Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Teraz jest Wt wrz 29, 2020 6:25 pm



  • Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 81 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
    Autor Wiadomość
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Wt lut 11, 2020 1:24 am 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 62
    - Spokojnie, mała. Nie zostawiam Cię. - Białowłosa schyliła się z siodła, by musnąć delikatnie wilczycę po łbie. Tym samym w środku już czuła łączącą ją i zwierzę energię, która zaczynała przepływać przez jej ciało. Po chwili wokół niej pojawia się i krążyła zielonkawa aura, która momentami przybierała wręcz duchową postać wilka. Po połączeniu się ze swoim kompanem ścisnęła łydkami wierzchowca, by podjechać nim do stoiska/miejsca, przy którym były magiczne włócznie i założyłaby sobie pięć sztuk na plecy. Normalnie byłoby jej trochę ciężko, ale miała ten luksus, że dźwigać ją będzie niebołusek, więc mogła sobie na to pozwolić. Następnie podjechała do reszty i miała zamiar wyczekiwać odlotu. Starałaby się pewnie podążać za Radnymi i słuchać uwag oraz poleceń Koordynatora.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Wt lut 11, 2020 7:55 pm 
    Bez rangi
    Offline

    Posty: 24
    Inżynier z Alaruga był żaden, ale podstawowe prace przy naprawie i stawianiu obozu potrafił wykonywać. Należy w końcu do Żelaznego Legionu, ma doświadczenie, a i czasami młodym w Fahrarze trzeba pokazać w praktyce to i owo. Więc jak tylko zobaczył, że to, czym przyjdzie mu się zajmować to prace obozowe, od razu udał się w miejsce, w którym mógłby dostać narzędzia. Cokolwiek do odzysku złomu, łom czy młot ze szpikulcem na drugiej stronie. Chciałby też zaopatrzyć się w młotek do wyklepania albo zaginania blachy, by móc jakkolwiek pracować przy murze.
    Z całym sprzętem, zadeklarowałby Evie, że jest w pełni gotowy do pracy i czeka na wytyczne. Jeśli dostanie jakieś polecenie, zwyczajnie je wykona. Jeśli nic w jego stronę nie zostanie powiedziane, to zajmie się pomocą przy naprawianiu/budowie muru. Z ciągłą ostrożnością, by reagować na możliwe zagrożenia i stawać w obronie tych, którzy są lepsi w sprawach technicznych, ale niekoniecznie w wojaczce.
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Wt lut 11, 2020 8:07 pm 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 66
    Warden widząc, że już zaraz wylatują, przypomniał sobie mapę oraz zamocował sobie w prawe ucho komunikator, oczywiście na moment zdejmując hełm. Przez ten czas uważał na ogniste pociski, gdy nie posiadał uzbrojenia na najważniejszej górnej części ciała. Zrobił to szybko i zwinnie, po czym umocował raz jeszcze hełm na sobie. Wtedy nie musiał się martwić o pociski z ognia, niemniej jednak na wszystko inne zwracać uwagę powinien i tak robił. Upewnił się jeszcze, czy Rita się trzyma dobrze na Niebołusku. Pamiętał mapę oraz cel, również był gotowy na używanie oręża z Smoczej Krwi. Wkrótce chwycił za lejce solidnie oraz pociągnął je nieco do siebie, by pobudzić swego wierzchowca. Zwierze miało po chwili unieść się w powietrze mocno uderzając skrzydłami. Wiedział, że misja się zaczęła i nie ma czasu do stracenia. Ruszył jako pierwszy z zamiarem bycia wierzchołkiem formacji klucza stworzonego z Niebołusków. Trzymał się solidnie swe bestii oraz zwracał uwagę na wszystko co się dookoła niego znajduje w przestworzach, jak zarówno na ziemi. Nie przeładowywał swej Egidy, domyślając się, że Rita będzie odpowiedzialna za wsparcie. Niebołuskiem wykonywał manewr podobny do prowadzenia gryfa, lecz prędko odczuł, że nieco inaczej to postępuje. Smocze istoty były inne niż ptasie, jak dla niego potężniejsze i bardziej wytrzymałe. Czuł się stabilnie w powietrzu i kierował się w stronę wroga, któremu mieli stawić czoła. W czasie podróży bardzo dokładnie uważa na wszystkie obiekty, które ukażą się w jego otoczeniu, będąc gotowym na odpowiedni manewr wierzchowcem w razie potrzeby, by uniknąć komplikacji.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Śr lut 12, 2020 5:06 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 24
    Eva po dokonaniu obliczeń, przywołała do siebie nornow,wyciągnęła z plecaka rulon niebieskiego papieru w białą kratę, rozwinęła sprawnym ruchem i szybko naniosła plan rekonstrukcji muru. -Nie musi być idealnie prosty - zwróciła się do nornow - Nikt z tego strzelać nie będzie, ważne żeby był szczelny i solidny. Zazwyczaj pospiech przy budowie nie jest korzystny, ale tym razem nie mamy za dużego wyboru, musimy to zrobić szybko i dobrze. Wykorzystajcie wszystkie dostępne w obozie materiały, wyjście poza obóz w celu pozyskania nowych surowców tylko parami i po uprzednim upewnieniu się czy jest bezpiecznie. Wręczyła jednemu z nornow plan, na którym rozpisane było rodzaj i ilość materiału potrzebne do uszczelnienia każdej z wyrw. Dostrzegła Alaruga i podbiegła do niego- Proszę pomóż nam z tym murem, czasu jest mało a roboty dużo. Jeden z nornow ma plany, wszystko jest tam rozrysowane. Nie czekając na odpowiedz popielca pobiegła przyjrzeć się działom. Aha aha- mówiła cicho do siebie skanując bron.- Systemy celowania i automatyzacji do naprawy. Łatwizna. Krzywa lufa...hmm większy problem, nie ma czasu na wyklepanie i sprzętu na przetoczenie. Zatroskana poczęła z plecaka wyciągać części potrzebne do naprawy systemów dział. -Kotek! nie stój jak sparaliżowany golem, proszę leć poszukać sprawnej lufy, może maja gdzieś tu. Już wiem! jak nie będzie zapasowej lufy, skrócę tą tuz przed krzywizną, zmniejszy to zasięg działa, ale przynajmniej będzie mogło strzelać. Zadowolona z podjętych działań przystępuje do pracy.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Śr lut 12, 2020 6:02 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 27
    Edward syknął i mocno zacisnął żeby w chwili gdy trafiał go jasny chuj.
    Jeszcze nawet się nie zaczęło, a on już dostał.. Już prawie zapomniał jak bezużyteczny potrafi być.. ale nie czas teraz na pierdolenie, mając jeszcze chwilę do wyjazdu postarał się za pomocą swej podręcznej apteczki w miarę szybko i dokładnie ogarnąć. Oczywiście na tyle na ile pozwalają mu możliwości. Oczywiście starał się także nie dostać kolejnym ognikiem.

    Gdy skończy się ogarniać planuje dosiąść w końcu niebołuska i przygotować się już do startu tym razem starając się skupić już całkiem na zadaniu zamiast na zabawie.
    -Dobra, nie wiem jak powinienem się do ciebie zwracać, a sam zapewne mi nie powiesz więc na tą chwilę myślę że mógłbym się do ciebie zwracać "Łusek" Tak w skrócie... pasuje ci?
    Po tym odczekuję kilka sekund na jego reakcję, po czym kontynuuję.
    -Pewnie dużo lepiej ode mnie znasz się na lataniu więc nie będę starał się kierować tobą po mojemu. Jednak jeżeli możesz cieszyłoby mnie gdybyś postarał się unikać tych latających płomieni, jednak priorytetowo nie daj się trafić wrogom. W końcu oboje zapewne wolelibyśmy by nic ci się nie stało.
    Myślę że powinniśmy się trzymać trochę bardziej z tyłu jako iż przodem pewnie polecą osoby mające lepsze możliwości ochrony i będziemy mieli trochę więcej czasu na ewentualne reakcje. Będę starał się wspomagać cię moimi umiejętnościami i magią w miarę możliwości, ale ta bitwa nie zapowiada się na krótką więc musimy oszczędzać siły.


    Gdy Koordynator podszedł i wydał przemówienie Edward ponownie go wysłuchał i przyjął przekazany mu komunikator który wsunął odpowiednio w ucho. Gdy nasz szwadron śmierci (prawdopodobnie naszej) wystartuje
    Edward planuje wraz ze swym Łuskiem zająć miejsce gdzieś na tyłach formacji i jeżeli uzna że ogników w powietrzu jest tyle że nie ma opcji by smok był w stanie je unikać miał zamiar spróbować narzucić na siebie zbroje chaosu by jak najbardziej ograniczyć ewentualne obrażenia związane z kontaktem z takowymi. Starał się jednak nie marnować na to całej swojej energii i raczej korzystać z niej dość oszczędnie. Jeżeli natomiast ból po wcześniejszej ranie okazałby się zbyt uciążliwy by zignorować go po prostu siłą woli mógłby spróbować uciszyć go oszukując swój własny umysł swoją magią.



    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Cz lut 13, 2020 3:06 am 
    Radny tylko skinął głową na potwierdzenie, że Rita może zabrać się z nim, co sprawiło, że poczuła się trochę pewniej. Naiwnie oczekiwała, że człowiek powie coś więcej - nic takiego jednak się nie wydarzyło, przez co wydał się jej on być bardzo oschły. Ale nie skomentowała tego. Prędko sprowadziło ją to na ziemie - w końcu nie byli tu na wycieczce. Nie była też nikim specjalnym. Czy kimś, kto zasługuje na dodatkową uwagę. Zdała sobie po raz kolejny sprawę z tego, że to... wojna. Nie przyszli tutaj rozmawiać, ani być miłym dla siebie, a walczyć. Przysięgła sobie jednak, by nie być kulą u nogi. Chciała, żeby Radny nie uznał jej za zbędny balast. A nawet liczyła na to, że uda się jej mu w pewnym stopniu zaimponować.

    Zajęła miejsce za nim, zawahała się na moment i odparła w końcu, nie mogąc wytrzymać tej ciszy - P-przepraszam, że robię panu kłopot. Zrobię co w mojej mocy, żeby się na coś przydać - W jej głowie było teraz wiele myśli, ale uznała, że nie jest to moment na wypowiadanie ich. Dlatego skróciła swoją wypowiedź do minimum.

    Na plecach miała włócznie, gotowe do ataku, ale nie była pewna, czy zdobędzie się na ich użycie. Plan jej był taki, by w tej kwestii polegać na Wardenie, który z pewnością był w tym bardziej doświadczony. A sama chciała zająć się ochranianiem ich, przy użyciu swojej magii. Tak, żeby on miał większą swobodę w działaniu. Aczkolwiek wiedziała, że wszystko będzie zależało od sytuacji, w jakiej się znajdą. Jeśli będzie musiała, to była gotowa skorzystać również z włóczni. W ostateczności, w grę zawsze wchodziło również przekazanie ich Radnemu, by to on zrobił z nich odpowiedni użytek.
    Góra
       
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Pt lut 14, 2020 10:21 pm 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 35
    Na jej twarzy widniało skupienie jak tylko Nassan usadowił się na zwierzęciu odwróciła się do niego
    - Tylko nic nie odwal Nassan - zmrużyła oczy ostrzegawczo - trzymaj się mnie i się nie ześliźnij .
    Z uwaga wysłuchała słów koordynatora i jak tylko otrzymała odbiornik włożyła go do ucha tak by nie wypadł, po czym chwyciła lejce i spojrzała w niebo, zacisnęła nogi na niebołusce by wzbić się w powietrze oraz pochyliła się by kontrolować bardziej lot. Obserwowała niebo by unikać ognistego deszczu ze względu na Nassana jak i zwierzę oraz by zwracać uwagę na brand. Lejcę trzymała w jednej ręce tak by w razie niebezpieczeństwa skierowanego w jej stronę móc się obronić.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Rozdział II - Walka
    PostNapisane: N lut 23, 2020 10:57 pm 
    Weteran
    Weteran
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 509



    Rangi specjalne
    Sekcje
    Tytuły dodatkowe
    Znaczące funkcje fabularne

    Opiekun (RP) Loremaster (RP) Zwycięzca Igrzysk Angu Mister Aiwe Radny
    Muzyka
    ObrazekObrazek
    Obrazek
    ObrazekObrazek

    Ogień spadał z nieba, a pokryte zarówno popiołem jak czerwienią niebo zapowiadało nadciągającą już potyczkę. Aiwijczycy na froncie czuli uderzającą adrenalinę oraz wiatr uderzający w ich postury, gdy znaleźli się w powietrzu. Cel był jasny i klarowny, przedostać się do wroga i go zniszczyć...

    Obrazek

    Niebołuski powzięły swych jeźdźców w przestworza. Potężne i majestatyczne istoty potężnie uderzały swoimi skrzydłami, unosząc się w powietrzu szybko oraz dokładnie. Jeźdźcy czuli turbulencje na swych siodłach oraz mogli odczuć dyskomfort, zarówno jak lekkie podrzucanie. Kierując się w kierunku wroga, Aiwijczycy spostrzegli, jak czerwone niebo powoli stawało się fioletowe, a atmosfera nabrała zupełnie innego zapachu. Woń popiołu i spalenizny wkrótce zastąpił nieprzyjemny napełniony magicznie swąd świadczący o obecności nieprzyjaciela o potężnej dawce swego pana, Kralkatorrika. Każdy z ochotników na grzbiecie Niebołusków, był w stanie zauważyć wielkie smocze cielsko, pokryte licznymi niebezpiecznymi i bijącymi energią kryształami. Prastary smok był tak wielki, że nawet w oddali wydawał się potężny, lecz dopiero z bliższego dystansu można było wręcz drżeć ze strachu przed ucieleśnieniem skrajnie niebezpiecznych pokładów magii...

    Podniebni jeźdźcy zbliżali się coraz bliżej ku platformie gdzie miał czekać wróg. Niebołuski omijały pociski z ognia podczas podróży, które nadal obficie opadały z fioletowych niebios. Przemierzając przestworza, w końcu zauważyli wielką skałę, a na niej istotę dużą i pokrytą licznymi kryształami. Jej aparycja była zbliżona do Strzałogłowa, który został naładowany mocą Kralkatorrika, lecz był znacznie większy i łatwiej widoczny, niż reszta z jego gatunku. Co więcej, dookoła wroga znajdowały się rozstawione lewitujące wieże przeciwlotnicze skonstruowane z brandu. Aiwijczycy już zostali namierzeni, a chwilę potem ochotnicy mogli spostrzec zbliżający się grad pocisków. Sam wróg po chwili otoczył się fioletową barierą magiczną, która osłoniła całe jego ciało. Legendarny wróg śledził swym spojrzeniem chmarę ochotników na swych Niebołuskach, widocznie wpierw badał ich możliwości...


    Obrazek

    [+] Oznaczenia
    Numery (1-4) - Niebołuski,
    Fioletowe pionowe linie - Wieżyczki Branded
    Fioletowo-Czerwony punkt - Główny wróg



    Nassan - Przysiadł się do Radnej Kaeiles oraz wziął dla niej zapasy - Wieczny Ogień. Czuł po uderzeniu pocisku nadal mocny ból, dodatkowo przy locie mocno nim trzęsło, co w połączeniu było nieprzyjemne i Popielcu zbierało się na wymioty. Miał możliwość jednak korzystać ze swej broni, lecz bardzo uważnie, skupiając się na równowadze, by nie spaść z wierzchowca. Nassan jako pasażer miał więcej wolności w korzystaniu ze swoich umiejętności, lecz musiał również zachować ostrożność. Widział jak w jego stronę oraz Kaeiles lecą trzy pociski wroga...

    Ranny - Obrażenia głowy oraz odruchy wymiotne (-)
    Pojemnik z Wiecznym Ogniem - 5 sztuk
    Pasażer - łatwiejsze wykonywanie działań (+)
    Wierzchowiec (2)




    Claire - Połączyła się ze swoją Hati oraz stanowiła z nią jedność, co było rozpoznawalne poprzez jasną zieloną poświatę. Powzięła przed wyruszeniem w ostatniej chwili pięć sztuk włóczni. Kobieta czuła się silniejsza, niemniej jednak z tą zaletą łączyła się pewna bardzo istotna wada. Kobieta była najbardziej widocznym celem, przez co mogła stać się głównym celem do odstrzału. Już teraz zauważyła, że około siedem pocisków leci w jej stronę. Musiała uważać na trzy istotne rzeczy - pociski z ognia, unik ostrzału wroga oraz co najważniejsze, zachowanie równowagi...

    Włócznie ze Smoczej Krwi - 5 sztuk
    Więź Duszy - Bardzo widoczny cel (-) | bojowa efektywność (+)
    Wierzchowiec (3)




    Warden - Przygotowany oraz w pełni uzbrojony, wziął dodatkowo Ritę na Niebołuska. Zwierze odczuwało nieco większą wagę, przez co nie było tak mobline jak reszta i musiało zużywać nieco więcej swej wytrzymałości. Niemniej jednak umiejętna jazda na wierzchu pozwalała na efektywne wykorzystanie Niebołuska, nawet z obciążeniem oraz łatwiejsze zachowanie równowagi. Radny widział jak w jego Niebołuska lecą trzy pociski oraz rozpoznał barierę magiczną otaczającą ciało wroga. Była ona trwała i solidna, na poziomie mistrzowskim i trudna do przebicia standardowymi środkami, natomiast wrażliwa na Włócznie ze Smoczej Krwi. Radny za pomocą doświadczenia w konsekracjach wiedział, w które miejsce uderzyć jako czuły punkt...

    Włócznie ze Smoczej Krwi - 5 sztuk (+ 5 |Rita|)
    Luka Bariery - Możliwość uderzenia w czuły punkt obrony (+)
    Wierzchowiec (1)




    Edward - Ranny Mesmer musiał szybko reagować, czuł jak trafia go jasny chuj, choć żadne świecące jasne męskie przyrodzenie nie spadało z nieba - co innego ogniste pociski, które wiedział, że musi omijać. Podręczna apteczka pozwoliła mu zaspokoić nieco ranę. Wiedział, że nie będzie mógł zbyt dobrze korzystać z lewej ręki. Niemniej jednak trzymał się solidnie swego "Łuska" podczas lotu. Jako adept jeździectwa, nie miał większych problemów z lataniem na Niebołusku, mógł dodatkowo odczuć przypływ morali. Mesmer za pomocą swej magii okrył się magicznym pancerzem oraz dostrzegł, że jest również nieco bardziej widoczny poprzez emitowane światło. W stronę mesmera leciało sześć pocisków...

    Ranny - Obrażenia lewego barku (-) | Użyta pierwsza pomoc (+)
    Zbroja chaosu - Widoczny cel (-) | Większa defensywa (+)
    Włócznie ze Smoczej Krwi - 5 sztuk
    Wierzchowiec (4)




    Rita - Wybrała się z Wardenem jako pasażer, nie miała wpływu na kontrolę wierzchowcem. Stanowiła ze swoim pancerzem dodatkowy ciężar dla niebołuska, niemniej jednak nie było to większym problemem. Musiała skupić się mocno na zachowaniu równowagi, lecz miała o wiele łatwiej oraz mogła użyć swych magicznych umiejętności wsparcia. Kobieta również dostrzegła lecące w ich stronę pociski...

    Włócznie ze Smoczej Krwi - 5 sztuk (+ 5 |Warden|)
    Pasażer - łatwiejsze wykonywanie działań (+)
    Wierzchowiec (1)




    Kaeiles - Słusznie ostrzegła swego pasażera, Nassana, by się dokładnie trzymał. Kobieta również, będąc doświadczonym jeźdźcą, miała łatwość w kierowaniu swym wierzchowcem. Niebołusek Kae odczuwał nieco większy ciężar, ze względu na Nassana, lecz nadal nie był tak obciążony jak ten u Wardena oraz Rity. Kobieta widziała jak w jej stronę leciały trzy pociski wroga...

    Pojemnik z Wiecznym Ogniem (+5 sztuk u Nassana)
    Ognista Więź - Możliwość użycia siły żywiołu (+)
    Wierzchowiec (2)


    Perspektywa - Eva i Alarug

    Obrazek

    ObrazekObrazekObrazek

    OOC
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Wt lut 25, 2020 11:20 am 
    Bez rangi
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 57
    Nassan w czasie lotu starał się skupiać na tym co się dzieje wokół niego, w ten sposób niwelując odruchy wymiotny. Był widocznie lotem jak i cała obecna sytuacja zirytowany. Popielec starał się utrzymywać na wierzchowcu bardzo stabilnie by nie spaść, dodatkowo unikając wszelkich obiektów lecących w jego stronę. Miał możliwość korzystania z pistoletu wiec jeśli było to wymagane użył broni posyłając pojedyncze pociski. Nie widział jak używać pojemników z ogniem więc albo zapytał się Kae lub użył go w sposób jak pozostali . Nassan był skupiony i gotowy zarazem ostrożny do podjęcia działań



    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Śr lut 26, 2020 10:25 am 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 66
    Widok pola bitwy przywoływał mu niejedno wspomnienie związane z walką oraz konfliktami. Pewne odczucie ekscytacji mogło go przepełnić oraz przekonanie, że nie ma już odwrotu...

    Zbliżając się coraz to bliżej do wroga, trzymał się mocno swego wierzchowca, w którym pokładał swe nadzieje. Niebołusek uderzał mocno swymi skrzydłami powodując, że Warden podskakiwał lekko na grzbiecie. Jednakże nawiązując kontakt wzrokowy z wrogiem oraz angażując się w walkę. Odparł szybko i zwięźle do Rity w ostrzeżeniu, jednocześnie nie przerywając kontaktu wzrokowego z otoczeniem oraz będąc w pełni przygotowanym na manewry oraz ewentualne uniki -Trzymaj się! Uderzysz ostatnią wieżycę, włócznia w dłoń! -

    Warden postanowił zatem bez ogródek wykonać mocny i ryzykowny ruch. Chwycił pewnie i stabilnie za lejce wierzchowca, przy czym zwinnym oraz ryzykownym manewrem nakazał swemu wierzchowcowi pikować w dół by nabrać znacznej szybkości. Niebołusek w mgnieniu oka miał ruszyć jak burza w dół oraz schować swe skrzydła, by uniknąć pocisków. Jako, że on i Rita byli jako Ci najbardziej z przodu, nie martwił się o kolizję z towarzyszami...

    Gdy Niebołusek śmignął w dół, miał po zebraniu prędkości mocno otworzyć swe skrzydła i ruszyć z szarżą ponad ziemią ku oddalonej od wroga na wschodzie wieżycy. Rzecz jasna omijając przy tym szybko i bezpiecznie główny cel walki, by nie zahaczyć lub nie oberwać od niego. Warden przy wykonywaniu manewru starał się zachować pełne opanowanie i trzymać się bardzo mocno swego Niebołuska, przy czym unikać wraz z zebraną szybkością przeszkód i niebezpieczeństw czyhających po drodze...

    Liczył widocznie na to, że Rita nie spanikuje i wykona swój ruch, gdy sam kierował wierzchowcem i zbliżał się do wieżycy. Po jego determinacji widać było, że to był "wóz albo przewóz", nie było w tym miejsca na żadne pomyłki. Jeśli Rita by zleciała z wierzchowca, starałby się opanować sytuację oraz unikać dalszych komplikacji. Był świadom zagrożeń i starał się po drodze konsekwentnie je unikać, by nie zadać uszkodzeń swemu wierzchowcu, gdyż jego utrata oznaczałaby jednoznaczną porażkę...




    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Śr lut 26, 2020 6:04 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 24
    Eva wysyła po nieowocnym poszukiwaniu zapasowej lufy, kotka by wspomógł nornów przy odbudowie umocnień. Jego zadaniem na czas obecny jest zbieranie materiałów z poza muru.
    -Tylko proszę uważaj na siebie malutki.-
    pogłaskała golema miedzy uszkami aż zamiauczał radośnie.-Jak dostrzeżesz coś niebezpiecznego to uciekaj szybko do obozowiska.
    Inżynier posmutniała wyraźnie, narażając swojego mechanicznego przyjaciela na niebezpieczeństwo. Westchnęła wyciągając termolance i przystąpiła do skracania wygiętej lufy. Do czasu przybycia dodatkowych dostaw z potrzebnymi materiałami asura stara się naprawić północno-wschodnie działo, pozostawiajac naprawę muru Alarugowi i nornom.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Śr lut 26, 2020 9:14 pm 
    Bez rangi
    Offline

    Posty: 24
    Alarug unikał zbędnych przerw w pracy, jednak nie miał zamiaru też przypadkiem się przemęczyć. Działał tyle, na ile pozwalało mu to jego wojownicze, dobrze wyćwiczone ciało. Znał je świetnie nie tylko pod względem fizycznym, ale i tym jak działa w nim magia, i gdy czuł, że zbliża się do zmęczenia, pozwalał sobie na moment odpoczynku. Jeśli miał możliwość na nieduże posiłki albo szklankę wody z zapasów Paktu, nie wstydziłby się z nich skorzystać. Wykorzystując tylko tyle, ile niezbędne do zregenerowania sił.
    Cały czas brał pod uwagę możliwość nagłego ataku z zaskoczenia, więc cały czas próbował być czujny by wykryć nadejście wroga na czas i nie dać się zaskoczyć. Głównie jednak skupiał się na naprawie muru.
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Śr lut 26, 2020 9:35 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 62
    Widząc lecące w jej kierunku pociski zaklęła pod nosem i postanowiła skupić się całkowicie na wyjściu cało z sytuacji. Czuła się względnie pewnie w siodle, ale nie miała zamiaru przeceniać swoich możliwości. Przyjęła postawę Moa, dzięki której pokryła się delikatną, ochronną warstwą magii przybierającej kształt piór. Następnie rozpędziła trochę Niebołuska w bok, by wykorzystać pęd i szybkość do omijania nadciągającego zagrożenia. W razie czego obniżyłaby swoją wysokości licząc, że pociski po prostu przelecą nad nią. Miała na uwadze, by też w nikogo nie wpaść. Jej priorytetem nie byłaby w tym momencie walka, a rozwiązanie problemu lecącego w jej stronę ataku.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Śr lut 26, 2020 10:07 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 27
    Jeden, dwa, trzy.. Sześć pocisków?! Kurcze trochę ich jest.. są też całkiem szybkie, mam nadzieję że nie naprowadzane chociaż.. Chociaż?
    Przeciwnik jest duży i sam w sobie nie byłby pewnie takim problemem, ale te działka jednak wydaja się dawać mu aż zbyt wielką przewagę. Jestem na samym końcu naszego szyku, więc może spróbuję rozegrać to tak..


    -Dobra Łusek, lecimy w górę i w lewo. Staraj się unikać pocisków, priorytetem jest to żebyś nie oberwał.
    Dokładnie w ten sposób Edward zamierzał zacząć, próbując jednocześnie skorzystać ze swej magii chaosu do wzmocnienia także Łuska. Po czym swą akcję kontynuować słowami:
    -Musimy nabrać trochę wysokości tak by móc wznieść się ponad te wieżyczki.
    W czasie wypowiadania tych słów Edward chce się przyjrzeć czy pociski przypadkiem za nimi nie podążają.

    [Jeżeli pociski okażą się naprowadzane]
    -A jednak.. No to robimy tak, trochę to niebezpieczne.. trochę bardzo..
    W każdym razie lecimy jak najwyżej, zlatujemy nabierając tempa i próbujemy je wymanewrować tak by przywaliły w jedno z działek, jednocześnie starając się nie oberwać od kolejnych.


    [Jeżeli nie są naprowadzane (lub wygasają wystarczająco szybko)]
    -A więc plan jest taki, wznosimy się ponad działko, ty nie dajesz się trafić, ja tworzę klona i zrzucam go tam na to działko razem z włócznią, on robi co może żeby się jej pozbyć.
    Znajdując się na odpowiedniej odległości (nad wieżyczką, ale w odpowiedniej odległości by klon nie zniknął) chciał stworzyć za sobą klona, by ten wziął jedną z włóczni i zeskoczył z niebołuska w odpowiednim momencie na wieżyczkę by się w nią wbić, jednak będąc gotowym na to by w ostateczności cisnąć w nią ową włócznią nim zostanie sam wyeliminowany.

    [Jeżeli któryś z pocisków znalazł się zdecydowanie za blisko]
    Edward spróbowałby stworzyć klona zaraz przed nim by i on i pocisk nawzajem się zneutralizowały.

    [Gdyby pocisków było w chuj za dużo i były naprowadzane]
    -Dobra Łusek, skupiamy się na tym żeby jak najszybciej zwiać od tych pocisków, ale skoro już nas gonią, to niech od razu pogoni ich nas trochę więcej ale odciąży pozostałych którzy zajmą się atakiem.

    Edward celował w najbliższą wieżyczkę do której nikt inny nie ruszył, i miał nadzieję że jego lot na smoku nie skończy się równie szybko co zaczął.



    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Śr lut 26, 2020 11:47 pm 
    Uczucie wzbijania się w powietrze było dla niej bardzo dziwne, ale jednocześnie w jakimś stopniu przyjemne. I spodobało się jej to na tyle, że przysięgła sobie, iż jeśli przeżyje, to bardziej zainteresuje się lataniem i podszkoli się w tej kwestii. By następnym razem nie lecieć jedynie jako osoba towarzysząca, ale właśnie jeździec sterujący wierzchowcem.

    ***

    Wkrótce z oddali zobaczyła wreszcie powód ich wyprawy - smoka. Był ogromny i straszny. Rita na chwile wstrzymała oddech i złapała się mocniej wierzchowca. Co prawda byli jeszcze od niego daleko, ale mimo to już teraz było go bardzo dobrze widać.

    Wyglądało jednak na to, że nie dane jej było dłużej przyglądać się Kralkatorrikowi, ponieważ już po jakimś czasie na ich drodze pojawił się wróg - coś podobnego do Strzałogłowa. I wszystko wskazywało na to, że nim w ogóle będą mieli możliwość zrobienia czegokolwiek smokowi, to najpierw będą musieli zająć się tym oto jednym z wielu jego popleczników.

    ***

    Radny prędko ruszył w kierunku wroga, w związku z tym Rita złapała się najmocniej jak to tylko było możliwe. Wyglądało też na to, że nie musiała długo czekać na polecenia. Nie sprzeciwiała się im jednak. Bez wahania w jedną dłoń złapała włócznię, jednocześnie drugą ręką dalej trzymając się z całej siły wierzchowca. Aczkolwiek postanowiła nie męczyć na razie przesadnie ręki, w której znajdowała się włócznia i ustawiła ją w wygodnej pozycji. Wiedząc, że i tak chwilę zajmie, nim trafią do miejsca, z którego będzie mogła oddać rzut. Ten moment w końcu jednak nastąpił. Rita użyła magii, by wzmocnić i ustabilizować swoją pozycję na wierzchowcu, a następnie drugą ręką - w której znajdowała się włócznia - wymierzyła w cel, po czym wykonała atak.
    Góra
       
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Cz lut 27, 2020 12:24 am 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 35
    Gdy poczuła wiatr we włosach to chociaż jej mięśnie były napięta, a oczy skupione na otoczeniu to jej twarz na moment rozjaśniała uśmiechem.
    Mocno i pewnie chwyciła lejce w dłoń i wyprostowała się ściskając boki zwierzęcia udami, a jej ciało reagowało na każdy ruch niebołuska.
    Jedną dłoń miała wolną lecz w razie potrzeby była gotowa chwycić lejce obiema rękami lecz do tego czasu czujnie obserwowała otoczenie i w razie niebezpieczeństwa byłą gotowa zareagować.
    Ta chwila przyjemnego poczucia szybowania w przestworzach nie trwała dla niej zbyt długo od razu wychwyciła lecące w jej stronę pociski, scisneła boki zwierzęcia i zawinęła lejce o nadgarstek po czym zacisnęła chwyt na rzemieniu manewrując tak zwierzęciem by ten nie został ranny.
    - Nassan trzymaj się, uważaj na pociski - mówiąc to zbierała w dłoni skondensowaną moc ognia tak by stworzyć w dłoni trzy kulki magmowe otoczone płomieniami. Zacisnęła uda na niebołusce i gdy zwierze ustabilizowało lot rzuciła najpierw jedną po chwili drugą i trzecią kulką tak by roztrzaskać ładunki.
    - Nassan trzeba pozbyć się tych wieżyczek - nawet jak mówiła to była skupiona na otoczeniu by unikać ognistego deszczy czy też brandowych pocisków.
    Jeżeli udało jej się uniknąć bądź roztrzaskać ładunki wyciągnęła wolną rękę w stronę popielca
    - Daj mi pojemnik z wiecznym ogniem, wzmocnię go swoją magią i z jego pomocą powinniśmy zniszczyć wieżyczki. - poczekała chwilę, a gdy wyczuła go w dłoniach ścisnęła udami boki zwierzęcia ówcześnie rozglądając się, czy któryś z awijczyków nie atakuje już jej celu.
    - Trzymaj się, będę atakować ! - jej głos podniósł się o ton gdy niebołosuka wzbiła się w powietrze, a następnie zaczęła nurkować w stronę pierwszej z wieżyczek poruszając się zygzakiem by unikać niebezpieczeństwa.
    Położyła się praktycznie na ciepłym cielsku zwierzęcia wychylając nieznacznie by mieć w zasięgu wzroku obrany cel, jej dłoń sięgnęła w głąb kontenera wyciągając wieczny ogień, który chciała podsycić swoją własną magią tuż przy samym celu podniosła tulów uniosła dłoń i cisnęła w wieżyczkę wzmocnionym pociskiem momentalnie podciągając niebołuska w górę.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Cz lut 27, 2020 12:39 pm 
    Weteran
    Weteran
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 509



    Rangi specjalne
    Sekcje
    Tytuły dodatkowe
    Znaczące funkcje fabularne

    Opiekun (RP) Loremaster (RP) Zwycięzca Igrzysk Angu Mister Aiwe Radny
    Muzyka
    ObrazekObrazek
    Obrazek
    ObrazekObrazek

    Walka się już zaczęła, a ponad platformą z wrogiem dało się wyczuć narastające emocje. Pierwszy ruch wykonał oczywiście wróg posyłając w powietrze brandowe kule energii, które szybko leciały z wieżyc w stronę Aiwijczyków. Niebo stało się nieco ciemniejsze, lecz nadal było rozświetlane przez przebłyski magii oraz opadający ognisty deszcz...

    Obrazek

    Wielki przeciwnik otoczony masywną tarczą z energii przyglądał się wpierw wstępnym działaniom swoich podwładnych wieżyc. Pokryty kryształami przepełnionymi mocą Kralkatorrika wyczekiwał nieuniknionej walki, lecz sam nie reagował póki co. Niebołuski śmigające w powietrzu były same w sobie dobrze widoczne, lecz niektórzy jeźdźcy byli jeszcze bardziej poprzez swe magiczne efekty. To właśnie w nich leciały większe ilości pocisków...

    Obrazek

    [+] Oznaczenia
    Numery (1-4) - Niebołuski,
    Fioletowe pionowe linie - Wieżyczki Branded
    Białe pionowe linie - Zniszczone Wieżyce
    Fioletowo-Czerwony punkt - Główny wróg
    Niebieska gwiazda - Cel Claire
    Zielona gwiazda - Cel Kaeiles/Nassan
    Czerwona gwiazda - Cel Edward




    Nassan - Zależny od umiejętności jeździeckich Kaeiles, miał znacznie bardziej ułatwione zadanie jeśli chodzi o wykonywanie swych działań, miał tylko parę minusów. Popielec był większy od Kaeiles, przez co bardziej wystawiony na ostrzał oraz zdawał sobie z tego sprawę. Niemniej jednak Nassan również nie miał różowo ze względu na nudności, które w powietrzu dawały o sobie znać coraz mocniej. Zirytowany walczył dzielnie ze swoim własnym buntującym się nieco ciałem oraz odruchami wymiotnymi - póki co z sukcesem. Trafnie zauważył, że w jego stronę nadlatywał kolejny ognisty pocisk, dlatego schylił się, inaczej miałby dość ciężkie podniebne chwile. Ognisty pocisk minął czubek głowy Popielca, a ten mógł tylko odczuć jedynie przyjemne ciepło. Przy pochyleniu się Popielca, Niebołusek zaskrzeczał nieco głośniej i odczuł dziwną zmianę w dynamice lotu, lecz wkrótce poprawił się. Nassan podczas lotu trzymał się solidnie, co sprawiło, że Popielec wkrótce ponownie zachował swą poprawną pozycję na latającym wierzchowcu. Póki co, Nassan nie musiał używać swych broni, dlatego niwelował swe nudności oraz trzymał pojemnik dla Kaeiles. Co było dalej z nim, zależało tylko i wyłącznie od samej Radnej oraz jej umiejętności... (dalszy ciąg u Kaeiles - emotka połączona, ale efekty akcji opisane)

    Bardzo krytyczne obrażenia (!) - Obrażenia głowy, odruchy wymiotne, ogłuszenie, pisk w uszach, oślepienie, podpalenie, utrata równowagi.
    ~ Górna część ciała Popielca osmolona oraz obficie objęta płomieniami, które sprawiają wrażenie żywej pochodni ~ (-)
    ✦ Żywa pochodnia - Nassan stanął w ogniu. Istnieje możliwość użycia Ognistej Więzi Kaeiles, by usunąć bardzo negatywny efekt podpalenia u Popielca. (-)
    ✦Pojemnik z Wiecznym Ogniem - 5 sztuk
    ✦ Pasażer - łatwiejsze wykonywanie działań (+)
    ✦ Wierzchowiec (nr. 2) - pożar





    Warden - Uprzedził Ritę szybko przed wykonaniem ryzykownego manewru. Zdawał sobie sprawę z ogromnego niebezpieczeństwa. Niemniej jednak wykonał to, chwycił mocno lejce oraz poszybował wraz z Ritą w dół z zwiększającą się prędkością. Niebołusek skierowany w dół zbliżał się ku ziemi i uniknął pocisków z energii brandu. Towarzysze mogli zauważyć niewielką część potencjału Niebołusek. Warden musiał bardzo mocno się skupić oraz trzymać się siodła jak najmocniej, gdyż nie były to żarty. Jakieś owady i inne małe rzeczy uderzały w jego hełm oraz zbroję, przez co mógł odczuć ciche pstrykanie. Na szczęście Rita była niższa od Wardena, dzięki czemu nie obrywała małymi irytującymi rzeczami i byla mniej podatna na pociski. Lecąc szybko w dół, Niebołusek znalazł się tuż przy ziemi. Nagle otworzył potężnie skrzydła i w prostej linii wraz z zebraną energią przeleciał koło bariery wroga i był tuż przy wieżycy. Pociski z ognia mijały ich, niemniej jednak Niebołusek był na tyle szybki, że była niska szansa na oberwanie. Nagle w szybkim locie jeden z ognistych pocisków zdołał uderzyć w ogon Niebołuska niemniej jednak na szczęście nie zmienił trajektorii i nie zadał odpornej na ogień istocie. Do wieżycy brakowało tylko chwili i tutaj zareagować miała już Rita... (dalszy ciąg u Rity - emotka połączona)

    ✦ Włócznie ze Smoczej Krwi - 5 sztuk (+ 4 |Rita|)
    ✦ Luka Bariery - Możliwość uderzenia w czuły punkt obrony wroga (+)
    ✦ Stabilizacja |Rita| - Postać jest objęta magicznym efektem wzmacniającym równowagę (+)
    ✦ Wierzchowiec (nr. 1)




    Claire - Kobieta na swoim Niebołusku zdawała sobie sprawę, że poprzez połączenie z Hati była najbardziej widocznym celem. Zaklnęła pod nosem i przyjęła szybko z sukcesem postawę Moa. Magiczne pióra pokryły jej postać, przez co była dodatkowo bardziej widoczna, niemniej jednak w tym przypadku nie zmieniało to wiele. Kobieta chwyciła mocno za lejce i nakazała Niebołuskowi skręcić w bok. Wierzchowiec zaskrzeczał i mocnym wymachem ustawił skrzydła do odpowiedniego manewru, nabierając odpowiedniej dynamiki i przechylając się w bok oraz tym samym zmniejszając wysokość. Kobieta mogła odczuć potężne uderzenie wiatru oraz widziała jak pociski przelatując niedaleko nad nią. Pierwszy, drugi, trzeci... Aż do ostatniego, lecącego zawrotną prędkością. Gdyby Claire zrobiła manewr sekundę później, mogłoby się to skończyć bardzo źle. Wierzchowiec będąc w bezpiecznym miejscu rozprostował raz jeszcze skrzydła i kontynuował lot w linii prostej. Niemniej jednak kobieta zapomniała o jednym... Ognistych kulach z nieba. Jedna z nich uderzyła ją w ramię dość mocno z impetem, a płomieńeń rozbryzgnął się zabsorbowany przez znikającą powłokę magii z postawy Moa. Niemniej jednak energia uderzenia sprawiła, że kobieta się zachwiała do tyłu mocno i przechyliła w bok, tak że plecami przytuliła Niebołuska. Musiała teraz bardzo szybko powrócić do normalnej postawy ciała i tym samym uważać na kolejne salwy pocisków, jak z ziemii to z nieba. Jej Niebołusek zaskrzeczał wyczuwając kolejny nadchodzący ostrzał z dołu. Niedaleko niżej przed sobą miała widoczny cel - wieżycę. Ta namierzając Claire wystrzeliwuje kolejne pociski w ilości pięciu (niebieska gwiazda na mapie).

    ✦ Utrata równowagi (!) - Postać jest narażona na upadek z wierzchowca (-)
    ✦ Włócznie ze Smoczej Krwi - 5 sztuk
    ✦ Więź Duszy - Bardzo widoczny cel (-) | bojowa efektywność (+)
    ✦ Wierzchowiec (nr. 3)




    Edward - Mesmer wczuł się idealnie w rolę jeźdźcy, a jego wierzchowiec zdawał się z pełnym zrozumieniem wykonywać polecenia. Wzmocniony magią człowiek stał się bardziej efektywny, zarówno Łusek - choć w tym momencie byli jednocześnie równie łatwo widocznym celem, jak Claire. Niebolusek uderzył mocno skrzydłami by nabrać powietrza oraz uniósł się wyżej. Edward czuł jak potężne wymachy podrzucały nim, przy czym rana człowieka dawała o sobie znać. Na szczęście magia oraz pierwsza pomoc znacząco sprawiły, że ból nie był dokuczliwy oraz Mesmer mógł się w pełni skupić na locie. Bez problemu wierzchowiec wykonał manewr, będąc wyżej i tym samym zmieniając minimalnie swą trajektorię lotu. Edward utrzymał się na swym wierzchowcu, a pociski bezpiecznie przeleciały pod nimi z ogromną szybkością parę sekund później, Mesmer spojrzał się do tyłu z pewnego rodzaju obawą i stresem w spojrzeniu. Spodziewał się najgorszego, lecz pociski były zbyt szybkie i nie posiadały wprowadzonej funkcji namierzania. Wtedy Mesmer zdał sobie sprawę z tego, że pociski są bardzo szybkie i im bliżej źródła ich wystrzelenia, tym trudniej je uniknąć, jeśli ktoś leci w standardowym tempie. Kluczem była szybkość, precyzja i mocne uderzenie. Niemniej jednak Edward zapomniał o czymś jeszcze, niefortunnie jego ulubiony ognisty pocisk ukazał się raz jeszcze z nieba. Gdy Mesmer patrzył się do tyłu, kula płomieni uderzyła w siodło między jego nogami. Mesmer nieświadomy tego, mógł poczuć jakby nieco więcej ciepła nieopodal - wiadomo czego - nawet przez pancerz z magii. Temu zjawisku towarzyszył również zapach spalenizny i dym. W tym właśnie momencie Mesmer, wracając wzrokiem na front mógł zauważyć jak wesoło kopci mu się siodło, a magiczny ogień się rozprzestrzenia tańcząc dookoła, jednocześnie zmniejszając widoczność swoim dymem. Łusek był skupiony na locie i zaskrzeczał głośno, ostrzegając jeźdźca przed kolejnym zagrożeniem pocisków z brandu, które szykowały się od konkretnej wieżycy (czerwona gwiazda na mapie).

    ✦ Ranny - Obrażenia lewego barku (-) | Użyta pierwsza pomoc (+)
    ✦ Zbroja chaosu - Widoczny cel (-) | Większa defensywa (+)
    ✦ Włócznie ze Smoczej Krwi - 5 sztuk
    ✦ Wierzchowiec (nr. 4) - podpalenie




    Rita - Ostrzeżona przed nagłą zmianą dynamiki lotu, kobieta posłuchała się Wardena oraz utrzymała się na siodle z całych sił podczas pikowania w dół. Na szczęście osłonięta przed małymi ustrojstwami podczas nurkowania, nie miała trudności by po chwili sięgnąć w dłoń solidnie włócznie. Mogła dostrzec jak broń zaświeciła się jasnym fioletowym światłem, ciepłym oraz reagującym na brand zgromadzony dookoła. Mądrze usadowiła włócznie wygodnie, tak żeby nie męczyła się jej ręka. Opór powietrza był ogromny, gdyby Rita nie miała osłony jako Wardena i dodatkowo szeroko wystawiła rękę na samym początku - mocno by się zmęczyła i zachwiała. Kobieta mogła odczuć mocny dreszcz emocji i uderzenie adrenaliny, a gdy Niebołusek był przy ziemii, uderzenie skrzydeł sprawiło, że kobieta lekko podskoczyła, ale ze względu na to, że się trzymała solidnie, ustabilizowała się. Zawrotna szybkość zmniejszyła nieco jej pole widzenia, niemniej jednak przygotowała włócznię oraz wyczekała na odpowiedni moment. Niebolusek śmignął koło wieżycy, która nie zdążyła jeszcze przeładować swej energii. Rita wzmocniła siebie i przy okazji będącego obok Wardena swoją Strażniczą magią i wypuściła wkrótce włócznię precyzyjnie, a ta wbiła się centralnie w środek jednostki wroga. Kobieta, zarówno jak Warden, mogli tylko usłyszeć pomyślne uderzenie oraz dźwięk rozbryzgu energii. Wieżyca rozjaśniała białym światłem przechodzącym jak żyły powoli po jej całej strukturze i wybuchła przesycona energią...

    ✦ Włócznie ze Smoczej Krwi - 4 sztuki (+ 5 |Warden|)
    ✦ Stabilizacja - Postać jest objęta magicznym efektem wzmacniającym równowagę (+)
    ✦ Pasażer - łatwiejsze wykonywanie działań (+)
    ✦ Wierzchowiec (nr. 1)




    Kaeiles - Podczas lotu sama mogła odczuć jak Nassan przez chwilę sie wiercił, niemniej jednak ze względu na roztropne roztawienie ciała oraz zaciśnięcie się udami na wierzchowcu, Kaeiles zdołała się utrzymać bez większego problemu. Niemniej jednak miała przed sobą pociski z magii brandu. Kobieta mocno chwyciła za lejce oraz wykonała dość niespodziewany ruch, chciała zwalczyć szybko lecące pociski swym ogniem. Kaeiles zebrała magmę wytworzoną ze swojej magii, dzieląc je na trzy pociski otoczone płomieniami. Po chwili cisnęła nimi, a te poleciały na spotkanie z kulami ładunków brandu. Minęła dosłownie sekunda. Niebołusek zdziwił się widząc kolejne pociski lecz od strony jego pleców i zaskrzeczał głośno. Pociski spotkały się tuż przed łbem wierzchowca, a wkrótce nastąpiła niespodziewana i zjawiskowa reakcja łańcuchowa. Wszystko to działo się w przeciągu paru chwil - wystrzelona i napełniona magią magma została rozdarta przez brand i jednocześnie zmieniona na tak małe cząsteczki, że wytworzyły się płomienie. Niestety jednak rozbryzg energii był oślepiający oraz wytworzył mgłę magiczną, która się jednocześnie się zapaliła o opary z masywu energii dosłownie w chwili. Kaeiles oraz Nassan na Niebołusku przelecieli przez nią w przeciągu sekundy. Kaeiles oraz Niebołusek posiadając zwiększoną tolerancję na ogień wyszli z tego bez krytycznych obrażeń, choć kobieta i wierzchowiec byli cali w gorącej smole oraz płomienie ich objęły, przy okazji dymiąc się obficie. Niemniej jednak Niebołusek oraz Kaeiles powoli tracili z siebie płomienie. Nassan niestety miał znacznie gorszą sytuację, nie był odporny na ogień, dodatkowo miał futro na całym ciele i nieco bardziej wyostrzony wzrok oraz słuch. Kontakt ze zjawiskiem był dla Popielca krytycznie niefortunny, gdyż ten był większy od Kaeiles i przyjął tym samym dużą część rozbryzgu oraz zamienił się w osmoloną żywą pochodnię. Wierzchowiec, zarówno jak osoby na nim były oślepione, a obraz powoli wracał do normy, tak samo jak pisk w uszach powoli się regulował. Niebołusek wydał z siebie niezadowolony przerażający ryk, wyczuwając nagromadzenie energii i ostrzegając przed kolejnymi pociskami, które miały zostać wkrótce wystrzelone (zielona gwiazda). Niebołusek Kaeiles wyglądał jak iście ognisty smok i jednocześnie stając się bardzo widocznym celem.

    ✦ Pojemnik z Wiecznym Ogniem (+5 sztuk |Nassan|)
    ✦ Ogłuszenie - Postać ma przytępione zmysły i nieco spowolnioną reakcję działania (-)
    ✦ Żywa pochodnia - Kaeiles stanęła w ogniu wraz z wierzchowcem. Istnieje możliwość użycia Ognistej Więzi, by wykorzystać bardzo negatywny efekt na korzyść. (+) Bardzo widoczny cel (-)
    ✦ Ognista Więź (!) - Możliwość użycia siły żywiołu (+)
    ✦ Wierzchowiec (nr. 2) - pożar


    Perspektywa - Eva i Alarug


    Po zniszczeniu pierwszej wieżycy, można było zauważyć pewien fenomen. Wraz z zniknięciem jednostki wroga, bariera otaczająca główny cel zaczęła migotać, jakby traciła swe źródło zasilania. Widzący to Aiwijczycy byli w stanie wykorzystać tą wiedze i pozbawić oponenta obrony. Niemniej jednak nadal muszą uważać na zagrożenia, które mogą nadejść z nieba, ziemi oraz swych czynów...

    Obrazek

    ObrazekObrazekObrazek

    OOC
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Pt lut 28, 2020 10:45 am 
    Bez rangi
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 57
    Nassan wydał z siebie przeraźliwy ryk w wyniku złości i otrzymana krytycznych obrażeń. Jego priorytetem było odzyskać równowagę i stabilność aby nie spaść i by w miarę czasu niwelować negatywne skutki ogłuszenia, oraz swoich zmysłów słuchu i wzroku. Zapach spalenizny i palące się futro uświadomiło mu jak bardzo nienawidzi ognia. Jeżeli miał możliwość a płomienie nie ustępowało pochłaniając resztki jego sierści, starał je gasić wolna łapą. Cała ta sytuacja mogła pozbawić popielca mdłości że wzglądu na skupienie się innymi problemami. Jeżeli stan Nassan się ustabilizował i był w stanie ujrzeć kolejne pociski starał się unikać wszelkich obiektów lecących w jego stronę zachowując balans i stabilność. Ból głowy również dawał się we znaki, ale Popielec nie jednokrotnie brał udział w ciężkich walkach, co sprawiało że pozytywne skutki alkoholu oraz zachowanie zimnej krwi w połączeniu z doświadczeniem. mogło znacząco pomoc w ciężkiej sytuacji sprawiając że był zdolny do dalszego działania. Determinacja by zakończyć żywot smoka oraz innych brandowych stworzeń była ogromna...





    Ostatnio edytowano So lut 29, 2020 5:18 pm przez Nassan Bloodclaw, łącznie edytowano 1 raz
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: So lut 29, 2020 2:00 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 27
    Edward dostrzegł iż kolejny ognisty płomyk trafił w siodło, które poczęło zajmować się ogniem i przeszło mu przez myśl tylko jedno:
    O chuj!
    Natychmiast przystąpił do próby ugaszenia siodła, na szczęście nie był to specjalnie rozprzestrzeniony płomień który od razu skasowałby siodło. Podczas prób gaszenia jednak by nie marnować czasu przedstawił swój plan Łuskowi:
    Spokojnie, widzę że trochę się napaliliśmy, ale zaraz to ogarnę.. ta wieżyczka nie prowadzi ciągłego ostrzału, więc widocznie wymaga chwilowej przerwy po każdej serii. Bądź gotowy gdy znów wystrzeli, na razie wzbijaj się wyżej, gdy dostrzeżesz że zaczynają pojawiać się pociski trochę zanurkujemy by nabrać prędkości, nie lecimy prosto na wieże, bardziej w bok, łatwiej unikniemy pocisków. Ja stworze klona, który weźmie włócznie i gdy skończą się pociski lecimy prosto na wieże, a on w nią wyskoczy. Wtedy zaczniemy się oddalać i nabierać ponownie wysokości by nie być zbyt blisko wieżyczek.

    Dokładnie taki był plan, i dokładnie tak Edward chciał zadziałać.



    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: So lut 29, 2020 4:59 pm 
    Bez rangi
    Offline

    Posty: 24
    Wiedząc, że zbliża się wróg, przygotował się do bardziej dynamicznego działania. Wyciągnął jedną z włóczni z kołczanu i chwycił ją lewą łapą, a prawą wykorzystał do sięgnięcia po bojowy topór. Zamierzał zgrupować się z wojownikami przy jednej z bram, tej na północy. Jeśli nikt nie wydawał im rozkazów, to sam spróbowałby ich skoordynować tak, by mieć podobną liczbę żołnierzy przy obu wejściach.
    Po zobaczeniu wroga, przeszedłby do szybkiej postawy. Widząc wrogów z daleka, najbardziej imponującego z nich chciałby trafić włócznią, a jeśli wszyscy sprawiali podobne zagrożenie, zrezygnowałby z rzutu. Chciał przeczekać kilka chwil, by ocenić, czy przeciwnicy wyprowadzą na nich ataki dystansowe. W tym przypadku, robiłby uniki. A po tym, przygotowałby się do szarży, ale wstrzymywał się z nią do lepszego rozpoznania sytuacji.
    Wrogów, którzy by się do niego zbliżyli, najpierw miał zamiar traktować włócznią chcąc wykorzystać przewagę zasięgu dźgnięcia. Gdyby któryś ominął dźganie, dopiero wtedy wykonywałby cięcia toporem
    Góra
      Zobacz profil  
     
    Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
    Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 81 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

    Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    Kto przegląda forum

    Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


    Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
    Nie możesz odpowiadać w wątkach
    Nie możesz edytować swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów

    Szukaj:
    Skocz do:  
    cron