardło. Nie wiedział jednak, że jego sprzeciw nie ma znaczenia. Z budynku wyszedł Kechosha. Postanowił, że odczyta myśli pojmanego kata. Przyłożył dłoń do jego głowy prosząc, aby Awijczycy jak najdłużej zadawali mu ból. Miało to na celu sprawić, by nie mógł się bronić przed ingerencją w umysł. Khutef zaczął przekazywać siły witalne oprawcy małej dziewczynce. Kechosha dzięki temu zdołał odczytać myśli, ale musiał je poukładać z całego chaosu. Dziewczynka pod wpływem nadmiaru sił witalnych ocknęła się i wyrwała z ramion Yokuruichi. Odepchnęła kobietę zrywając jej młot z pleców i zaczęła okładać z niebywałą mocą dogorywającego już kata.

Na plac w tym momencie wszedł miejski strażnik, który widząc zamieszanie zawahał się czy ma podejść czy wezwać posiłki. Nie zdążył zareagować. Dziewczynka uniosła głowę, spojrzała na niego. Zaszarżowała. Strażnik stał jak oniemiały. Ośmiolatka wzięła zamach. Młot trafił w centrum kirysu, a ten wgniótł się na głębokość około 10 cm. Na pewno zmiażdżył strażnikowi kości i organy wewnętrzne. Cios posłał również strażnika w powietrze i z impetem wbił go w pobliską ścianę budynku, po której ciało w zbroi zsunęło na ziemię. Dziewczynka padła na ziemię wyczerpana wypuszczając młot. Zasnęła? Może straciła przytomność.

Awijczycy postanowili się szybko ulotnić z miejsca zdarzenia pozostawiając za sobą tylko pytania i masę zmasakrowanych ciał.

Ukryte akcje, których nie podjęli się awijczycy
Człowieczeństwo dla popielców
Awijczycy nie zdecydowali się interweniować w sprawie katowanego przez grupkę separatystów popielca
Jeden by wszystkimi rządzić
Awijczycy nie zwrócili uwagi na fakt, że mężczyzna wprowadzając ich do budynku okazał stojącym na straży zbirom sygnet. Prawdopodobnie jest on symbolem zwerbowanych przez „S.” najemników.
Zebranych sygnetów: [0/6]


Grudzień 19, 2017, 07:59:46 pm
Odpowiedź #1

Yokuruichi

  • Yokuruichi.3561
  • Information
  • Kandydat
  • Wiadomości: 62
  • All i know that exists for sure is chaos.
Temu panu należą się brawa, ponieważ jego wyobraźnia wydaję się być bezdenna!

Kronika napisana tak jak należy, żałuję, że nie pomogłem Popielcowi, ale oskarżano mnie o bycie impulsywnym...
Pomysł na event był bardzo oryginalny, szapoba. Czekam na kolejną część i obiecuję być dużo bardziej wnikliwym.

Spoiler
Młot adoptujący dziecko XD