Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Teraz jest N lip 05, 2020 4:59 pm



  • Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
    Autor Wiadomość
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Cz cze 25, 2020 10:56 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 17
    Przez ułamek sekundy wpatrywała się z zachwytem w połyskującą światłem włócznię. Światło, które z niej biło, bardzo podobało się dziewczynie. Dezi czuła, że to ten moment. Chwila, żeby pokazać co potrafi. Zupełnie jakby jakiś głos podszeptywał w jej głowie "NO! TO TWOJA SZANSA!". To była miła odmiana. Ostatnie głosy jakie słyszała w głowie, były dla niej mniej uprzejme i na pewno mniej motywujące. Może nie słusznie powątpiewała wcześniej w swoje możliwości? To idealna okazja, żeby rzucić w ranę.

    Nie chciała trafić w Kaeiles, ani żadnego z sojuszników. Żeby dodać sobie otuchy, przed wykonaniem ataku chciała pogłaskać Niebołuska. Powstrzymała się w ostatniej chwili. A co jeśli wykonując ten gest czułości straci równowagę? Darowała sobie zbędne ruchy i starała się skupić na walce. I tak było jej wystarczająco ciężko. Rączki plecaka, boleśnie ocierały się o jej ramiona. Miała ochotę rzucić go w przepaść, by jak najszybciej pozbyć się balastu.

    Starała się przekonać Niebołuska, aby ten przesunął się o jeszcze kilka metrów do przodu, aby łatwiej było jej trafić w cel. Chciała też delikatnie zwiększyć wysokość na której znajdowało się zwierzę, by uniknąć nagłego spotkania z odłamkami. Jeśli to jej się udało, uniosła rękę z włócznią w górę. Ugięła ją w łokciu tak, aby jej dłoń była na wysokości głowy, tuż nad barkiem. Grot włóczni skierowała w kierunku rany, a ramię odchyliła jak najdalej w tył, by wykonać jak najmocniejszy zamach. Rzuciła...



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Pt cze 26, 2020 1:41 am 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 62
    Białowłosa wiedziała co się święci. Czuła jak żołądek podchodzi jej do gardła, a ruchy stawały się mechaniczne. Zniżyła swoją pozycję w siodle, po czym ostro skręciła wierzchowca w lewo. Spięła udami jego boki i poluźniając mu lejce, by mogło w pełni wyciągnąć się i nabrać prędkości złapała się mocniej przedniego łęku. Pognała niebołuska do przodu, chociaż zwierzę nie potrzebowało dodatkowej zachęty do jak najszybszego lotu. Samo dobrze czuło zbliżający się wybuch. Nie odkręcała się i skupiła się wyłącznie na tym, by odlecieć z pola rażenia. Nawet nie wiedziała kiedy zsynchronizowała swoją magię do Postawy Moa. Pokryła się iluzorycznymi piórami, które uformowały na jej ciele warstwę ochronną. Ostatnim o czym zdążyła pomyśleć to to, jak bardzo ma już dość uciekania od kolejnych wybuchów.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Pt cze 26, 2020 2:52 am 
    Przybysz
    Przybysz
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 10
    James spostrzegł, że skupiła się na nim centralna głowa hydry, mimo to starał się zachować zimną krew, wiedział, że w takim momencie nie może zacząć panikować, bo tylko wszystko pogorszy. Patrzył hydrze w ślepia i leciał w jej stronę, gotowy do wymierzenia ataku. Nie spodziewał się jednak tego, co miało nastapić wkrótce - otóż jego niebłusek wyraźnie stracił pewność siebie. Z jego pyszczka zaczęły wydobywać się głośne pisknięcia. James nie zignorował tego. W ułamku sekundy ocenił na chłodno sytuację, w której się znajduje i uznał, że nie ma czasu do stracenia i musi wykonać atak - nim jego wierzchowiec odmówi mu posłuszeństwa. Gdy znalazł się w odpowiedniej odległości - cisnął włócznią w paszczę bestii. Wtem zdał sobie sprawę, że musi czym prędzej ewakuować się z tego miejsca. Jego niebołusek zresztą również skutecznie dawał o tym znać, gdyż pisknięcia zwierzecia przerodziły się w głośne skomlenie. James szarpnął za lejce i nakazał niebołuskowi natychmiast uciekać.



    Karta Postaci | Profil Gracza RP
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Pt cze 26, 2020 1:06 pm 
    Nieaktywny
    Nieaktywny
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 59



    Rangi specjalne
    Sekcje
    Tytuły dodatkowe
    Znaczące funkcje fabularne

    ROLE PLAY Medyk
    -Spokojnie Łusek, nie musisz się dalej wznosić, jeżeli za bardzo cię męczę swoimi komendami w takich sytuacjach możesz mnie o tym informować. Nie chcę żebyś się za bardzo przemęczył zanim jeszcze zaczniemy walkę.
    Powiedziałem do swojego Niebołuska klepiąc go lekko po szyi po czym zacząłem się rozglądać. Odrobinę zmęczyłem swojego smoka by nabrać odpowiedniej wysokości i okazuje się że nie widać na polu absolutnie nikogo..
    Wtedy gdy tylko włócznia Wardena sięgnęła swego celu została zmieciona fioletową błyskawicą, na której widok mimowolnie się uśmiechnąłem. Była piękna, choć mimo wszystko wolałbym się z nią zbytnio nie stykać w przyszłości. Kaelis nie tracąc czasu zapikowała atakując kryształy w wyniku czego zdaje się stały się bardzo niestabilne.. Wyszedł też jakiś przeciwnik kierujący się do kryształu, zapewne był to ten cały Mender.. był jako że właśnie upewnił mnie w tym żeby nie dotykać tych błyskawic.. W każdym razie wygląda na to że kryształ został bez obrony.. spodziewałem się czegoś więcej, ale nadal sam kryształ może jeszcze eksplodować tak jak to powiedział Warden. On planuje już sprawdzić dalszy teren, gdy my mamy dokończyć robotę z pierwszym celem. Skoro jest on tak niestabilny nie powinien wytrzymać już zbyt wiele. Nie widzę też sensu w dalszym męczeniu swego smoka i obniżaniu zanadto uzyskanej przez nas wysokości. Niestety ta nowa Aiwijka jest poza moim zasięgiem, ale Kae jest na tyle blisko że powinna być w zasięgu mojej magii. Spróbuję ją trochę wesprzeć magią chaosu by zwiększyć szanse na zniszczenie kryształu i nie stracenie przy tym ludzi. Więcej zapewne nie zdążę uczynić nim obie kobiety wykonają szarżę na kryształ więc postaram się lecieć niezbyt szybkim tempem za Wardenem tak by znajdować się mniej więcej w połowie drogi między nim a resztą drużyny i móc w miarę potrzeby być w zasięgu takim by móc asystować komukolwiek z naszego niewielkiego oddziału.



    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: N cze 28, 2020 5:59 pm 
    Weteran
    Weteran
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 490



    Rangi specjalne
    Sekcje
    Tytuły dodatkowe
    Znaczące funkcje fabularne

    Opiekun (RP) Loremaster (RP) ROLE PLAY PVE PVP Zwycięzca Igrzysk Angu Radny
    Muzyka
    ObrazekObrazek
    ObrazekObrazek

    Gorące powietrze, przesycone ogromnymi ilościami magii było już bardzo dobrze znane Aiwijczykom. Co więcej, gdy się zbliżali do celów swej misji, zauważali pewne wielkie kryształy, które zapewne były ranami Pradawnego Smoka. To właśnie w nie wchodziły Linie Ley, a słudzy Kralkatorrika - Menderzy, starali się wesprzeć swego pana. Cel Aiwijczyków był jasny... Pogłębić rany oraz zabić Kralkatorrika, gdy reszta sił Paktu przeprowadza swoje własne przydzielone działania...

    Jakie czekają losy wszystkich dzielnych herosów, podczas tej bitwy...?


    Obrazek

    Obrazek

    Obrazek

    Najemni Nornowie widząc, że Mender opadł z sił czekali tylko na okazję, by móc pikować w dół oraz uderzyć w kryształ. Mender widocznie nie miał już sił, a pozbawiony broni, był wystawiony na ostrzał. Eva skorzystała z okazji oraz wycelowała w stronę wroga. Jej świetlista broń, a dokładniej działko już było wymierzone we wroga. Mender starał się pozbierać jak najszybciej, lecz uderzenie światła cisnęło nim do tyłu, prosto ranę Kralkatorrika. Skrystalizowana rana lekko się skruszyła, widocznie Mender ledwo zipiał...

    Co więcej stworzenie uniosło łeb oraz chwilę później dostało między oczy, gdyż Nassan trafił dosłownie w dziesiątkę. Łeb Mendera rozbryzgnął się, a przy okazji pocisk Popielca również podniszczył kryształ-ranę tuż za nim. Nornowie widzieli, że to jest ich chwila. Chwycili swe Niebołuski oraz zaczeli nimi pikować w dół, szybko oraz mocno. Przygotowali swe oszczepy, jeden leciał za drugim, wręcz jakby chcieli wspólnie dopełnić roboty. Szybkim świstem pierwszy Norn wbił włócznię oraz odleciał, a chwilę po nim zrobił drugi to samo...

    Obaj najemnicy zaczęli unosić się wierzchowcami, szybko wracając na poprzednią wysokość lotu. Co więcej Nassan oraz Eva widzieli dokładnie, jak rana Kralkatorrika zaczyna "drżeć"? To była dziwna sensacja, niemniej jednak kryształ mocno zaświecił, a po chwili rozpadł się na drobne kawałeczki - raniąc dotkliwie Kralkatorrika...

    Nassan, Eva oraz Nornowie mogli lecieć w stronę drugiego punktu...

    Norn 1# - 4 szt. włóczni, jeździec,
    Norn 2# - 4 szt. włóczni, jeździec,
    Eva - jeździec, bardzo widoczny cel [Reaktor 90%, rośnie. Tarcza aktywna - KOMUNIKAT SYSTEMOWY: Duża ilość magii w okolicy, reaktor przegrzewa się znacznie szybciej - Uwaga wartość krytyczna!],
    Nassan - pasażer (Eva),


    Obrazek


    Warden po ostrzeżeniu swych towarzyszy, zaczął kierować się w stronę kolejnego kryształu. By przeprowadzić rekonesans... W tym samym czasie, gdy Radny przemieszczał się dalej, Kaeiles ustabilizowała swój lot oraz wzniosła się nieco wyżej - zgodnie z ostrzeżeniem Niebołuska. Na całe szczeście Warden już odelciał, więc Radna mogła sobie spokojnie wykonać manewr. Kaeiles po chwili wyciągnęła kulę wiecznego ognia oraz dodatkowo go pokryła swoimi płomieniami. Radna po chwili wystrzeliła w stronę niestabilnej rany Kralkatorrika...

    W tym samym czasie Dezi przygotowywała się do swego rzutu. Pogłaskała Niebołuska, ten widocznie zaskrzeczał pozytywnie dodając otuchy kobiecie. Po chwili poszybowała nieco do przodu swym wierzchowcem, uniosła się dość wysoko oraz wykonała rzut w stronę rany. To co wystrzeliła Kaeiles, miało mniej więcej w tym samym czasie trafić w ranę, co włócznia Dezi. Lecz niestety Dezi po wyrzucie straciła nieco kontrolę nad sobą, a plecak z wiecznym ogniem zsunął się jej oraz spadł z wysokości na sam dół... Niemniej jednak jej ramiona mogły odpocząć i zostały jej jedynie włócznie.

    Edward natomiast sporo myślał, zdołał jednak wzmocnić Kaeiles magią chaosu, osłaniając ją niestabilną tarczą oraz nieco wzmacniając sił kobiety. Po czym sam zaczął kierować się za Wardenem, by poznać nastepny obszar...

    Wkrótce jednak pociski, które wyrzuciły kobiety, dotknęły rany. Wpierw kryształ zajął się dużym ognistym wybuchem, który niszczył więzy magiczne w strukturze obiektu. Po chwili jednak wisienką na torcie była włócznia, która w chwili kontaktu z ogniem i raną - wybuchła. Była to dość spora eksplozja, która wypuściła ogromny kłeb czarnego dymu. Niemniej jednak rana została zlikwidowana przez kobiety. Mogły zatem udać się na nastepny punkt...

    Warden - 4 szt. włóczni, jeździec,
    Kaeiles - 3 szt. wieczny ogień, jeździec,
    Dezi - 4 szt. włóczni, jeździec,
    Edward - 5 szt. włóczni, jeździec,


    Obrazek


    Tymczasem dana grupa ochotników miała wielkie tarapaty. Posiadali jedynie cztery sekundy, by uniknąć śmiercionośnego wybuchu energii Hydry, wchodzącej w ogromną reakcję z lecącymi w jej stronę pociskami...

    Kotta wiedział, że są w niebezpieczeństwie, dlatego zareagował jako pierwszy i wzmocnił Niebołuska Ilfilmery, by mógł szybciej manewrować. Magia się przyjęła, niemniej jednak Popielec mógł również poczuć przerażenie wierzchowca...

    Ilfilmera natomiast poczuła smak adrenaliny... Mogła się nią dosłownie zakrztusić w tej sytuacji. Nie miała czasu do stracenia, serce jej biło jak szalone, a ręce zacisnęły się z całych sił na lejcach. Kobieta zaczęła pikować oraz wykonała ostry skręt, by uciec przed promieniem wybuchu...

    W tym samym czasie Claire również wyłapała, że znaleźli się w ogromnym niebezpieczeństwie. Usadowiła się bardzo solidnie na wierzchowcu oraz chwytając lejce skręciła Niebołuska oraz pozwoliła mu nabrać odpowiedniej prędkości. Claire przy okazji pokryła się magią z Postawy Moa, mając na sobie warstwę ochronną...

    James przed wybuchem również nakazać uciekać swemu Niebołuskowi. Lecz zwierze było tak spanikowane ogromem mocy, że nie wiedziało w którą stronę lecieć - nie otrzymało żadnej szczegółowej instrukcji postępowania od swego jeźdźca. Wierzchowiec musiał stracić sekundę na to, by obmyślić swój własny plan działania, po czym zaczął ostro pikować oraz lecieć w lewą stronę, by jak najszybciej uciec z pola rażenia...

    Gdy Aiwijczycy uciekali, sekundy mijały szybko... Aż nagle usłyszeli ogromny huk, jazgot, łomot oraz obraz im się rozjaśnił przed oczyma. Ilfilmera oraz Kotta mieli nieco bardziej przeciążonego Niebołuska, lecz wraz z magią Kotty - mogli wyrównać się szybkością do wierzchowca Claire. Najgorzej miał jednak James, który stracił jedną sekundę i leciał w samo centrum wroga...

    Nagle rozniósł się wielki grzmot, wielkie pokłady energii rozniosły się we wszystkie strony... James miał najmniej szczęścia, zniknął w wybuchu... Kotta, Ilfilmera oraz Claire mieli o wiele więcej uśmiechu losu, lecz nadal dosięgło ich pole rażenia...

    James nagle miał ciemno przed oczyma... Czuł metaliczny posmak w ustach, dodatkowo był obolały. Po dłuższej chwili dobiegało do niego światło... Leżał na brzuchu dość daleko od strefy wybuchu, a trzy metry od niego dalej leżał Niebołusek... A raczej resztki wierzchowca. Zwierze było rozerwane w pół. Był to ciężki widok, a zwierze konało w strasznych katuszach, wykrwawiając się. Sam James natomiast był cały poobijany, widocznie Niebołusek przyjął na siebie znacznie większa część wybuchu - lecz przepłacając za to życiem. Zwierze zmarło, a James zdał sobie sprawę z tego, że jego prawa noga jest złamana w kostce. Leżał na ziemi dość daleko od reszty...

    Claire natomiast w chwili wybuchu zachowała swą świadomość. Dzięki energii z Postawy Moa, osłoniła samą siebie przed pierwszym impetem. Kobieta była lekka, więc Niebołusek nie miał problemów z szybszym lotem. Niemniej jednak usłyszała agonalne warknięcie swego wierzchowca. Poczuła również metaliczny posmak oraz ogromne ciepło w okolicach tyłka... Mogła się domyślać, że Niebołusek był podatny na niewyobrażalnie duże temperatury w związku z energią wyzwoloną w wybuchu. Niemniej jednak nie był to płomień, a dzika energia magiczna... Po chwili Claire zauważyła, że Niebołusek stracił przytomność z tak wielkiego natęzenia magicznego oraz zaczął z duzą prędkością opadać w dół. Kobieta nie mogła nic zrobić, aż po chwili ostro zaryła swoim wierzchowcem w ziemię (ciało Kralkatorrika). Gdy już kobieta wylądowała awaryjnie, zauważyła, że zwierze zupełnie nie odpowiada i nie reaguje... Sama Claire natomiast czuła ogromny dyskomfort przy bliskim kontakcie z tak wielką dziką czystą magią, jakby miała zaraz zwymiotować. Również nie pomagał fakt... Że Claire mogła zauważyć nieopodal krwawe resztki Niebołuska Jamesa oraz samego człowieka, leżącego bezwładnie na ziemi na brzuchu i ze złamaną nogą.

    Natomiast Kotta i Ilfilmera mieli identyczną sytuację co Claire w trakcie wybuchu. Niemniej jednak Popielec odczuł największe przegrzanie energii na swym tyłku. Natomiast Ilfilmera zauważyła, że jej Egida zniknęła tuż po krótkiej chwili. Dwójka Aiwijczyków zaczęła z dużą prędkością spadać w dół, ale znacznie szybciej oraz niebezpieczniej niż w przypadku Claire... W końcu ich Niebołusek miał bardzo duże obciążenie. Lecieli w dół ostro i szybko jak pocisk - wierzchowiec stracił przytomność - po czym Aiwijczycy rozbili się o grunt (ciało Kralkatorrika). Lecz... Gdy wylądowali, Kotta i Ilfilmera zauważyli... Że głowa Niebołuska nie wytrzymała oraz rozbiła mu się czaszka, a przy okazji skręcił ostro kark. Zwierze zmarło na miejscu, bez cierpień... Sama para czuła niemniej jednak metaliczny posmak, duże nudności oraz szok po wylądowaniu...

    Finalnie kryształ 1# i 2# został zniszczone...

    Claire - 4 szt. włóczni, jeździec (Wierzchowiec - Nie wiadomo czy martwy, czy żywy), szok i nudności,
    James - 4 szt. włóczni, złamana prawa noga w kostce, bardzo obolałe ciało, szok i nudności,
    Ilfilmera - 4 szt. wieczny ogień, szok i nudności,
    Kotta - 5 szt. włóczni, szok i nudności,


    [+] OOC - Jak to wygląda po wybuchu
    Obrazek


    Grupa Fioletowa - Warden i Edward - Rekonesans

    Obaj mężczyźni widzieli bardzo dokładnie na własne oczy wybuch, który nawet zainteresował siły Paktu. Mężczyźni widzieli również rannych - Claire oraz Jamesa z daleka, tuż nieopodal kryształu 2#...

    Co więcej przy samym krysztale 2# obecne siły Kralkatorrika... O dziwo padły bez życia pozostawiając samą ranę-kryształ Kralkatorrika. Natomiast sam obiekt był możliwy do ataku... Niemniej jednak zapewne wsparcie towarzyszy było w tej chwili priorytetem.


    Wiadomość od bazy
    Koordynator - Do wszystkich jednostek... Co to było? Wszystkie okoliczne Brandy zgłupiały, albo padły nieprzytomne. To przez ten wybuch... Mam raport odnośnie posiłków, które zmierzają od ostatnich kryształów do wszystkich grup. Postarajcie się przeżyć, niebawem wykończymy tego gada i zorganizujemy ewakuację Charrkopterami! Baza - bez odbioru.


    OOC
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Pn cze 29, 2020 5:31 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 23
    Popielec został chwilę na ziemi. Zawroty głowy nie pozwalały mu szybko się podnieść, tak samo jak fakt tego, że w tej chwili nie rozumiał, co w ogóle się stało. Po kilku długich jak wieczność sekundach w końcu usiadł i potarł się po ramionach. Gdy wyczuł swoje łapy, zaczął się uważnie rozglądać. Najbardziej zależało mu na dostrzeżeniu Ilfilmery, ale brał pod uwagę możliwą obecność wrogów i jej potencjał też brał pod uwagę. Chciał sprawdzić stan strażniczki, ale żeby to zrobić, nie mógł dać siebie ani jej zabić po drodze. Była jeszcze jedna ważna kwestia. Po zobaczeniu strażniczki, najpierw dotknął nóg by się upewnić, że ma w nich czucie i dopiero po tym wstał. Czując nasilenie nudności, zgiął się i "zrzucił" zbędny balast w postaci ostatniego posiłku. Mlasnął ze zniesmaczeniem.
    Gdy świat zwolnił ze swoim wirowaniem, ruszył do lubej chwiejnym krokiem. Sprawdzał każdy element swojego ekwipunku i poprawiał go, by mieć pewność, czy nie zgubił broni ani amunicji. Po dotarciu do Ilfi, uklęknął przy niej i dotknął jej ramienia
    - Jesteś cała, dasz radę iść dalej? To jeszcze nie koniec Rozejrzał się znowu, by wiedzieć, czy nic się nie zbliżyło. Widząc martwego łuska, skrzywił się bardzo nieprzyjemnie. - Nie możemy tu zostać. Musimy iść dalej, albo poszukać pomocy.
    Skupił swe błękitne oczy na Ilfilmerze, patrząc na nią z pełnią troski. Sprawdzał jej stan i odpowiedź, by podjąć kolejne kroki.
    Jeśli strażniczka również uzna, że trzeba iść dalej, to Kotta się podniesie, przytuli ją i powie coś do niej cicho. Po tym załaduje Miotacz Bełtów zwykłym bełtem i poszuka jakiegoś punktu obserwacyjnego. Zacznie wyszukiwać wzrokiem najbliższej rany na ciele smoka, żeby wyznaczyć drogę i jeśli dostrzeże jakąś dość bezpieczną drogę, zacznie nią prowadzić. Chyba, że dostrzeże innych Aiwijczyków, którzy potrzebują pomocy. Wtedy skieruje się prosto na nich, zostawiając atak na ranę na później.
    Wyciszał swój zmysł magiczny i skupił się na tych fizycznych. Nie chciał przeładować się nieprzyjemną magią. Jeśli zobaczy jakiś atak wyprowadzony na siebie lub Ilfilmerę, spróbuje zrobić unik lub odciągnąć ją z linii ciosu czy pocisku. W najgorszym wypadku, będzie siebie i ją ratować krokiem cienia. Liczył na to, że uda mu się spokojnie obrać drogę, ale mocno się martwił i czuł, że w końcu nie może zrobić się łatwiej.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Wt cze 30, 2020 2:22 am 
    Nieaktywny
    Nieaktywny
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 59



    Rangi specjalne
    Sekcje
    Tytuły dodatkowe
    Znaczące funkcje fabularne

    ROLE PLAY Medyk
    Edward lecąc nad polem bitwy za Wardenem rozglądał się po okolicy. Na tyłach zdaje się że poszło bezproblemowo, jednak dziwa działy się dopiero na przedzie.. Co prawda z jakiegoś powodu przeciwnicy pod drugim kryształem padli jakby martwi, to nie napawały go radością widoki towarzyszy leżących na ciele Kralkatorika.. Jedna osoba leżąca ze swoim Niebołuskiem i druga leżąca obok dwóch części swojego Niebołuska.. Był to dosyć wstrząsający widok, jednak mesmer nie mógł zbyt długo zwlekać ze swoją decyzją, w końcu był jenym z nielicznych jak nie jedynym medykiem polowym w Aiwe. Co prawda praktycznie nie pełnił swoich obowiązków i nie miał kompletnie pojęcia o obecnym stanie lecznicy.. ale wciąż miał jakieś doświadczenie i odbył swe szkolenie.
    -Warden! Skorzystajcie z okazji póki nikt nie ochrania tej rany, choć może to być pułapka nie ma co się zatrzymywać. Za pozwoleniem odłączę się i wspomogę rannych. Wrócę do was jak szybko zdołam!
    Gdy ujrzał tylko potwierdzenie radnego natychmiast skręcił w stronę rozbitków. Wpierw natrafił na leżącego nieopodal przepołowionego smoka rannego nieznanego mu człowieka. Mimo iż wstępnie Edward poczuł do niego swego rodzaju urazę widząc co się stało z jego wierzchowcem tak czy inaczej musiał mu pomóc.. ale mógł to zrobić trochę później, w końcu nie wygląda na to by znajdywało się tu jakieś zagrożenie, a tam kawałek dalej leży smok który bardzo prawdopodobne że jeszcze może przeżyć, może inni woleli by wspomóc pierw człowieka, jednak dla Edwarda wybór był prosty. Ominął człowieka z zamiarem wpierw udzielenia pomocy smokowi. Zamierzał wylądować zaraz obok poklepując swojego smoka prosząc by zachował czujność, samemu zsiadając z niego i zbliżając się do upadłego smoka. Rzucił okiem na białowłosą jeźdżczynię zadając szybkie pytanie:
    -Jesteś cała? To była dość pokaźna eksplozja..
    Jednak w trakcie nie tracąc czasu miał zamiar zacząć już doglądać jej wierzchowca. Po spędzeniu wolnego czasu na rozmowie z badaczem Niebołusków może będę w stanie go jakoś ocucić. Jak na razie przywrócenie go do zdrowia jest moim priorytetem. Następnie jeżeli Claire wymaga wsparcia medycznego, otrzyma je. Jeżeli nie ostatnim celem wsparcia będzie człowiek którego tymczasowo pominąłem.



    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Śr lip 01, 2020 3:13 pm 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 61
    Warden widząc kolejny wybuch, mógł zrobić jedynie duże oczy. Pomyślał sobie zapewne - No zaje**ście... - lecąc w stronę kolejnego kryształu. Co więcej, zauważył jak ze strefy wybuchu wypadają Claire na swoim Niebołusku, a nieopodal James, trzymając się resztek swojego wierzchowca. Doszedł niebawem do niego głos Edwarda i skinął głową jedynie, pozostawiając Medykowi zajęcie się ocalałymi z wybuchu. Sam natomiast widząc, że kryształ jest niechroniony, ma zamiar skorzystać z okazji. Wyciąga zatem kolejną włócznię oraz szybuje w dół, by nabrać prędkości, uderzyć w kryształ oraz wznieść się gwałtownie w powietrze na swym Niebołusku.
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Śr lip 01, 2020 5:26 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 17
    Kiedy minęła radość po zlikwidowaniu rany, przeklęła w duchu własną niezdarność. Jeszcze kilka chwil temu narzekała na niego i chciała rzucić go w przepaść. Kiedy spadł sam, była na siebie zła. – A to był taki piękny plecak – pomyślała – Miałam go zabrać po wszystkim na pamiątkę. Nareszcie jednak mogła choć trochę wyprostować plecy. Gdy próbowała poprawić postawę usłyszała delikatne – HRYT!. Podczas ruchu delikatnie strzeliło jej w kręgosłupie. Poczuła ulgę i wydawało jej się, że może poruszać się bardziej swobodnie.

    Rozejrzała się w około. Widziała, że Warden przekrzykuje się z nieznajomym z ich grupy. Nie słyszała dokładnie o co chodzi. Postanowiła jednak nie zmieniać swojego pierwotnego planu- cokolwiek się działo, chciała podążać za Radnymi i ich rozkazami.

    Ruszyła w tym samym kierunku co Warden. Starała się omiatać wzrokiem okolice, szybując bardziej to w jedną, to w drugą stronę, spodziewając się wroga mogącego ich zaatakować w każdej chwili. Jeśli widziała, że Radny celuje swoją włócznią w kryształ, chciała zachować od niego bezpieczną odległość w razie wybuchu. Zatrzymała się, ścisnęła mocniej lejce w swoim Niebołusku i czekała na kolejną falę uderzeniową.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Śr lip 01, 2020 6:09 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 21
    -Mamy go! Giń łobuzie!- krzyknęła i zakryła sobie pyszczek łapka zdziwiona swoim bojowym nastawieniem. -Ojoj to do mnie nie podobne, to miejsce źle na mnie działa- pomyślała. Dobra robota Nassan, masz cela! -zawołała do pasażera, nabierając wysokości. Gdy osiągnęli bezpieczny pułap wyłączyła tarcze pozwalając reaktorowi się ostudzić. -Mam nadzieje że z pozostałymi celami pójdzie równie sprawnie-powiedziała i skierowała niebołuska w kierunku następnej rany.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Śr lip 01, 2020 6:55 pm 
    Weteran
    Weteran
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 178



    Rangi specjalne
    Sekcje
    Tytuły dodatkowe
    Znaczące funkcje fabularne

    Korektor (RP) ROLE PLAY Zwycięzca konkursu Cosplay Właściciel Karczmy Strażnik
    Popielec szczerzył kły pod hełmem, ale milczał. W końcu dopisuje mu szczęście, ale na jak długo?
    Nadal balansował ciałem z duża uwagą na obiekty i pociski w powietrzu, jego rany i tak dawały mocno w kość. Jeżeli widział kolejny cel oddał kolejne pociski w jego strone jeżeli miał możliwość. Był skupiony oraz gotowy do obrania kolejnego celu



    Nassan Hosted
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Cz lip 02, 2020 1:57 am 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 62
    Pisk w uszach. Ostatnim co widziała była zbliżająca się z zawrotną prędkością ziemia. Nie miała nawet chwili, by móc jakoś zareagować. Zamknęła oczy godząc się z każdym możliwym zakończeniem. Wtedy nastąpił upadek. Gdyby nie ból, który czuła w całym ciele nie wiedziałaby czy w ogóle przeżyła. Zaklęła pod nosem i spróbowała się podnieść. Krajobraz, który ujrzała sprawił, że jej serce zamarło. Zatoczyła się lekko i upadła na jedno kolano, próbując uspokoić swój oddech oraz zawroty głowy. Splunęła na ziemię czując, że robi się jej niedobrze, ale ponownie podniosła się z ziemi. Białowłosa w duchu wiedziała, że gdyby nie wspomagająca ją energia życiowa wilczycy, pochodząca ze Stanu Bestii czułaby się zdecydowanie gorzej. Trochę zajęło jej przyswojenie tego, że Edward wylądował obok niej i o coś się zapytał. - Tak, tak. - Odpowiedziała zachrypniętym głosem i przetarła twarz. - Jestem cała. Zajmij się niebołuskiem. Proszę... Nie pozwól, by zginął. Stawiając ciężko kroki ruszyła w stronę Jamesa. Skrzywiła się widząc co stało się z jego wierzchowcem, a po plecach przeszedł ją dreszcz na myśl, że przydzielone jej zwierzę, do którego już zdążyła się przywiązać mogłoby podzielić taki sam los. Nie mogła sobie jednak pozwolić na łzy, które już zaczynały zbierać się w jej oczach. Z jeszcze większą zaciętością przyspieszyła kroku i dopadła do leżącego na brzuchu Detektywa. W emocjach nawet nie zauważyła złamanej kostki. Wyciągnęła dłoń, by dotknąć jego pleców, ale ręka zawisła w powietrzu. Nie godziła się z tym, że mężczyzna może być martwy. Wahanie trwało jednak zaledwie parę sekund. Łowczyni zawsze stawiała na działanie, a martwienie się zostawiała na później. Zebrała w sobie siły i po przekręceniu Jamesa na plecy sprawdziła czy ten w ogóle oddycha. Kamień spadł jej z serca słysząc powolny, ale stabilny wdech i wydech. Uklęknęła tak, by położyć sobie głowę Detektywa na nogach i ucałowała jego czoło. - James? - Wyszeptała, czując zaciskające się gardło.- James powiedz mi, że wszystko w porządku. Palcami zaczęła gładzić go po włosach, jednocześnie wplatając w ruchy orzeźwiającą i mającą na celu ukoić ewentualny dyskomfort magię natury. Nie zorientowała się kiedy po jej policzkach zaczęły płynąć łzy.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: Cz lip 02, 2020 9:36 pm 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 31
    Nie pozwoliła sobie na chwilę radości, na jej twarzy próżno było doszukiwać się emocji, pozwoliła sobie jedynie na jeden czuły gest względem niebołuska.
    Unosiła się w powietrzu z dłonią przyłożoną do szyi zwierzęcia, a jej skupione spojrzenie przeczesywało teren.
    - To jeszcze nie koniec - powiedziała cicho spokojnym tonem głosu po czym skierowała się do kolejnego celu zachowując bezpieczną odległość.
    Widziała, który atakuje jej mąż i Dezi dlatego wybrała inny kryształ, wtedy jej wzrok padł na leżących na ciele smoka Awijczyków, jej dłonie zacisnęły się na lejcach, a na twarzy pojawił się niepokój już była gotowa pikować w dół w stronę Claire i Jamesa, gdy zauważyła Edwarda.
    "Uratowani" jej klatka piersiowa szybko uniosła się, a po chwili powoli opadła, zmrużyła oczy i przeniosła wzrok na kryształ.
    - Ruszajmy - zwróciła się do niebołuska i pomknęła w stronę celu.
    Jeszcze chwile temu na jej twarzy panował stoicki spokój teraz wymalowany był gniew mieszający się z determinacją, w jej oczach można było dopatrzeć się iskrzących z furii ogników.
    Jak tylko znalazła się niedaleko kryształu obniżyła lot powoli nie robiąc gwałtownych ruchów robiąc ledwo zauważalny ruch ręką zebrała wokół zwierzęcia oraz siebie tajemną magię arkan by zabezpieczyć się przed ewentualnymi skutkami wybuchu bądź obstrzału.
    Położyła się na szyi niebołuska i spojrzała na kryształ wyciągając w jego stronę rękę, zbierała niestabilną magię tuż przy celu tak by w momencie uniesienia ręki wywołać wybuch arkan.
    Przycisnęła udami zwierzę i w momencie gdy jej wierzchowiec zaczął się wznosić ona zacisnęła dłoń po czym rozprostowała place unosząc rękę i czym prędzej wznosząc się w górę przytrzymując barierę.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział III
    PostNapisane: So lip 04, 2020 3:53 pm 
    Przybysz
    Przybysz
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 10
    James po upadku leżał przez dłuższą chwilę na brzuchu, a kiedy oprzytomniał i zdał sobie sprawę z tego, co się właśnie wydarzyło, próbował się uspokoić na tyle, na ile mógł. Choć było to bardzo trudne. Nim wykonał jakiś gwałtowny ruch, poruszał najpierw po kolei różnymi częściami ciała, które całe zresztą było obolałe, ale prędko wyczuł, że jedynie kostka odmawia mu posłuszeństwa. Była prawdopodobnie złamana. Trochę go to uspokoiło, gdyż zdawał sobie sprawę z tego, że taki upadek mógł skończyć się dla niego dużo gorzej. Nagle jego uszu dobiegł głos Claire. Poczuł też jej dotyk. Magię, której używała. I że obróciła go na plecy - w międzyczasie, mimowolnie kątem oka, przez zmrużone oczy spostrzegł rozszarpanego Niebołuska - na moment zrobiło mu się niedobrze, co dodatkowo potęgował metaliczny posmak w jego ustach. Starał się nie patrzeć w tamtą stronę, ale domyślił się, że jego małe obrażenia są spowodowane tym, iż jego wierzchowiec przyjął na siebie znaczną część ataku. Gdy poczuł pocałunek na czole, otworzył oczy i spojrzał na Claire - Ale lot, co? Mam tylko nadzieję, że nie wyglądałem podczas spadania jak zestrzelony bażant - Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech - ewidentnie starał się lekko rozładować nerwową atmosferę po tym, co własnie się wydarzyło i dać tym samym znać Claire, że nie jest z nim źle - Dobrze widzieć, że i Ty jesteś cała - Przeniósł dłoń na jej twarz i odgarnął z niej niesforny kosmyk włosów. Pogładził ją delikatnie po policzku. Patrząc jej przy tym głęboko w oczy - Dzielna łowczyni. Nie wiem co bym zrobił, gdyby coś Ci się stało - Wyjął papierosa i go odpalił. Po paru zaciągnięciach zaoferował go też Claire, po czym spojrzał w końcu na swojego Niebołuska - Twój też tak skończył? - I jeśli dowiedziałby się, że wciąż jest szansa na odratowanie jej wierzchowca, to poleciłby jej udać się do niego. By spróbowała podtrzymać go przy życiu. Ponieważ stan Jamesa zdaje się być stabilny. I dzięki magii, którą Claire już na nim użyła, będzie pewnie w stanie poczekać na ekipę ratunkową.



    Karta Postaci | Profil Gracza RP
    Góra
      Zobacz profil  
     
    Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
    Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

    Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    Kto przegląda forum

    Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


    Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
    Nie możesz odpowiadać w wątkach
    Nie możesz edytować swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów

    Szukaj:
    Skocz do: