Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Teraz jest N lip 05, 2020 4:36 pm



  • Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
    Autor Wiadomość
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Śr maja 27, 2020 3:09 am 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 62
    CZĘŚĆ I

    Wychodząc z Drogowskazu od razu uderzył ją intensywny zapach otoczenia. Odruchowo chciała naciągnąć na twarz swoją bandanę, ale jej uwagę przykuło to, że miejsce, w którym stoczyli poprzednią walkę tak bardzo się zmieniło. Po plecach przeszły ją ciarki jakby dopiero teraz naprawdę dotarło do niej jak blisko byli poprzednim razem, by wybuch pochłonął i ich. Rozbiegany wzrok szybko przerodził się w determinację, gdy zobaczyła, że inni nie marnują czasu. Zacisnęła mocniej usta i ruszyła do miejsca, gdzie znajdowały się Włócznie Smoczej Krwi. Wzięła jeden plecak i założyła go, poprawiając przy tym swój łuk, tak aby oba obciążenia układały się miarowo na jej barkach. Już miała zbierać się, by iść w stronę gniazd niebołusków, gdy jeden właśnie zajechał jej drogę. Podniosła swoje bystre, zielone oczy na jeźdźca i oglądając jego popisowy zeskok zaśmiała się pod nosem. - Nieźle. - Skomentowała wyczyn, po czym skinęła głową. - Jestem gotowa na tyle na ile mogę być. Na dotyk Jamesa zareagowała delikatnym uśmiechem, który jednak pobladł lekko po wysłuchaniu jego słów. Wiedziała co ma na myśli przez nierozpraszanie się. Wiedziała też, że nie mogła mu tego obiecać. Nie dopuszczała do siebie myśli, że coś mogłoby mu się stać, ale ta i tak sprawiła, że przez moment Białowłosa czuła jakby w środku coś nagle zaczęło jej ogromnie ciążyć. Przytaknęła jednak Jamesowi i wtuliła się w niego mocniej. - Ty też na siebie uważaj. To nie czas, by zgrywać bohaterów. Oboje mamy stąd wrócić żywi. Odsunęła się, gdy wierzchowiec Detektywa o sobie przypomniał, ale jeszcze nie chciała puścić jego dłoni ze swoich. Dopiero gdy mężczyzna się zbliżył, a ona oddała czule jego pocałunek była gotowa, by ruszyć wysłuchać poleceń Koordynatora.

    CZĘŚĆ II


    Jej twarz rozświetlił ciepły uśmiech, gdy podchodziła do swojego niebołuska. Delikatnie pogładziła go po nosie, a następnie przeniosła dłoń, by podrapać go pod pyskiem. Następnie spojrzała w oczy wielkiemu stworzeniu, jakby samym tym gestem przekazując mu w duchu słowa otuchy i swoją prośbę o jeszcze jeden udany lot. Zamocowała po bokach siodła swoje kołczany, wplatając paski w szlufki i ustawiła je tak, by nie przeszkadzały one ani jej, ani zwierzęciu. Następnie wchłonęła duszę swojej wilczycy, która do tej pory nie opuszczała jej boku. Poklepała niebołuska po boku szyi i wsunęła swoją stopę w strzemię, jednocześnie odbijając się od podłoża i siadając miękko w siedzeniu. Poprawiła ekwipunek, sprawdziła zapięcia na popręgu i siodle, po czym przełożyła sobie wygodnie lejce w dłoniach. Widząc Ilfilmerę odwzajemniła jej uśmiech. Na słowa Strażniczki tylko skinęła głową, jednak wewnątrz dodały jej one sił. Akurat tyle ile właśnie potrzebowała. Spięła łydkami niebołuska i pognała go do lotu.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Śr maja 27, 2020 10:01 pm 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 31
    Gdy tylko dźwięk drogowskazu przebrzmiał, a błysk zgasł niczym szybko zdmuchnięta świeczka, rozejrzała się po okolicy mrużąc oczy. Pamiętała tą okolicę lecz nie wiedziała co się z nią stało gdy opuściła pole bitwy z rannym Nasanem i niebołuskiem, to co zarejestrował jej wzrok nie napawało jej serca radością.
    Ścisnęła mocniej lejce w obliczu zniszczenia jakie zobaczyła, niebołusek odwrócił łeb w jej stronę patrząc na nią z niemym pytaniem w oczach, on też musiał pamiętać ten teren, okolicę w której pomimo swojej siły oraz odporności został ranny.
    Z zadumy wyrwał ją głos męża, którego obdarzyła ciepłym uśmiechem, a w jej wzroku pojawiła się czułość, kochała tego mężczyznę ponad swoje życie, podeszłaby do niego by otulić go swoim ciepłem, lecz wiedziała, że on jest teraz w swoim żywiole, a w jego umyśle rozgrywa się partia szachów w której awijczycy stoją naprzeciw przerażającego przeciwnika.
    Widziała skupienie na jego twarzy oraz ściągnięte brwi gdy wzrokiem przeczesywał okolice, oderwała się od twarzy ukochanego i sama powiodła spojrzeniem po twarzach awijczyków.
    Ilekroć zatrzymywała na dłużej swoje turkusowe oczy na znanej sobie osobie mgła przeszłości przysłaniała jej widok, czuła wtedy zapach spalonego prochu, a do jej uszu dobiegały odgłosy walki, głuchy szczęk oręża, głośny huk wystrzału oraz świst strzał przecinających powietrze i chociaż od tamtego czasu minęło już parę lat, to twarze poległych w jej umyśle dalej pozostawały jak żywe.
    Jej ogniste pukle zatańczyły wokół jej drobnej okrągłej twarzy, uniesione szybkim ruchem głowy, wyraz determinacji pojawił się na jej licu, a kolor oczu płynnie przeszedł w ognistą czerwień.
    Owinęła sobie lejce wokół prawej dłoni i ścisnęła udami boki niebołuska kierując zwierzę w stronę zapasów z wiecznym ogniem.
    Przytroczyła sobie do pasa sakwę wypełnioną kulami i spojrzała na okolicę prostując się w siodle i z dumą wpatrując się w dal. :" Claire,Nassan,Dezi,James,Ilfilmera, Kotta, Eva, Edward, wiem, że dacie z siebie wszystko. Warden" Nim koordynator krzyknął w ich stronę jej wzrok spoczął na posturze męża, a z mimiki jej twarzy można było czytać jak w otwartej księdze.
    Obawa przegranej przeplatana była pewnością zwycięstwa, strach przed utratą bliskich jej osób mieszał się z determinacją ich bronienia. Powieki opadły, nastała ciemność, :"dum, dum, dum, dum, dum, dum" kołatanie serca nie ustępowało, rozluźniła palce, a klatka piersiowa uniosła się w górę by po chwili powoli opaść :"dum...dum, dum...dum, dum..."rytm wrócił do normalnego, miarowego, spokojnego.
    Długie, ciemne rzęsy zatrzepotały unosząc się górę,spojrzenie ognistych oczu nabrało ostrości, jej palce momentalnie zacisnęły się na lejcach, a ciało wyprostowało się niczym struna.
    Niebołusek wyczuwając zmianę u swojej pani uniósł w górę łeb wypuszczając z pyska chmurę płomieni unoszących się i znikających w powietrzu, a chrapy jego nozdrzy poruszały się miarowo.

    II

    Podeszła na swoim niebosłuku do koordynatora by dobrze słyszeć jego słowa:" a więc Dezi, Warden i Edward"
    Spojrzała na każdego z osobna, dłużej zatrzymując się na dziewczynie, której posłała ciepły i pokrzepiający uśmiech
    - Dasz radę Dezi, wierzę w Ciebie - kiwnęła głową unosząc w górę kąciki ust.
    - Komu w drogę, temu czas - odpowiedziała po słowach Edwarda i dając znak zwierzęciu miała zamiar wzbić się w powietrze o ile nikt jej nie przeszkodzi.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Cz cze 04, 2020 11:58 am 
    Weteran
    Weteran
    Avatar użytkownika
    Online

    Posty: 490



    Rangi specjalne
    Sekcje
    Tytuły dodatkowe
    Znaczące funkcje fabularne

    Opiekun (RP) Loremaster (RP) ROLE PLAY PVE PVP Zwycięzca Igrzysk Angu Radny
    Muzyka
    ObrazekObrazek
    ObrazekObrazek

    Gorące powietrze, przesycone ogromnymi ilościami magii było już bardzo dobrze znane Aiwijczykom. Lecz mogli odczuć pewną dziwną sensację... Jakby pewne masywy niewidzialnej energii dopływały falami do ran Kralkatorrika. Prawdawny Smok, tak jak zauważyła genialna naukowiec Taimi, leczył się... Jedynym sposobem by pokonać wiecznego wroga, było otworzyć rany i dobić go od środka... Tutaj wszyscy grali istotną rolę - Pakt, Aiwijczycy oraz Sojusznicy na zewnątrz - Natomiast od wewnątrz - Czempion z Aurene oraz najbliższymi jego towarzyszami...

    Jakie czekają losy wszystkich dzielnych herosów, podczas tej bitwy...?


    Obrazek


    Wszyscy usłyszeli swoje plany, przygotowali się już ostatecznie do wyjścia naprzeciw swemu wrogu, który był odpowiedzialny za niezliczone klęski związane z jego działaniami. Kralkatorrik, pogrzebany i zbierający swe siły, był na wyciągnięcie ręki każdego z Aiwijczyków... Był tak wielki, jakby samo jego ciało formowało góry pokryte fioletowymi groźnymi kryształami, pełnymi zgromadzonej magii...

    Obrazek

    Obrazek

    Najemni Nornowie wyglądający dość groźnie, sprawiający wrażenie doświadczonych wojaków, prowadzili w swej grupie. Jeden z nich spoglądał dokładnie na horyzont, gdy się zbliżał bardziej do pierwszego widocznego celu... Był to wielki i świecący się punkt, który rzucał się w oczy już z daleka. Emanował ogromną energią oraz wydawał się buzować oraz pobierać otaczającą energię Linii Ley oraz pozostałej magii...

    Niemniej jednak cel był chroniony przez powstałe z Brandu cielska Uzdrowicieli. Można było rozpoznać, że była to żmijowata postać humanoidalna, a dokładniej przedstawiciel rasy -Zapomnianych. Jego ciało było dość duże, a sama postać wysoka na około 3 metry. Miała cztery ręce, ciężki pancerz oraz łeb przypominający żmiję, lecz nieopancerzony, a przykryty kryształami, tak jak ramiona, brzuch oraz uda. Stworzenie dzierżyło wielki kostur z brandu oraz zaginało energię Linii Ley, by leczyć ranę swego mistrza...

    Dookoła tej postaci znajdowała się trójka łuczników oddalona od swego mistrza o 2 metry, a od siebie nawzajem o 3. Były to przemienione w kryształy ludzkie ciała, które dzierżyły łuki wykonane z standardowego wyposażenia Vigil - Ekwipunek z czarnej stali. Po chwili trójka łuczników widząc nadlatujących wrogów, zacięła strzały na cięciwy oraz wymierzyła po strzale na każdego Niebołuska. Po czym dokonały wystrzał trzech pocisków, lecących w stronę Grupy Żółtej

    Odległość drużyny od celów - 100m (można wyprowadzać ataki dystansowe, w pojedyczne cele (jednostrzałowce) lub we wszystkie (ataki obszarowe).)

    - Norn #1 - 5 szt. włóczni, jeździec,
    - Norn #2 - 5 szt. włóczni, jeździec,
    - Eva - jeździec,
    - Nassan - pasażer (Eva)


    Obrazek

    Kaeiles, Warden, Edward oraz Dezi wyskoczyli majestatycznie na swoich wierzchowcach. Poczuli dokładnie gorący i przesączony magią wiatr we włosach. Byli niebawem już w połowie drogi do swojego pierwszego celu. Zauważyli dokładnie swój cel ataku, był to również wielki i świecący się punkt, który rzucał się w oczy już z daleka. Emanował ogromną energią oraz wydawał się buzować oraz pobierać otaczającą energię Linii Ley oraz pozostałej magii...

    Co więcej, Edward mógł odczuć ogromną frajdę. Zbliżał się do samego Kralkatorrika coraz to bardziej i bardziej, wraz ze swoimi towarzyszami. Kaeiles zauważyła natomiast coś dziwnego, dokładniej to, że przy tej ranie nie było zupełnie nikogo. Ani wroga, ani sojusznika... Był zupełnie pusty. To samo wkrótce spostrzegł Warden, co wydało mu się naprawdę dziwne...

    Wielki migoczący punkt tylko czekał, by zostać uderzonym przez drużynę. Choć, tylko czy nie jest to pułapka? Dookoła teren na ciele Kralkatorrika był wyboisty, pokryty wieloma skałami oraz pełnymi magii kryształami. Co więcej, ta rana wygląda nieco inaczej niż pozostałe... Była bardziej pancerna. Zapewne zwykłe standardowe uderzenia włócznią czy orężem nie dałyby rady zniszczyć tego materiału... Ponadto obok tej rany były widoczne cztery kryształy, które ostro emanowały energią... Jakby wchodziły z tą raną w jakąś korelację...

    Im bliżej drużyna sie przybliżała do celu, tym bardziej Niebołuski były zaniepokojone i skrzeczały, jakby wyczuwały nadciągający magiczny atak z okolicy rany Prastarego Smoka... Co więcej kryształy obok rany zaczęły mocniej się buzować i pokrywać niebezpieczną energią elektryczną, która przeskakiwała bardzo jasnymi strugami po wszystkich kryształach, jak zarówno po ranie...

    Odległość drużyny od celów - 100m (można wyprowadzać ataki dystansowe, w pojedyczne cele (jednostrzałowce) lub we wszystkie (ataki obszarowe).)

    - Warden - 5 szt. włóczni, jeździec,
    - Kaeiles - 4 szt. wieczny ogień, jeździec,
    - Dezi - 5 szt. włóczni + 5 szt. wieczny ogień = [b]Przeciążony plecak - "Spowolnienie reakcji bojowych z ramienia postaci. Możliwe podczas większych manewrów zgubienie jednego zestawu broni", jeździec,
    - Edward - 5 szt. włóczni, jeździec,


    Obrazek

    Kotta, Ilfilmera, James oraz Claire również wyruszyli w stronę swych celów. Lecz już z daleka widzieli, że coś się święci. Widzieli bardzo dobrze najbliższą ranę na Kralkatorriku, co reszta towarzyszy na froncie - był to również wielki i świecący się punkt, który rzucał się w oczy już z daleka. Emanował ogromną energią oraz wydawał się buzować oraz pobierać otaczającą energię Linii Ley oraz pozostałej magii...

    Lecz w ich przypadku zaczęło się z grubej rury. Widzieli w oddali Uzdrowiciela oraz pilnującą go ogromną Hydrę z Brandu, której pyski emanowały energią. Wielka bestia z kryształów stała na dość równym terenie, zasłaniając swoim cielskiem Uzdrowiciela (Kryształowego Zapomnianego - patrz opis grupy żółtej). Sama Hydra była ogromna, wysoka na 10m, a szeroka na jakieś 6m, a długa na 15m (wliczając ogon -> Bez niego 11m). Była cała pokryta kryształami, a jeden z łbów poprzez zwykłe kichnięcie wypuścił z siebie przypadkowo ostry laser energii, który wbił się w ziemię. Stworzenie warknęło i dwa pozostałe łby spojrzały na ten, co wystrzelił. Po czym wszystkie skupiły się na nadlatujących Aiwijczykach, zaczynając powoli obierać swój cel. Sama Hydra stała 3m od Uzdrowiciela. Już wtedy każdy łeb skupił się na poszczegółnym latającym Niebołusku, zaczęły ładować swoje laserowe ataki w obu pyskach...

    krótkim pokazie laserowego wystrzału Aiwijczycy mogli zdać sobie sprawę z kilku rzeczy:
    - Wiązka energii jest silna i destrukcyjna oraz piekielnie szybka.
    - Sam łeb, który dokonuje strzału widocznie musi się skupić na swoim celu oraz zapełnić paszczę przez sekundę ogromnym ciśnieniem magicznym.
    - Hydra ma ciężki pancerz z kryształów i trzy łby, które mogą oddzielnie i samoistnie strzelać.
    - Po uderzeniu laseru, widać było że miejsce było doszczętnie zbrandowane i wypalone.
    - Uzdrowiciel za Hydrą leczył ciągle ranę oraz zasklepywał ją w mocniejszy pancerz.
    - Niebołuski są w stanie wyczuć nadchodzącą wiązkę, która będzie skupiona na danej jednostce z jeźdźcem.

    Szczęście! Pomoc snajperów - Aiwijczycy zauważyli, że czerwony laser zaczyna celować w ramię Uzdrowiciela, lecz pod takim kątem, że Hydra nie jest w stanie tego zobaczyć, tak jak sama ofiara. Czerwony ślad stara się wycelować dokładnie w głowę, lecz zajmie mu to trochę czasu... Oraz od tego, czy Hydra nie zasłoni swoim ciałem (ogonem, czy czymkolwiek innym) ostrzału snajpera...

    Odległość drużyny od celów - 100m (można wyprowadzać ataki dystansowe, w pojedyczne cele (jednostrzałowce) lub we wszystkie (ataki obszarowe).)

    - Claire - 5 szt. włóczni, jeździec,
    - James - 5 szt. włóczni, jeździec,
    - Ilfilmera - 5 szt. wieczny ogień, 1 szt. włóczni (w dłoni), jeździec
    - Kotta - 5 szt. włóczni, pasażer (Ilfilmera)


    OOC
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: So cze 06, 2020 8:47 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 20
    Wkroczyli w strefę zagrożenia. Kobieta poczuła dreszcz na plecach. Poziom fluktuacji magii przekraczał jej najśmielsze wyobrażenia. Uważnie obserwowała okolicę. W całej swojej karierze nie była nigdy tak blisko prastarego jaszczura. Ogarniała ją ekscytacja. Niestety ten zapał szybko osłabł, gdy dostrzegła przeszkody na drodze do pierwszego celu.

    Zmarszczyła brwi na widok Uzdrowiciela leczącego ranę swojego suwerena. Natomiast broniąca go Hydra i ogrom mocy śmiertelnego lasera utwierdził ją w przekonaniu, że lądowanie nie będzie dobrym pomysłem. Poczuła jak Łusek zareagował na kichnięcie trójgłowego potwora. Czerwona wiązka lasera snajperskiego i przyciągnięcie uwagi łbów bestii zrodziły w jej mózgu dość śmiałą myśl. Ważąc wszystkie opcje postawiła na jeden plan.

    - Kotta! Prawy mniejszy łeb hydry. Celuj w miękką tkankę. Weź wieczny Ogień z mojego plecaka!

    Nie umiała zdobyć się na więcej niż krótkie, szybkie polecenia. Adrenalina buzowała w jej krwi. Zacisnęła ręce na lejcach i spięła boki wierzchowca, by ten przyspieszył. Miała zamiar polecieć łukiem od prawej strony zmniejszając dystans i zagwarantować popielcowi przestrzeń po ich lewej do strzału. Całą swoją uwagę skupiła na łbie hydry. Wiedziała jak szybkie i niebezpieczne są jej wystrzały. Polegając na własnej obserwacji i odczytywaniu reakcji wierzchowca chciała wykonać manewr. Oczekiwała sygnału Kotty, obserwując bestię. Była gotowa przylgnąć do szyi zwierzęcia i dać nura przed laserem.



    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: So cze 06, 2020 9:21 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 23
    Pokaz Hydry utrwalił Kottę w tym, jak wielkie stoi przed nimi ryzyko. Popielec jednak nie okazywał po sobie lęku, nie było już odwrotu. Nic, poza tym co jest w tym starciu, nie miało zupełnie żadnego znaczenia.
    Widząc dalsze działania jaszczura, łotr zaczął szykować swoją broń. Naciągnął mechanizm, wystarczyło już tylko załadować amunicję. Jak tylko usłyszał Ilfilmerę, postanowił się jej posłuchać i skorzystać z niestandardowego rozwiązania. Korzystając z tego, że miotacz wisi na pasie, puścił go jedną łapą i sięgnął do plecaka strażniczki i sięgnął po wieczny ogień. Chciał go bezpośrednio załadować do miotacza, jednak to było rozwiązanie prowizoryczne. Szykował się na trzy możliwe opcje.
    Pierwsza było to, że ogień sam się zmieści i będzie możliwy do wystrzelenia z miotacza. Wtedy po prostu go załaduje i ustawi się do strzału.
    Druga, że będzie do tego potrzebna strzała z oczkiem na linę. W razie takiej potrzeby, popielec spróbuje ogień wczepić lub przywiązać, by po tym złożyć się do strzału.
    W tych scenariuszach, będzie celował trochę ponad łbem stworzenia niż gdyby miał celować normalnie. Nawet, jeśli sam kamień mógł mieć wagę podobną do bełtu, to był na pewno mniej aerodynamiczny. Chciałby strzelić do wnętrza otwartej paszczy, ale pod takim kątem, żeby w pionowej linii pod nią była szyja. Miało to być gwarantem, że nawet nietrafienie do gęby pozwoli na trafienie w inną część stwora.
    Trzecia opcja to zupełny brak możliwości załadowania ognia. Wtedy zwyczajnie trzymałby go w łapie i czekał, aż zbliżą się do bestii dostatecznie blisko. Rzuciłby nim do wnętrza tej niebezpieczne, laserowej, gadziej paszczy, lub prosto na nią zamkniętą.
    Po ataku, da Ilfilmerze sygnał
    - Gotowe - By wiedziała, że doszło do ataku. Działania cięciwy i rzutu mogłaby nie zauważyć przez zawieruchę bitwy.
    Cały czas zwracał uwagę na ruch ciała lubej. Nie potrafił rozszyfrować zwierzęcia na którym lecieli, ale znał Ilfilmerę i po jej działaniach wnioskował jakie rozkazy wyda wierzchowcowi. Gdy rozpozna, że kobieta próbuje zrobić jakiś żwawy manewr, to przerwie swoje działania i złapie się mocno za siodło.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: N cze 07, 2020 12:26 pm 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 61
    Przyzwyczaił się już do metalicznego posmaku w ustach oraz przesytu magicznego, który był dookoła. Dodatkowo tak wielkie pokłady Linii Ley, które wchodziły w ciało Kralkatorrika, nie tylko on dostrzegł. Najbardziej go niepokoiło natomiast to, że nie było żadnych wrogów przy pierwszym celu. Choć zwróciły jego uwagę kryształy, które nasączały się coraz mocniej energią magiczną. Niebołuski skrzeczały i wyraźnie dawały znać, że coś nadciąga. Coś, co prawdopodobnie jest wycelowane w nich... Odparł do reszty swych towarzyszy głośno - Zachowajcie ostrożność! Coś mi tu nie gra. Te kryształy koło celu wyglądają, na podejrzane... Wyrzucę włócznię wraz ze swoją magią, jako przynętę. Bardzo możliwe, że te kryształy działają tak jak jadeitowe wieżyce i atakują wszystko, co się do nich zbliża wyładowaniem energii! - Wyciągnął czym prędzej jedną ze swoich włóczni z Smoczej Krwi oraz wtopił w nią część swej magii. Następnie rzucił mocno oraz celnie w stronę kryształów oraz rany. Następnie mocno chwycił lejce wierzchowca i wyczekiwał widocznie skutków tego efektu. Starał się nie lecieć zbyt blisko kogokolwiek, żeby nie wejść w kolizję z żadnym z jeźdźców. Głównie trzymał się na przedzie, zabezpieczony swą Egidą, doglądając czy wrogowie nie chowają się za jakimiś skałami. Zwolnił również tempo lotu, trzymając się dość wysoko ponad swoimi celami (50 m), jeśli doleci ponad cel, stara się zawiesić się w powietrzu swoim wierzchowcem, uważając na wszelakie ataki.



    Obrazek



    ObrazekObrazekObrazek


    Proszę wysyłać PM na - Główne Konto

    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: N cze 07, 2020 1:57 pm 
    Nieaktywny
    Nieaktywny
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 59



    Rangi specjalne
    Sekcje
    Tytuły dodatkowe
    Znaczące funkcje fabularne

    ROLE PLAY Medyk
    Edward jeszcze przed startem lekko zdziwił się na to że ktoś odpowiedział na jego pytanie które skierował do smoka. Przez chwilę zastanawiał się dlaczego nikt mu nie powiedział że niebołuski potrafią też rozmawiać. Nie zajęło to jednak aż tak długo nim zdał sobie sprawę że to nie słowa smoka a dziewczyny o jakiś chyba fioletowych włosach? Mówiącej coś że pierwszy raz będzie latać.
    Odpowiedziałem krótko lekko się śmiejąc.
    -Ha! Mój drugi.
    Po czym także wystartowałem zastanawiając się czy to przypadkiem nie pierwszy raz od przybycia tu gdy zamieniłem z kimś z Aiwe parę słów..

    Po chwili lotu zbliżyliśmy się do celu na tyle by móc mu się zacząć przyglądać.
    Niby było tam pusto, jednak wcale nie rzucały się w oczy elektryzujące kryształy i teren idealny na pochowanie w nim paru przeciwników tak byśmy ich nie widzieli.. widziałem już gorsze pułapki.. W każdym razie w trakcie lotu trzymałem się raczej na tyłach tak jak poprzednio. Po dostrzeżeniu terenu postanowiłem się zacząć wznosić powoli jak najwyżej by nabrać trochę przewagi wysokościowej oczekując na wynik planu Wardena. Byłem gotów na wykonanie błyskawicznego przelotu do kryształu i wywabienia przeciwników by reszta mogła się w nich wbić, ale skoro radny zaczął od rzutu włócznią przynajmniej na razie się wstrzymam.



    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: N cze 07, 2020 2:38 pm 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 31
    Pęd wiatru wbił się w jej włosy rozrzucając pasma na wszystkie strony, gdy niebołusek wzbił się w powietrze, przez tą jedną długą sekundę twarz dziewczyny zajaśniała delikatnym uśmiechem.
    Chwyciła mocniej i pewniej lejce oraz nachyliła się nad szyją zwierzęcia obserwując teren, jej wzrok bardzo szybko zatrzymał się nad widniejącą w dole raną:"brak osób". Jej brwi ściągnęły się a na czole powstała pionowa zmarszczka, właśnie jej usta otwierały się by ostrzec przyjaciół, lecz głos Wardena doszedł do niej bardzo szybko. Odwróciła głowę w jego stronę i tylko kiwnęła głową wzbijając na bezpieczną odległość zwierze i zatrzymując je w locie.
    - Uważajcie - powiedziała, lecz w tym krótkim słowie zawarta była cała jej obawa o bezpieczeństwo drużyny.
    Położyła dłoń na szyi zwierzęcia po czym zbliżyła do siebie palce zbierając moc z otoczenia wokół jej ciała zaczęła zbierać się jasna otoczka:"tym razem Cię ochronię". Myśl pojawiła się w tym samym czasie w którym otaczała ciało niebołuska i swoje arkanową ochroną.
    W międzyczasie obserwowała ruchy męża, gdy ten wyrzucił włócznię śledziła wzrokiem tor lotu oraz ewentualne niebezpieczeństwo. Jej ciało było spięte, gotowe by zareagować, jeżeli faktycznie te kryształy są takie same jak poprzednie i wystrzelą to była gotowa ominąć pociski unosząc się w powietrzu klucząc między pociskami, bądź zrobić unik . Jeżeli w jej polu widzenia była Dezi obserwowała ja kątem oka by nie dopuścić, by jej się coś stało i w razie niebezpieczeństwa otoczyć i ją arkanową osłoną, w przypadku gdyby jednak dziewczyny nie widziała, to po pierwszym ostrzale wzmocniłaby osłonę i skierowałaby swojego latającego przyjaciela w dół by stworzyć arkanowy promień i przecinając jeden z najbliższych jej kryształów,a potem szybko unieść sie w górę.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: N cze 07, 2020 4:31 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 21
    Eva poderwała niebołuska do startu -Trzymaj się!- krzyknęła do Nassana który siedział za nią. Mały smok machnął z wysiłkiem skrzydłami i już po chwili byli w powietrzu. Kierując się za nornami, Eva wykonała parę próbnych manewrów by sprawdzić jak niebołusek reaguje na jej polecenia z dodatkowym obciążeniem w postaci sporego popielca. -Uwaga na nieprzyjacielski ostrzał!- krzyknęła za siebie dostrzegając zapomnianego i jego ochronę. Eva trzymała lejce w łapce do której miała magnetycznie zainstalowaną tarcze, przekierowała moc z pancerza uruchomiając pole magnetyczno-kinetyczne tarczy odbijające pociski i zrobiła zbliżenie techokularem na łuczników oznaczając ich jako cele. -Najważniejsze to wyeliminować obronę przeciwlotniczą- pomyślała strategicznie. Przestawiła reaktor w tryb aktywny i krótkimi seriami świetlistej energii,by nie generować za dużo ciepła, odpaliła z drugiej łapki w kierunku łuczników.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: N cze 07, 2020 6:34 pm 
    Właściciel karczmy "Pod Pijanym Strzelcem"
    Właściciel karczmy "Pod Pijanym Strzelcem"
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 55
    Popielec nie czuł się komfortowo ponownie na grzbiecie wierzchowca, trzymał się stabilnie oraz balansował ciałem by sprawiać jak najmniejszy ciężar.
    Nassan widząc pociski lub inne obiekty lecące w jego stronę, robił uniki. Uchylał się, przechylał wszelkie czyności by nie oberwać ponownie.
    Jeżeli będzie miał możliwość oddawał strzały z pistolety w strone łuczników wolną łapą, trzymajac się drugą.



    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: N cze 07, 2020 9:06 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 62
    Znowu w powietrzu. Białowłosa pomimo niepokoju czuła się pewnie w siodle, a wiatr smagający jej blade policzki dodawał jej otuchy. Czerpała ile mogła z miłego uczucia podczas lotu. Nie traciła jednak skupienia. Zauważając Hydrę, a następnie Uzdrowiciela zwolniła delikatnie prędkość wierzchowca, by dać sobie kilka dodatkowych sekund na ustalenie planu działania. Wszystko jednak uległo zmianie, gdy monstrum postanowiło nie czekać z pokazaniem na co je stać. Najpierw poczuła zmianę w ruchach niebołuska. Dopiero potem zauważyła szykujący się atak. Jej źrenice zwężyły się, a oczy zajaśniały, gdy poczuła jak dusza wilczycy gotuje się do akcji. Momentalnie przeniosła wzrok na pozostałych towarzyszy. Gdy Ilfilmera i Kotta obrali kierunek w jedną stronę ona pognała wierzchowca w drugą. Lecąc po łuku w lewą stronę wyjęła zza pleców włócznię i trzymała ją blisko siebie. Jeśli zdąży to wyceluje ją w najbliższą głowę Hydry i przyjmując Postawę Wilka z całej siły odda rzut, biorąc pod uwagę pęd lotu i odległość. Nie zamierza jednak robić tego, gdy przeciwnik uprzedzi ją i postanowi wypuścić wiązkę energii wcześniej. Priorytetem dla niej jest zdecydowanie uniknięcie promienia. Nisko osadzając się w siodle i mocniej spinając boki niebołuska gotowa będzie zanurkować w dół, bądź wzbić się wyżej, a dopiero po tej akcji ocenić swoje szanse na wyprowadzenie ataku i jego ewentualne przypuszczenie.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Pn cze 08, 2020 2:43 am 
    Przybysz
    Przybysz
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 10
    Kierując się w stronę swojego celu, dostrzegł sporą ranę w ciele Kralkatorrika, nie przykuło to jednak jego uwagi na dłużej, gdyż istotniejszy w tym momencie okazało się coś inego, a mianowicie ogromna Hydra. James miał nadzieję, że uda im się przeprowadzić atak z zaskoczenia, aczkolwiek prędko zdał sobie sprawę z tego, że nie ma na to szans, ponieważ wszystkie trzy głowy hydry obróciły się w stronę grupy, w której wchodził w skład. Dostrzegł również, że poza samą Hydrą znajdował się tam też Uzdrowiciel. Przez myśl przeszło mu to, by to właśnie jego zaatakować, aczkolwiek szybko spostrzegl, że jego za swój cel obrali już snajperzy. Mocno trzymając się swojego Niebołuska i zbliżajac się do celu, obserwował również co robią jego towarzysze z Aiwe. I wszystko wskazywało na to, że skupili się na głowach Hydry, także nie kombinując za bardzo, postanowił pójść ich śladem. Zbliżył się wystarczająco, manewrując odpowiednio swoim wierzchowcem, a następnie sięgnął po jedną z włóczni i rzucił nią z całej siły w łeb Hydry, którego za cel nie obrał nikt inny. I w razie gdyby Hydra zaatakowała, to postara się wykonać manewr pozwalający mu zrobić unik.



    Karta Postaci | Profil Gracza RP
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Śr cze 10, 2020 6:03 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 17
    Ze wszystkich sil starała się utrzymać na Niebołusku. Na razie nie potrafiła się skupić na niczym co działo się w około. Patrzyła uważnie, przed siebie, starając się utrzymać równowagę. Latanie nie było jakoś piekielnie trudne, ale miała jeszcze problem z zachowaniem odpowiedniego balansu ciała. Jej dłonie były bardzo mocno zaciśnięte na lejcach. Gdyby je podniosła, zauważyła by, że zrobiły się całe czerwone. Ściskała materiał tak, że powoli zaczął jej się wżynać w skórę. Czuła bolesne napięcie w mięśniach pleców i w okolicach karku. Pochyliła się lekko do przodu. Jej ramiona zdecydowanie nie były przyzwyczajone do dźwigania takich ciężarów. Zastanawiała się jak inni jeżdżą, aż tak obładowani. No bo przecież pewnie też zabrali ze sobą tyle gratów, skoro były przygotowane. Nowy plecak będzie kosztował ją trochę więcej wysiłku, niż początkowo zakładała. Ma nadzieję, że po walce nie każą jej go zwrócić.

    Słysząc Wardena i Kaelis postanowiła trzymać się trochę dalej od celu. Na czas rzutu Radnego postanowiła się zatrzymać na chwilę. Niebołusk robił się coraz bardziej niespokojny i nie chciała, żeby stracił nad sobą panowanie. Możliwie krótko, pogłaskała go uspakajająco po łbie. Była gotowa na to, żeby poderwać zwierzę do lotu w każdej chwili. A przynajmniej spróbować zmusić je do współpracy. Następnie sięgnęła do plecaka i wyciągnęła jedną z włóczni. Gdyby ktoś nagle ich zaatakował- chciała mieć jedną w pogotowiu. Lustrowała okolicę- wydawała jej się zbyt spokojna. Cisza przed burzą. Gdy kątem oka zobaczyła, że Radny rzuca swoją włócznię i usłyszała jej świst, przeniosła na chwilę wzrok na kryształy. W razie eksplozji nie chciała dostać odłamkiem.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: So cze 20, 2020 9:00 am 
    Weteran
    Weteran
    Avatar użytkownika
    Online

    Posty: 490



    Rangi specjalne
    Sekcje
    Tytuły dodatkowe
    Znaczące funkcje fabularne

    Opiekun (RP) Loremaster (RP) ROLE PLAY PVE PVP Zwycięzca Igrzysk Angu Radny
    Muzyka
    ObrazekObrazek
    ObrazekObrazek

    Gorące powietrze, przesycone ogromnymi ilościami magii było już bardzo dobrze znane Aiwijczykom. Co więcej, gdy się zbliżali do celów swej misji, zauważali pewne wielkie kryształy, które zapewne były ranami Pradawnego Smoka. To właśnie w nie wchodziły Linie Ley, a słudzy Kralkatorrika - Menderzy, starali się wesprzeć swego pana. Cel Aiwijczyków był jasny... Pogłębić rany oraz zabić Kralkatorrika, gdy reszta sił Paktu przeprowadza swoje własne przydzielone działania...

    Jakie czekają losy wszystkich dzielnych herosów, podczas tej bitwy...?


    Obrazek

    Obrazek

    Obrazek

    Najemni Nornowie widząc ostrzał wykonali manewr pikowania w dół oraz nabrali pędu, jednocześnie unikając ostrzału łuczników. Jeden z nich widocznie zmusił swego Niebołuska by zionął skoncentrowanym ogniem w postaci kuli ognia, która poleciała w stronę Mendera. Przy rozbiciu się pocisku duży rozbryzg płomieni rozszedł się po okolicy i nieco też zranił łuczników, niemniej jednak nie były to poważne rany. Sam Mender natomiast będąc w centrum impetu upuścił kostur i przestał leczyć Kralkatorrika, odwrócił się do Aiwijczyków i zasyczał...

    Eva natomiast pokryła całego Niebołuska świetlistą energią, która mieniła się jasnym światłem. Było to efektowne, lecz reaktor widocznie zaczął już pracować oraz generować dużą ilość ciepła. Niemniej jednak nie było większego problemu przy odbiciu pocisków. Strzały okazały się być z brandu, ale jedna się rozbryznęła o tarczę, druga zrykoszetowała w siną dal, a trzecia odbiła się idealnie w łucznika. Eva poczuła, że przyjęcie pocisku nosiło za sobą skutek nieco szybszego przegrzania [Poziom ciepła 30% i rośnie]. Nassan przy okazji widząc, że jest bezpieczny wyciągnął pistolet oraz trzymając się mocno, wystrzelił parę pocisków w stronę łucznika, a wkrótce po nim serię świetlną serię oddała Eva...

    Mender w powietrzu widział swe cele, ale też dostrzegł, jak jego łucznicy zaczynają padać jak muchy pod ostrzałem. Pierwszy pocisk Nassana trafił w głowę, przebijając się przez powłokę brandową oraz kostną, zaś drugi strzał zakończył żywot pomiotu. Eva wystrzeliwując krótkie, acz bardzo gorące serie czystego światła, bez większego problemu zalała gradem pocisków kolejnego łucznika. Natomiast ostatni oberwał z własnej strzały, odbitej przez tarczę Technolog...

    Mender widocznie był wnerwiony, ale nie miał broni ze sobą. Jedyne co mógł w tej chwili zrobić to przybliżyć się do kryształu oraz zacząć ładować energię brandową w łapach, by wytworzyć barierę otaczającą ranę Kralkatorrika. Niemniej jednak jest wystawiony na atak i jeśli ostrzał będzie szybko oraz obszarowy, bardzo prawdopodobne jest to, że przeciwnik zostanie powalony wraz z pierwszym celem...

    Norn 1# - 5 szt. włóczni, jeździec,
    Norn 2# - 5 szt. włóczni, jeździec,
    Eva - jeździec, bardzo widoczny cel [Reaktor 55%, rośnie. Tarcza aktywna - KOMUNIKAT SYSTEMOWY: Duża ilość magii w okolicy, reaktor przegrzewa się znacznie szybciej],
    Nassan - pasażer (Eva),


    Obrazek


    [i]Warden widocznie przeczuwał, że coś jest nie tak. Pułapka lub może niecny podstęp... Radny miał już swoje doświadczenie bojowe i postanowił sprawdzić hipotezę. Jego Niebołusek czuł jeszcze większy niepokój, gdy się zbliżali do celu. Warden wyciągnął jedną ze swoich włóczni oraz cisnął nią w kierunku kryształu, pokrytego kilkoma inymi...

    Edward po informacji Warden zaczął zmuszać Niebołuska do podniesienia wysokości lotu, jednocześnie lekko męcząc wierzchowca. Mesmer wraz ze swoim wierzchowcem zdołali wznieść się 30 metrów ponad drużynę, a Łusek zaczął warczeć ze zmęczenia - już nie podleci wyżej - jak już to niżej. Lecz o dziwo, Edward nie zauważył wrogów, było zupełnie pusto w danym rejonie...

    Dezi zatrzymała się na chwilę w powietrzu wraz ze swoim Niebołuskiem, jednocześnie była na tyłach drużyny - zatem Kaeiles nie mogła jej dostrzec. Obciążona kobieta sięga dłonią po niewygodnie osadzony plecak, oj czuła, że przedobrzyła z ładunkiem. Po krótkiej gimnastyce udało się jej wyciągnąć włócznię, która ładnie mieniła się różową energią w jej ręce. Tak jak Edward - nic nie zauważyła w okolicy...

    Kaeiles natomiast było nieco za Wardenem i śledziła wyrzut włóczni. Broń leciała ze świstem w dół, aż nagle wszystkie kryształy na dole zaczęły dziwnie piszczeć w reakcji na magię zawartą w wyrzuconym obiekcie. Nagle kryształy zaczęły emanować pewnego rodzaju dziką energią, która zmaterializowała się w fioletowe błyskawice skaczące między nimi. Im bliżej była włócznia, tym większy był pisk. Nagle nastała cisza... Kryształy zaświeciły się mocno, a gdy włócznia była 5 metrów od nich, momentalnie rozniósł się wybuch oślepiającego światła dosłownie na sekundę. Po chwili doszedł do uszu wszystkich na polu walki ogromny grzmot, jakby pochodził z uderzenia pioruna... Aiwijczycy będący na miejscu również dostrzegli, że dosłownie przez ułamek sekundy dostrzeli wielką fioletową błyskawicę...

    Kryształy nagle wyraźnie osłabły, przestały się już zupełnie świecić. Kaeiles wtedy postanowiła zapikować oraz naładować swe arkany. Radna momentalnie z zawrotną prędkością poszybowała w stronę wyładowanych kryształów, a będąc tuż przy nich z pomocą czystej magii arkan, co prawda nie przecięła ich, ale pozostawiła bardzo wyraźną oraz głęboką rysę. Następnie pochwyciła lejce wierzchowca oraz wykorzystując szybkość i siłę pędu, bez problemu wróciła na poprzednią wysokość - lecz teraz była nieco (20m) pod Edwardem oraz (10m) Wardenem - którzy widocznie lustrowali okolicę oraz badali kryształ...

    Wszyscy mogli dostrzec, że głęboka rysa źle wpływała na kryształ... A raczej na jego przepustowość mocy, jakby była ona nagle niestabilna. Aiwijczycy mogli zauważyć bardzo dokładnie, że z uszkodzenia zaczęły skakać bardzo dzikie kłęby magicznie w postaci wielu ogników prądowych o kolorze purpury. Nagle z pod ziemi obok kryształu wyskoczył Mender, który widocznie był zakopany oraz czekał na taką sytuację... Niemniej jednak coś dziwnego się podziało... Kryształ zamiast wziąć go jako sojusznika, zaczął się tak samo ładować... A po chwili nastąpił ogromny wybuch oraz Mendera, jak i kryształy zniszczyło...

    Pozostała jedynie sama rana, którą należało zniszczyć... Dezi widziała idealną okazję, by rzucić włócznią wprost w cel. Miała wręcz idealne warunki, by to wykonać. Czuła nagle pewnego rodzaju inspirację, jakby ktoś ją strzelił lekko w tył głowy i powiedział - "NO! TO TWOJA SZANSA!" - oraz popychał do przodu, by wykonać ruch. Warden oraz Edward nie mieli jak zareagować... Obaj ryzykowaliby zestrzeleniem Kaeiles... Zaś Edward zestrzeleniem Wardena. Jedynie Kaeiles mogła wspomóc Dezi przy ataku, lecz... Niebołusek zaskrzeczał, aby jego pani lepiej wzniosła swój poziom lotu i wtedy wykonała atak z dystansu...

    Warden - 4 szt. włóczni, jeździec,
    Kaeiles - 4 szt. wieczny ogień, jeździec,
    Dezi - 4 szt. włóczni (1 szt. w dłoni) + 5 szt. wieczny ogień = PRZECIĄŻONY PLECAK - "Spowolnienie reakcji bojowych z ramienia postaci. Możliwe podczas większych manewrów zgubienie jednego zestawu broni", Inspiracja = "Postać czuje nagły przyrost morale, to jest jej chwila!", jeździec,
    Edward - 5 szt. włóczni, jeździec,


    Obrazek


    Aiwijczycy byli coraz bliżej wielkiej hydry co ładowała w swych paszczach wręcz niepojętą niebezpieczną moc. Nie mieli zbyt wiele czasu na reakcję, dlatego też nie tracili cennego czasu...

    Ilfilmera wykonała swój manewr oraz szybkim lotem przeniosła się na prawą stronę bestii. Przyspieszenie było dość duże, kobieta znajdywała się nagle około 45m od przeciwnika. Kobieta zauważyła, że nagły zwrot zwrócił uwagę prawego łba, który gromadził energię przeznaczoną specjalnie dla niej. Jednak kobieta miała pewnego rodzaju przewagę... Hydra już wcześniej wystrzeliła przy kichnięciu, napełnienie jej zajmie nieco więcej czasu. Dodatkowo łby musza się skupić na trzech celach, które szybko się przemieszczają...

    Niebołusek kobiety zaczął charczeć, bardzo zaniepokojony - jakby mówił, że zbyt bliskie przybliżanie się do bestii jest skrajnie niemądre. Kobieta zmniejszyła dystans będąc 30 metrów od łba Hydry, tym samym otwierając dla Kotty możliwość wystrzału...

    Kotta przez ten czas wykonał swoje wstępne czynności konserwacji broni oraz sięgnął po sztukę Wiecznego Ognia oraz... Coś nie pykło... Choć Popielec próbował skorzystać z bardzo interesującego rozwiązania, to niestety spełniła się ta trzecia opcja, którą przewidywał. Wieczny ogień to po prostu kula żywego ognia pokryta cienką powłoką, która może się rozbić oraz dokonać bardzo niebezpiecznego wybuchu. Nie było żadnego możliwości, żeby się zmieściła do ładownicy na bełty. Dlatego Popielec przewidując daną opcję postąpił tak, by wrzucić w paszczę Hydry dany ognisty pocisk...

    Przez ten czas, Claire widząc nadciągający atak poleciała w drugą stronę po łuku. Kobieta poczuła bardzo dobrze, jak Hati i Niebołusek wręcz jakby się... Trzęsły? Hati wyczuwała coś złego, a natomiast wierzchowiec, aż zaczął wydawać z siebie piski. Kobieta jednak wyciągnęła włócznię oraz miała zamiar rzucić nią w paszczę Hydry. Dla niej najbliższa głowa, to była lewa... Która się widocznie na niej skupiła. Była od bestii w mniej więcej podobnej odległości co Ilfilmera oraz Kotta - około 30 metrów od łba. Kobieta wyrzuciła z lekkością włócznię, wzmocniona Postawą Wilka, przez co pocisk doleci znacznie szybciej niżeli Wieczny Ogień Kotty...

    James przez ten czas poleciał wprost na Hydrę... Widocznie skupiła się na nim centralna głowa. Lecz w czasie przybliżania się do bestii, jego Niebołusek zaczął również piszczeć, jakby chciał uciekać i ostrzegał przed skrajnym niebezpieczeństwem. Aiwijczycy postanowili uderzyć, lecz atak ładował się coraz to mocniejszy, a wróg próbował ich namierzyć. Jamesowi pozostał jedynie centralny łeb, dlatego zbliżał się do niego jako ostatni (odległość około 40 metrów) oraz wyciągnął włócznię, by cisnąć nią w otwartą paszczę, w której ładowała się absurdalnie potężna energia...

    Właśnie w tym momencie, gdy zostały wyrzucone pociski... Niebołuski wręcz zaczęły ostro panikować i skomleć. Wręcz, jakby ich życie wisiało na włosku. Hydra była w końcówce przygotowywania masywnej energi, niemniej jednak... Pierwsze dotrą pociski... Claire najmocniej wyrzuciła włócznię, która uderzy w Hydrę za dokładnie 5 sekund. Jako drugi trafi Kotta swoim ogniem, za 7 sekund... Zaś James bez magii i większej siły, za 10 sekund...

    Niebołuski przekazały, że Aiwijczycy są w poważnym niebezpieczeństwie. Hydra zostanie pokonana za sprawą swej własnej mocy, lecz dojdzie do potężnego wybuchu, w którego promieniu są ochotnicy z Aiwe... Akcja bardzo efektywna, lecz była mieczem obosiecznym... Zniszczy swoim promieniem nie jeden kryształ, a dwa... Promień wybuchu będzie wielki...

    Aiwijczycy mają dosłownie cztery sekundy przed odpaleniem mini bomby atomowej, gdyż pocisk Claire trafi jako pierwszy oraz doprowadzi niebezpiecznej reakcji. W najgorszej sytuacji znalazł się James, ze względu na to, że Claire oraz Ilfilmera są po bokach bestii oraz mają o wiele lepszą sytuację ucieczki... Niemniej jednak James leci od frontu tykającej bomby, a wyminięcie jej będzie go kosztować bardzo cenną sekundę...

    W międzyczasie snajperzy zlikwidowali Mendera, strzałem w głowę... Choć akcja Aiwijczyków okazała się bardzo efektywna... Niemniej jednak również skrajnie niebezpieczna.

    Czy Aiwijczykom uda się uciec cało ze strefy zagrożenia? (Patrz niżej spoiler z wizualizacją)

    Claire - 4 szt. włóczni, jeździec (lewy bok bestii patrząc od frontu, możliwość pikowania i zwiększenia szybkości), KRYTYCZNE ZAGROŻENIE,
    James - 4 szt. włóczni, jeździec (front bestii, możliwość pikowania na front bestii = samobójstwo. Możliwość odbicia w lewo lub prawo, niemniej jednak utrata sekundy czasu oraz pikowania = większa szansa na obrażenia niż inni Aiwijczycy), KRYTYCZNE ZAGROŻENIE,
    Ilfilmera - 4 szt. wieczny ogień. 1 szt. włóczni (dłoń), jeździec, (prawy bok bestii patrząc od frontu, możliwość pikowania i zwiększenia szybkości), KRYTYCZNE ZAGROŻENIE,
    Kotta - 5 szt. włóczni, pasażer (Ilfilmera), KRYTYCZNE ZAGROŻENIE,


    [+] Jak to wygląda u grupy trzeciej...
    Obrazek

    OOC
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Śr cze 24, 2020 9:53 am 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 61
    Po wyrzucie zdał sobie sprawę, że same kryształy są strażnikami danego celu, choć dalej nie podobał mu się brak jakichkolwiek przeciwników... Nie mówiąc już o rysie, którą zrobiła Kaeiles na krysztale. Również zauważył, że ponad nim jest Edward, nadzorujący dokładnie całą okolicę. Dodatkowo Dezi miała widocznie szansę wykonać rzut swą włócznią, zarówno jak Kaeiles... Niemniej jednak widząc, że kryształ znowu się ładuje mocą, postanowił nieco odlecieć od swych towarzyszy, by nikomu nie przeszkadzać w działaniach. Jednocześnie odparł - Kryształ ma skazę i mocno się ładuje! Nie pakujcie się tam bezpośrednio! Ja skieruję się już na następny cel! Kaeiles, Edward, Dezi, uważajcie i zniszczcie to do końca! Bardzo prawdopodobne jest to, że kryształ wybuchnie sam z siebie przy wystrzale! - Po czym Warden chwycił dokładnie oraz mocno lejce swego wierzchowca oraz pokierował nim, w stronę kolejnego celu, by przeprowadzić rekonesans i wykryć potencjalnych wrogów.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Śr cze 24, 2020 6:07 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 21
    Weee!- Eva zapiszczała z radości widząc pokładających się łuczników. Trafiłeś ich! Trafiłeś- zawołała do siedzącego za nią Nassana- Został jeszcze jeden łobuz! Przywołała na wyświetlacz techokularu dane reaktora które wyświetliły się bezpośrednio na jej tęczówce. Dokonała automatycznie obliczeń, ostatnią rzeczą jaką by chciała to przegrzanie reaktora w powietrzu. Kalibracja, wycelowanie i uruchomienie "głównego działka świetlnego" Odpaliła! Wymierzony strzał w stronę Mendera za maksymalnie dodatkowe 35% ciepła, by jeszcze zostało trochę zapasu. Po strzale mała inżynier daje rozkaz wierzchowcowi by wzbić się wyżej wychodząc z zasięgu potencjalnych pocisków i uruchamia systemy chłodzące, dozując w rdzeń chłodziwo i wypuszczając z pancerza zimną parę starając się jak najszybciej schłodzić reaktor.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Śr cze 24, 2020 6:41 pm 
    Weteran
    Weteran
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 178



    Rangi specjalne
    Sekcje
    Tytuły dodatkowe
    Znaczące funkcje fabularne

    Korektor (RP) ROLE PLAY Zwycięzca konkursu Cosplay Właściciel Karczmy Strażnik
    Nassan gdy by nie hełm, widać by było wyraz jego pyska na reakcje Evy. Popielec uśmiechał się, podejście asury widocznie go uspakajało pozwalając bardziej się skupić na zadaniu. Mając szeroko oczy z uwagą na latające obiekty i pociski w jego strone trzymał się stabilnie na wierzchowcu. Gdy miał możliwość ponownie oddał strzał.



    Nassan Hosted
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Śr cze 24, 2020 7:07 pm 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 31
    Ustabilizowała lot niebołuska i spojrzała w dół na rysę, szybko analizując sytuację, jak tylko do jej uszu doleciały dźwięki wydawane przez zwierzę od razu lejce pociągnęła w górę unosząc przy tym głowę by sprawdzić czy w kogoś nie wleci, manewrowała tak lotem by wznieść się wyżej i nie uderzyć nikogo powyżej.
    Zatrzymała niebołuska w powietrzu i sięgnęła do sakwy wyciągając kulkę wiecznego ognia, położyła się na szyi zwierzęcia i wychyliła celując w rysę.
    Wokół jej dłoni pojawiły się płomienie dodatkowo otaczające kulę, uniosła dłoń i rzuciła, by wzmocnić efekt końcowy posłała wraz z wiecznym ogniem skondensowaną magmę, która miała wzmocnić wybuch ognia.
    Mając na uwadze poprzednie doświadczenie w momencie wyrzucenia kuli oraz włóczni z magmy spięła zwierzę by wznieść się wyżej poza ewentualny wybuch, zważając na dziwny efekt błyskawicy by gdy się pojawi ominąć ją.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Śr cze 24, 2020 10:27 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 23
    Był całkiem dumny z rzutu. Warknął na hydrę, ale nie chełpił. Mimo tego, że był to spaczeniec, do takiego monstrum bezpieczniej było mieć szacunek. Na pewno na uznanie zasługiwała potencjalna siła wybuchu, przynajmniej Kotta tak wnioskował widząc, co się dzieje dalej.
    Popielec nie widział zbyt wielu opcji na działanie. Jednak nie pozostawał bierny, czuł, że musi wziąć udział w próbie ratowania podogonia swego, Ilfilmery i łuska. Złapał mocno siodło i spróbował tchnąć część swojej magii w wierzchowca. Tak, jakby przekazywał znacznik, ale zamiast infiltrować jego magię, chciał dać mu dar, w postaci wzmocnionej szybkości i zręczności. Skulił się przy tym mocno, zasłaniając plecy Ilfilmery i przyjmując bardziej aerodynamiczną postawę. Jeśli usłyszy, że nadchodzi wybuch, spróbuje pokryć przynajmniej siebie i strażniczkę ścianą cienia, a jeśli się uda, to i łuska, by ochronić ich przed siłą fali uderzeniowej.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Śr cze 24, 2020 11:56 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 20
    Ilfilmera , gdy tylko zauważyła co się świeci poczuła przypływ adrenaliny. Chwyciła mocno lejce i ścisnęła boki Łuska wykonując ostry skręt w prawo. Instynkt podpowiadał jej, że najszybszą drogą ucieczki musiał być promień wybuchu. Mając przerośniętą trójgłową jaszczurkę za plecami popędziła wierzchowca, by ten zaczął lecieć ku ziemi jak to tylko możliwe. Pikując, pragnęła nabrać szybkości, jak najszybciej opuścić pole rażenia. Przylgnęła do grzbietu zwierzęcia nie tylko po to, by zwiększyć aerodynamikę. Widząc strach i panikę wierzchowca poczuła, jak w jej piersiach kołacze się paniczne przerażenie.

    Nie dbała o swoje życie, gotowa była zginąć na misjach, w których brała udział. Jednak tu i teraz nie była sama. Wiedziała kogo ma za plecami i pragnęła dołożyć wszelkich starań, by to życie obronić. Nie mogła go stracić, nie mogła pozwolić historii się powtórzyć. W obliczu takich myśli poczuła płomień odwagi. Krew gotowała się w żyłach. Każde kolejne uderzenie serca trwało wieczność. Z nowym zapałem pędziła na spotkanie ziemi. Miała zamiar wylądować za jedną ze skał, a jeśli jeszcze czas pozwoli otulić siebie, Kottę i Niebołuska błękitną kopułą strażniczej tarczy. W sercu pojawiła się tylko jedna myśl:

    "Bogowie, jeśli słuchacie, czuwajcie nad nami."



    OOC



    Góra
      Zobacz profil  
     
    Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
    Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

    Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    Kto przegląda forum

    Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


    Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
    Nie możesz odpowiadać w wątkach
    Nie możesz edytować swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów

    Szukaj:
    Skocz do: